R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 26113299 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-05-22
Maraton na 253 osoby w Połczynie Zdroju

 

 

 

 

W minioną niedzielę, 15 lipca, w Połczynie Zdroju odbył się maraton kolarzy górskich. Na trzech dystansach - 10 km, 30 km i 70 km - rywalizowało w nim 253 pań i mężczyzn z całego kraju. Nie zabrakło także cudzoziemców. Była to udana impreza sportowa: w pełnym słońcu, z jazdą w trudnym i pięknym terenie, z pucharami i cennymi nagrodami dla najlepszych.

Impreza odbyła się w cyklu GryfMaraton MTB. Składa się nań sześć imprez. Pierwsza tegoroczna miała miejsce w kwietniu w Szczecinie, w Puszczy Bukowej. Miesiąc później w Witnicy koło Gorzowa. Trzecia edycja w czerwcu została ponownie przeprowadzona w Szczecinie - w Puszczy Bukowej.


Faworyci maratonu - Marek Cichosz (402) i Andrzej Kaiser (403).

Ta niedzielna, 15 lipca, w Połczynie Zdroju była czwartą z kolei. Kiedy w piątek wieczorem zjawiłem się w tym kurorcie z duszą, spotkałem Jerzego Jasińskiego, miejscowego leśnika. Znającego wszelkie zakamarki tutejszych lasów i borów.

– To będzie trudny maraton. Od kilku tygodni padały deszcze i miejscami kolarze będą przejeżdżali przez błoto. Ale przecież gdyby było sucho, to i tak są tutaj spore wzniesienia, na które trzeba się piąć.

W niedzielę od samego rana na stadionie KS Pogoń Połczyn Zdrój trwały zapisy. Jako jedni z pierwszych zjawili się faworyci - Andrzej Kaiser (1973) i Marek Cichosz (1879) z Bytowa, reprezentujący klub DHL Author. Ci dwaj zawodnicy należą do ścisłej czołówki kolarzy górskich w Polsce i specjalizują się w maratonach MTB.

Dzień wcześniej startowali w Elblągu i do Połczyna Zdroju przyjechali z kolegami: dwoma policjantami, także z Bytowa - Adamem Zborowskim (1971) i Rafałem Burnickim (1971). Cała czwórka postanowiła rywalizować na dystansie 70 km.

O godzinie 10.30 barwny korowód kolarzy był już gotowy, by rozpocząć jazdę. Ze stadionu do parku zdrojowego - za samochodem policyjnym, za sterami którego zasiadł komisarz Robert Gaj.
 


Tadeusz Korzeniewski (401) w przejeździe przez miasto - tuż za policyjnym samochodem.

Kolarze w liczbie 253, panie i panowie, przejechali przez miasto: ulicą 15 Grudnia, przez piękny plac Wolności (obok siedziby urzędu władz miasta) do parku zdrojowego. Tutaj przy pijalni wód "Joasia" znajdował się start.

W pierwszych dwóch- trzech rzędach ustawili się najlepsi kolarze: Andrzej Kaiser, Marek Cichosz, Mariusz Gil (Strzelce Krajeńskie), Tadeusz Korzeniewski z Wałcza (pięciokrotny mistrz Polski w przełajach), wielu dobrych kolarzy z Wielkopolski, Szczecina, Gdyni, Bydgoszczy.


Ruszyli na trasę, oklaskiwani przez kibiców i kuracjuszy.

Trzy dystanse do pokonania: 70 km, 30 km i 10 km. Z przodu dwa motocykle crossowe - jeden prowadzony przez Szkota, drugi przez Jacka Lubińskiego - biznesmena, właściciela połczyńskiej restauracji "Palupe" i zarazem głównego sponsora maratonu MTB. To on właśnie ufundował nagrodę finansową w wysokości 5000 złotych dla zwycięzcy wyścigu mężczyzn na najdłuższym z dystansów.


Ryszard Pawlak (pierwszy z prawej) z przyjaciółmi z Poznania pokonał 10 kilometrów.

Wystartowali o 11. Pedałowali, przejeżdżali przez błoto, niektórzy lecieli przez kierownicę. To był trudny maraton. Od początku ton jeździe nadawała para Kaiser-Cichosz, jadąca tuż, tuż za pilotującym motocyklem. Zyskali oni kilka minut przewagi i w którymś momencie maszyna odmówiła posłuszeństwa.

Kaiser i Cichosz pojechali dalej (nie czekając aż motor znów zapali) , trochę pobłądzili, nadłożyli ponad 5 kilometrów. Przejechali 77 km, na którymś fragmencie trasy pędzili z prędkością 55 km na godzinę. I szybko znaleźli się na mecie. Przed nimi byli już kolarze z Chełmna i Bydgoszczy - Zbigniew Górski i Radosław Tecław.


Uśmiechnięty Mariusz Gil, jego konkurenci i władze miasta z burmistrz Barbarą Nowak na czele.

Zwyciężył ten, który przyjechał pierwszy za motocyklem - 23-letni Mariusz Gil (Strzelce Krajeńskie), wymieniany jako jeden z faworytów przed maratonem. On też otrzymał główną nagrodę. Czwórka Kaiser, Cichosz, Górski, Tecław nie została sklasyfikowana.

Był to trudny maraton. Jego najstarszym uczestnikiem był Mirosław Małaszczycki ze Szczecina, rocznik 1939. By być w zgodzie z faktami, ostatni dwaj zawodnicy - 20-letni Tomasz Fidura i 16-letni Przemysław Śnieżko - zjawili się dopiero po godzinie 20 na mecie. Doszli na nią pieszo, gdyż zawiodły hamulce w ich rowerach.


Sympatyczna grupa kibiców i zawodników z Koszalina.

Uczestnikiem maratonu był Szwajcar Bertrand Evoquez, z płaskiej Holandii do Połczyna Zdroju przyjechał pan Igor - muzyk jazzowy, który zmagał się z błotem na trasie, na mecie promieniował dobrym humorem.

W czasie gdy kolarze zmagali się ze słońcem i terenem, w parku zdrojowym dzieci malowały obrazy tematycznie związane z rowerami, kibice z Koszalina z klubu "Maturzyści" sympatycznie czekali na swych kolegów i koleżanki.


Oni doszli do mety około 20.30.

Maraton sędziowała dwójka doświadczonych arbitrów: Władysław Olejarczyk i Ewaryst Szyszkowski, mając wsparcie Bogumiły Olejarczyk.

Na zakończenie imprezy wręczano wiele pucharów, pamiątkowych medali i dyplomów. Losowano wśród uczestników imprezy kilkadziesiąt nagród.


Najlepsze panie połczyńskiego maratonu oraz burmistrz miasta Barbara Nowak i Andrzej Maziarz - animator tej imprezy.

Maraton Połczyn Zdrój 2007

70 km - 143 osoby
30 km - 86 osób
10 km - 24 osoby

 

Maraton od początku do końca fotografował Dariusz Jerzy Nowak, 78-320 Połczyn Zdrój, ul. 5 Marca 4, tel. 094/366-46-40 i 0604/117-608, e-mail dnowak@fotofilm-nowak.com, u którego można zamówić zdjęcia.

 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL