R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 28527436 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-10-20

 
Marek Cichosz bohaterem maratonu MTB

 

25 czerwca 2006 roku do Murowanej Gośliny i w jej okolice zawitali kolarze górscy. Zgodnie z faktami, było ich - pań i panów - 902. To był udany pierwszy raz, maraton MTB na taką skalę w Wielkopolsce.

Niedziela 13 maja 2007 to dzień drugiej edycji tego samego wydarzenia. W rolach głównych wystąpili, co oczywiste, kolarze górscy z całej Polski, jak również organizatorzy: władze Murowanej Gośliny oraz Grzegorz Golonko oraz jego firma G&G Promotion.


Ostatnie chwile przed startem.

Tomasz Łęcki jest burmistrzem Murowanej Gośliny od 1998 roku. Przed rokiem zaprosił maratończyków do Puszczy Zielonka na przejazd, na ściganie, na ten rodzaj ekscytującego wyzwania, jakim są maratony MTB. Sam założył zielonką koszulkę i dzielnie jechał do mety. I ukończył najkrótszy z dystansów.

W tym roku Tomasz Łęcki nie mógł wystartować, komunia jednego z synów, ale uczynił wszystko, by spotkanie maratończyków było udane, i by mogli oni dobrze wspominać to wydarzenie, i by chcieli za rok znów tu przyjechać.

Grzegorz Golonko to stosunkowo młody człowiek, który od 2001 roku organizuje maratony MTB w Polsce. Ma ich na swym koncie już ponad 50. W tym roku zorganizował już dwa: w kwietniu w Nieporęcie i 1 maja w Karpaczu. Pod Warszawą było ponad 800 ludzi, w Karkonoszach ponad 1000.

W niedzielę w Murowanej Goślinie stanęło na starcie 657 zawodniczek i zawodników. Mniej niż przed rokiem, ale swego rodzaju wyjaśnieniem niech będzie fakt, że 13 maja w dwóch innych miejscach Polski odbyły się także maratony: w Warszawie (Czesław Lang) i we Wrocławiu (Maciej Grabek).

Kiedy 13 maja wcześnie rano zadzwoniłem do Grzegorza Golonko z pytaniem ile osób już zgłosiło swój akces, padła odpowiedź: czterysta. Ostatecznie stanęło na starcie 657 osób. Z numerami, z chipami.


Ruszyli bardzo ostro, szczególnie ci najlepsi.

Start o godzinie 11. W samym centrum miasta, na placu Powstańców Wielkopolskich. Trzy terenowe motocykle, za nimi terenowy Nissan i kolarze. Ruszyli ostro, szczególnie ci ustawieni w pierwszych sektorach, a zatem najlepsi. Przed nimi były trzy dystanse: 118 km, 67 km i 42 km.


Nie zdążyli jeszcze przejechać szosy w okolicach stacji benzynowej Orlen.

W niedzielę był w Murowanej Goślinie Andrzej Glesmann, rocznik 1939, który przed laty organizował, tak na dobrą sprawę, pierwsze zawody MTB w Poznaniu. I który także, organizując kilka razy wyjazdy do Włoch, zachęcił Wielkopolan do uczestnictwa w maratonach.

Sympatyczny Andrzej jechał dystans mini. Od pewnego czasu korzysta on z urządzenia GPS, które podaje wszystkie informacje potrzebne kolarzowi: a to puls, a to czas jazdy, inne jeszcze dane.


W niedzielę Puszcza Zielonka była ciut błotnista.

Okazało się, że dystans mini to 48,1 km, wielkość przewyższeń - 398 metrów, czas jazdy Andrzeja - 2 godziny, 35 minut 40 sekund. I średnia prędkość - 18,5 km/h, maksymalna - 46,8 km/h.

Andrzej Glesmann ma 68 lat, optymizm i zawsze uśmiech. Jest biznesmenem, dziadkiem i ma w sobie dużo pozytywnej energii.

Andrzej Glesmann, radca prawny Marek Witkiewicz, lekarz Tomasz Kaczmarek, wspaniały przed laty kolarz z grupy Mróz Paweł Rychlicki, przed laty trener - dziś biznesmen Ryszard Pawlak, szef salonu rowerowego "Bicykl" w Poznaniu Zdzisław Obiegała, prezes Jacek Wichłacz - Wielspin, Andrzej Kaleniewicz z Urzędu Marszałkowskiego, Piotr Rakowski - główny informatyk Oficyny Wydawniczej
Wielkopolski.

.
Paweł Rychlicki (3377) i Ryszard Pawlak (6349).

Zawodniczki i zawodnicy z Poznania, Piły, Władysławowa, Warszawy, Puszczykowa, Suchego Lasu, Bydgoszczy, Czeladzi, Sosnowca, Włocławka, Mosiny, Gdyni, Kielc, Marcin Faryna z Krakowa, Kościerzyny, Chodzieży, Złotowa, Wolsztyna, Połczyna Zdroju.

Patrząc od innej strony, reprezentanci banków (BGŻ TEAM), firm (Hochland TEAM), sponsorów sportu kolarskiego (HALLS).

Bohaterem niedzieli był Marek Cichosz, rocznik 1979. Rozpoczynał przed laty karierę w Baszcie Bytów, tym samym klubie, w którym swój start w świat, w sławę i rozgłos rozpoczynał Czesław Lang.


Marek Cichosz na mecie.

Marek Cichosz jechał szybko, na najdłuższym dystansie - 118 km miał przeciętną 27,7 km na godzinę. Ci którzy jeżdżą MTB, wiedzą dobrze, że to prędkość prawie graniczna. - Nie jechałem maksymalnie, nie było takiej potrzeby - powiedział na mecie zwycięzca najdłuższego, królewskiego dystansu.

Był z siebie zadowolony, nie ukrywał, że okolica jest piękna, i że trasa została doskonale oznakowana. Drugie i trzecie miejsca zajęli: Radosław Rękawek i Patryk Sawicki (obaj z Warszawy).

Na średnim dystansie gnał po swój kolejny sukces Aleksander Dorożała (Corrtaec Team Poznań). Na mecie był szybszy o sześć sekund od Przemysława Ebertowskiego z Gdyni, trzeci był Dariusz Adamski (rocznik 1974) z Warszawy.

W wreszcie dystans mini - owe 48,1 km, według wskazań urządzenia Andrzeja Glesmanna, wygrał Fabian Florek (1985) z Konina przed Piotrem Schondelmeyerem (1965) z Poznania i Witoldem Zającem (1991) z ekipy Kelly's Team.


Oskar Pluciński z Konina (zielona koszulka, biało-czerwony kask) był moim partnerem jazdy przez długie kilometry.

Piotr Kurek, autor tych słów, też jechał. Bez numeru startowego i bez chipa. Po to, by robić zdjęcia, by fotografować jeszcze przed startem i po starcie zawodników. Miałem wspaniałego partnera do jazdy. Sławomir Pluciński z Konina (rocznik 1959) wraz z żoną prowadzą aptekę i dbają o to, by ich syn Oskar dobrze się uczył i wygrywał zawody MTB. W niedzielę Oskar też jechał, na najdłuższym dystansie, i stanął później na podium.

Jechaliśmy długie kilometry razem, daliśmy radę wjechać na Dziewiczą Górę bez żadnych podpórek (zdjęcia robiła tam Carina Chłopkowiak, wcześniej Sebastian Karolewski). Później grzeźliśmy trochę w błocie, później moment nieuwagi spowodował, że leżałem w kałuży. Bez przykrych konsekwencji.

I jazda obok Romana Krzywińskiego, dziennikarza - fotoreportera. Przed rokiem był szybszy o pół minuty ode mnie w poznańskim maratonie, w niedzielę ja trochę wcześniej byłem na mecie.

Maraton Murowana Goślina 2007 to już historia. To puchary, nagrody, wspaniały klimat. Pozostaną zdjęcia i wspomnienia po czymś niepowtarzalnym.

Ta druga odsłona była lepsza od ubiegłorocznej. Burmistrz Tomasz Łęcki, Grzegorz Golonko, Arkadiusz Bednarek, Paweł Woźniak, Wojciech Gogolewski, Mateusz Niedbała, Jarosław Biniek - to osoby, dzięki którym Murowana Goślina zyskała znów ogólnopolski rozgłos.

I jeszcze jedno: Tomasz Wiktor jest dyrektorem Departamentu Kultury Fizycznej i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego. W niedzielę nie uczestniczył w maratonie, wielka szkoda, ale przecież ten bardzo usportowiony dyrektor (narty, nurkowanie, rower) też ma swój niebagatelny udział w tym sukcesie. I warto w tym miejscu Panu Tomaszowi podziękować.


Paweł Herman i Marcin Wanclik z Gliwic (Velo, Accent) dbali na mecie o to, by rowery nadawały się znów do jazdy.

Do zobaczenia za rok. Znów w Murowanej Goślinie, w Puszczy Zielonka, na Dziewiczej Górze. Na przepięknych drogach i ścieżkach, które od dwóch lat poznają w trudzie i mozole także Polacy z innych części naszego kraju.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL