R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 15460921 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2016-08-22
Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl

 

173 kilometry na rowerach,
czyli "Ring dookoła Poznania"
Jazda już w najbliższą sobotę



Pasjonaci jazdy na rowerach, szczególnie ci, którzy są w stanie pedałować kilka godzin, mogą w najbliższą sobotę uczestniczyć w objeździe Poznańskiego Pierścienia Rowerowego. Trasa liczy 173 kilometry i wiedzie dobrze oznakowanym szlakiem wokół Grodu Przemysła.

Impreza zorganizowana przez FTI Sports & Fitness Group daje możliwość wyboru grupy, w której zamierza się jechać:
- sport - dystans (około) 180 km (prędkość powyżej 28 km/h),
- rekreacja - dystans (około) 180 km (prędkość powyżej 20km/h),
- half ring - dystans (około) 100 km (tempo dostosowane do możliwości uczestników).

Na trasie będą zlokalizowane bufety regeneracyjne na trasie (ciepły i zimny). Nad całością będą czuwać wykwalifikowani instruktorzy FTI.


Fot. FTI Sports & Fitness Group

Hasło "Ring dookoła Poznania" kojarzy już z pewnością każdy wielkopolski rowerzysta.To wydarzenie bowiem z roku na rok przyciąga coraz więcej nowych twarzy. I słusznie, bo warto! Będzie to już szósty taki objazd rowerami po Poznańskim Pierścieniu Rowerowym.

W tym roku odbędzie się on pod hasłem FOR YOU FOR LIFE i jego szlachetnym celem będzie wsparcie potrzebującego dalszej rehabilitacji Ziemowita.

Przyjedź, baw się dobrze, pomagaj!


Fot. FTI Sports & Fitness Group

Początek jazdy w sobotę 27 sierpnia z ul. Strzeszyńskiej 61a (parking za Stacją Podolany - a dawnym Red Fitness Poznań) o godzinie 8:00. W imprezę "Ring dookoła Poznania" zaangażowane są kluby fitness na co dzień współpracujące z systemem FTI Cycling:
- Stacja Podolany (Poznań),
- Red Fitness (Swarzędz),
- Adrenalina Fitness (Mosina).

Zapisów można dokonywać w wymienionych wyżej klubach wraz z opłatą 50 złotych. 5 złotych z każdej wpłaty przeznaczone zostanie na cel charytatywny. Ilość miejsc ograniczona.

  

Błoto, błoto, błoto...
Bike Cross Maraton w Czerwonaku


Pasjonaci MTB nie wystraszyli się deszczu, błota i Dziewiczej Góry.
Fot. Piotr Kurek

Niedzielny maraton MTB w Czerwonaku, wiadomo - nasz wielkopolski Bike Cross, zapisuje się jako jeden z najtrudniejszych w historii całego cyklu. Nie dość, że startujący musieli kilka razy podjeżdżać pod Dziewiczą Górę, to na całej trasie towarzyszyło im wszechogarniające błoto i prawie non stop padający deszcz.

Prognoza pogody na 21 sierpania już od kilku dni zwiastowała ciągłe opady deszczu. W nocy z soboty na niedzielę z nieba poleciały pierwsze krople wody. O poranku siąpiło, było też i tak przed startem. Takie zapewne okoliczności sprawiły, że dziś w Czerwonaku zjawiło się tylko 421 chętnych do sportowej rywalizacji na trasie maratonu MTB.


Uchwyceni fotograficznie spod ociekającego deszczem parasola.
Fot. Piotr Kurek

Niecała setka zawodniczek i zawodników (kilka pań) ruszyła na trasę Mega, 66 kilometrów. Od startu w czołówce jechał Bartosz Kołodziejczyk z Chodzieży. Jeszcze przed końcem pierwszej rundy oderwał się od konkurentów i drugą cześć trasy pokonał solo, dojeżdżając do mety zwycięsko z uniesionymi rękoma.

– Błoto, błoto, błoto, ale dałem radę - mówił zadowolony kolarz-amator z Chodzieży (Euro Bike Kaczmarek Electric Team), który zamierza 11 września wystartować w Jeleniej Górze w Mistrzostwach Polski w maratonie MTB. – Dzisiejszy sukces, to potwierdzenie, że moja forma sportowa rośnie - podkreślił.


Bartosz Kołodziejczyk z Chodzieży pewnie triumfował na dystansie Mega.
Fot. Piotr Kurek

Czas zwycięzcy - 2:33:11 h. Drugi był Krzysztof Orlik z Poznania (Agrochest Team) - 2:36:47, trzeci - Mateusz Laszczyk ze Sławna (Agrochest Team) - 2:37:54, czwarty - Michał Rocławski (Bike Team Człuchów) - 2:38:01, piąty - Błażej Surowiec z Poznania (Euro Bike Kaczmarek Electric Team) - 2:41:29 i szósty - Piotr Cibart ze Szczecina (Baltic Home Świnoujście) - 2:41:30.

Wśród pań na Mega zdecydowanie triumfowała Magdalena Hałajczak z Poznania (Euro Bike Kaczmarek Electric Team) - 3:08:20. Druga była Małgorzata Gogolewska z Wągrowca (Gogol Team) - 3:43:06, trzecia - Sylwia Stachowiak z Poznania (Bieniasz Rowerowania Team) - 3:49:49, czwarta - Anna Wysokińska z Plewisk (Restive Team) - 3:54:33, piąta - Renata Głód z Leszna (Strefasportu.pl) - 3:54:35 i szósta - Marta Wiśniewska z Poznania (Rusałka Team) - 4:12:41.


- Jestem na mecie. Dojechałem - wskazuje swą radość Patryk Zdunek.
Fot. Piotr Kurek

Bohaterami rywalizacji na dystansie Mini (33 km) byli Krystian Błaszczak z Niepruszewa (MTB Balma Team) i Martyna Paszkowska z Poznania (Stowarzyszenie Biedrusko Jakś-Bud), którzy zajęli pierwsze miejsca w klasyfikacji open wśród mężczyzn i kobiet.

Wszyscy startujący dojeżdżali na linię mety zabłoceni, umorusani, brudni. Ale nie narzekali, że przyszło im pedałować w takich warunkach. Radość z ukończonego maratonu MTB rekompensowała trudy jazdy.

Tak też i było w przypadku debiutujących. Jedną z nich była 14-letnia (rocznik 2001) Weronika Zielińska z miejscowości Koziegłowy, na którą nerwowo prawie trzy godziny czekali przy mecie rodzice i młodsza siostra. – Dojechałam, dałam radę i może już wkrótce napiszę na ten temat szkolne wypracownie - cieszyła się z ukończenia maratonu w czasie 2 godzin 47 minut 52 sekund.


Najdzielniejsze panie z trasy Mega - Magdalena Hałajczak (1. miejsce), Sylwia Stachowiak (3 miejsce), Renata Głód (5. miejsce - druga z prawej) oraz Marta Wiśniewska (6. miejsce). Z prawej Wojciech Gogolewski - organizator cyklu Bike Cross Maraton Gogol MTB 2016.
Fot. Piotr Kurek

Deszcz i błoto sprawiło, że dziś było więcej upadków, zerwanych łańcuchów i przerzutek, także przebitych opon.

Jednym z pechowców był Szymon Matuszak z Poznania (MW Invest Group), który przewodził stawce zawodników na trasie Mini, ale w którymś momencie został najechany z tyłu przez młodego zawodnika. W efekcie stracił rytm jazdy, przerzutki też dostały w kość i sympatyczny zawodnik dotarł do mety. Ale nie jako pierwszy, tylko już jako niesklasyfikowany.

Ci wszyscy, którzy byli dziś w Czerwonaku, zapamiętają maraton MTB jako błotny, deszczowy, prawie epicki.

                                                              Piotr Kurek 
 

 

Brawo! Brawo! Brawo!

Maja Włoszczowska wicemistrzynią olimpijską!
Znakomita jazda polskiej kolarki


Maja Włoszczowska triumfuje w Gielniowie podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie górskim. 16 lipca 2016.
Fot. Piotr Kurek

Maja Włoszczowska zdobyła dziś w Rio de Janeiro tytuł wicemistrzyni olimpijskiej w kolarstwie górskim. Polka pojechała znakomity wyścig, ulegając tylko Szwedce Jenny Rissveds.

Zawodniczka z Jeleniej Góry jechała od początku w czołówce. Jechała bezbłędnie. W końcówce, na szóstej rundzie, troszeczkę straciła do Szwedki i na mecie pojawiła się trzydzieści sekund za zwyciężczynią.

To drugi  srebrny medal olimpijski Mai Włoszczowskiej, powtórzenie swego sukcesu sprzed ośmiu lat, z Pekinu, gdzie też zajęła drugie miejsce.

Brązowy medal wywalczyła Kanadyjka Catharine Pendrel.

  

Przemysław Wegner jedzie do Rio
Kolarz z Poznania wystartuje
we wrześniowych Igrzyskach Paraolimpijskich


Przemysław Wegner i Artur Korc (pilot) wygrali tegoroczny Puchar Świata w kolarstwie paraolimpijskim i jadą do Rio de Janeiro z nadziejami na medal.
Fot. archiwum Przemysława Wegnera

Przemysław Wegner wystartuje w Igrzyskach Paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Kolarz z Poznania pojedzie aż w trzech wyścigach. Jego partnerem (pilotem) jest Artur Korc.

– Marzyłem o tym, by kiedyś wystąpić w Igrzyskach Paraolimpijskich - mówi 44-letni poznaniak. – Teraz to się spełnia. Trenuję mocno ze swym partnerem Arturem Korcem. Obaj marzymy o medalu - ujawnia swe sportowe oczekiwania zawodnik, który od 11 lat startuje w wyścigach kolarskich.

Zaczynał jako niedowidzący w tandemie razem z Henrykiem Kiszką (Razem Poznań). Jeździli razem trzy lata, podczas których uczył się zachowań na rowerze. Kolarstwo wciągnęło go na całego.

W roku 2008 jego partnerem został Arkadiusz Garczarek z Granowa, z którym rok później (wrzesień 2009) zdobył tytuł mistrza świata we Włoszech w wyścigu ze startu wspólnego. To największe, jak dotąd, osiągnięcie poznaniaka, który 22 września ukończy 45 lat.

Ceni sobie również tegoroczną wygraną w Pucharze Świata w kolarstwie paraolimpijskim: złożyły się nań trzy imprezy: w RPA, w Belgii i w Hiszpanii. W Pietermaritzburgu (Republika Południowej Afryki) z Arturem Korcem wygrali jazdę na czas, w wyścigu ze startu wspólnego zajęli trzecie miejsce, w Ostendzie uplasowali się na 8. pozycji w jeździe na czas i na 6. w wyścigu ze startu wspólnego, w Bilbao - byli drudzy na czas i trzeci w w wyścigu ze startu wspólnego.

– Na świecie jest około 10 liczących się tandemów. Zaliczamy się do najlepszych i liczymy na medal. Nasz triumf w Pucharze Świata umocnił nas psychicznie. W Rio de Janeiro wystartujemy na torze w wyścigu 4 km na dochodzenie, w jeździe na czas (30 km) i w wyścigu ze startu wspołnego (120 km).

Przemysław Wegner trenuje razem z Arturem Korcem od 24 lipca w Zieleńcu. Codziennie przejeżdżają około 100 kilometrów. Przebywać tam będą do połowy sierpnia.

Przygotowania do Rio de Janeiro rozpoczęli już w listopadzie 2015 10-dniowym pobytem w Szwajcarii. w grudniu byli na Gran Canarii, w lutym w Calpe, w kwietniu na Cyprze. Maj był czasem startów w trzech zawodów Pucharu Świata.

– Marzy mi się medal olimpijski - mówi Przemysław Wegner. – Gdyby tak się stało, byłby to mój pierwszy, a Artura już trzeci, gdyż w Londynie (2012) zdobył srebro w wyścigu ze startu wspólnego, w Pekinie (2008) zaś brąz w jeździe na czas.

Przemkowi Wegnerowi kibicuje rodzina, znajomi z pracy z panią prezes Anną Byczkowską-Klimą (Pofam Jedność - zakład pracy chronionej), wielkopolskie środowisko kolarskie. Dla nich wszystkich mam oto taką informację, że poznaniak z Arturem Korcem pojadą 4 km na torze 8 września, czasówkę 14 września i wyścig ze startu wspólnego 17 września.

Będziemy trzymać za nich kciuki, podobnie jak i za drugi tandem Marcin Polak/Michał Ładosz oraz Rafała Wilka i Arkadiusza Skrzypińskiego (na handbike'ach), także dzielne panie z Anną Harkowską na czele.

                                                                   Piotr Kurek

    

Lubelszczyzna
bliższa memu sercu
576 kilometrów na rowerze w dziewięć dni


Jadę przez Kozłowiecki Park Krajobrazowy. 22 lipca 2016.
Fot. Aleksander Kozłowiecki

Lubelszczyzna bliższa memu sercu - tak w wielkim skrócie mogę określić swój 9-dniowy pobyt w tej części kraju, podczas którego przejechałem 576 kilometrów na rowerze. Spotkałem wielu interesujących ludzi, lepiej poznałem historię i współczesność tych ziem, pokłoniłem się w Kocku generałowi Franciszkowi Kleebergowi i jego żołnierzom, zachwyciłem się pięknem Kozłowieckiego Parku Krajobrazowego.

O tym, by pojechać na Lubelszczyznę i bliżej ją poznać, otóż o tym rozmyślałem już od dość dawna. Po to, by nie była do dla mnie słabo zapoznana karta. Zawsze jednak brakuje czasu, są jakieś inne obowiązki. I jakby nie patrzeć, z Poznania w tamtym kierunku jest ponad 500 kilometrów drogi.


Teresa i Ryszard Dybałowie - prowadzą od pięciu lat wzorcowe gospodarstwo agroturystyczne w Dąbrówce.
Fot. Piotr Kurek

Ambasador Lubartowa. Janusz Pożak był w przeszłości kolarzem i to znanym. Urodził się w roku 1955, który dał polskiemu cyklizmowi wielu wybitnych szosowców. Jak choćby Czesława Langa, Henryka Charuckiego, Jana Jankiewicza, czy też Krzysztofa Sujkę.

Zaczynał przygodę z rowerem w wieku 17 lat. – Ścigałem się całych dziewiętnaście lat - opowiadał mi w Lubartowie, mieście położonym około 30 kilometrów na północ od Lublina. – Teraz już mnie nie ciągnie do sportowej rywalizacji. To, co miałem zrobić na szosie - już zrobiłem.

Jest rok 1980, czas Igrzysk Olimpijskich w Moskwie. 25-letni Janusz Pożak zdobywa tytuł mistrza Polski w wyścigu ze startu wspólnego. – To było w Kielcach, na trudnej trasie. Na finisz jechaliśmy grupą, ja zachowałem najwięcej sił na ostatnich metrach i zwyciężyłem - opowiada ze swadą o wydarzeniu sprzed trzydziestu sześciu lat.

Wygrał ponad 100 wyścigów w swej karierze, ponad 80 razy był drugi. Reprezentował Polskę na szosowych Mistrzostwach Świata, jechał dwa razy w Wyścigu Pokoju. Ścigał się na całym świecie, przez kilka ładnych lat we Francji.


Janusz Pożak i Piotr Kurek. Sklep rowerowy Janusza Pożaka w Lubartowie.
Fot. Grzegorz Szumiec

Spotkałem go na korcie tenisowym w Kozłówce, kilka kilometrów od Lubartowa. Kręci go ten rodzaj sportowej aktywności. Od 23 lat organizuje w swym mieście spotkania z rowerem. Impreza odbywa się na początku lata i gromadzi tysiące ludzi. – Na tą pierwszą zjawiły się raptem 54 osoby. Rok frekwencji padł przed rokiem - aż 14000 ludzi - podkreśla nie bez dumy.

Jest społecznikiem: był radnym Lubartowa, teraz jest drugą kadencję radnym powiatu lubartowskiego. Zajmują go sprawy sportu, rekreacji i zdrowia. Prowadzi salon rowerowy w Lubartowie, także jeszcze inną firmę. Jest zabieganym i skutecznym człowiekiem biznesu.

Dumny jest z tego, że jeździł z mistrzami polskiej szosy - Czesławem Langiem, Stanisławem Szozdą, Januszem Kowalskim i innymi. Widział kawał świata, ale pozostał wierny Lubelszczyźnie. Jest jej jednym z najlepszych ambasadorów.


Rządcówka - gospodarstwo agroturystyczne w Kozłówce.
Fot. Piotr Kurek

– Gdyby Pan chciał więcej wiedzieć o tych terenach - kieruję Pana do mego ojca. Mieszka w Nowodworze, kilka kilometrów od Lubartowa. Ma 86 lat, sprawny umysł i pamięta jak płonęły tu wsie w czasie II wojny światowej, jak ginęli ludzie. Jest jednym z ostatnich świadków barbarzyństwa i bestialstwa hitlerowców, jakie tu miało miejsce w latach 1939-1945. Także czasu odbudowy powojennej i tych najnowszych - mówi nie bez dumy znany syn o ojcu.

– Szkoda, że nie znalazl Pan czasu, by odwiedzić Stefana Pożaka - mówią zgodnie Teresa i Ryszard Dybałowie z Dąbrówki. – Jest żywą historią tych okolic, pięknych terenów, które kiedyś należały do Zamoyskich...


Przepiękna droga rowerowa (pożarowa) nr 21 w Kozłowieckim Parku Krajobrazowym.

Kozłowiecki Park Krajobrazowy. Liczy ponad 4 tysiące hektarów i jest rajem dla ludzi aktywnego wypoczynku i rekreacji: pieszych, zbieraczy grzybów i jagód, rowerzystów, fanów nordic walkingu i łyżworolek.

Przez dziewięć dni, od 18 do 26 lipca, pracowicie objeżdżałem na swym niezawodnym Wheelerze Pro 59 kozłowieckie lasy. W stronę Lublina, w stronę Lubartowa, wszerz i w poprzek. Po asfaltowych drogach pożarowych i leśnych duktach.

Urzekła mnie droga pożarowa nr 21. Liczy szesnaście kilometrów, ma prawie 4 metry szerokości. Od leśnictwa Bratnik prowadzi w stronę Starego Tartaku i dalej tylko między drzewami. Kończy się tuż przy szosie prowadzącej z Lublina do Białegostoku.

W niedzielę 24 lipca wracałem z Lublina przez kozłowieckie lasy. Tu i tam widzialem tłumy ludzi na rowerach. Dzieci i dorośli, całe rodziny, grupy towarzyskie. Z niektórymi zamieniłem kilka słów. Powiem krótko, chwalili leśników, że uczynili z tego miejsca perełkę czynnego wypoczynku.


Dobrą wiarę z Lubartowa (od lewej Kazmierz Lech, jego żona Bożena i Andrzej Atras) spotkałem podczas jazdy do Lublina.
Fot. Piotr Kurek

Zaścianek Dabrówka. To nazwa gospodarstwa agroturystycznego, które w sercu Kozłowieckiego Parku Krajobrazowego prowadzą Teresa i Ryszard Dybałowie. – To już pięć lat przyjmujemy w naszych progach ludzi spragnionych ciszy, spokoju, wypoczynku - mówią małżonkowie.

Dom jest duży, goście mają do swej dyspozycji oddzielną kuchnię, pokoje z dostępem do internetu (światłowód w środku lasu). Jeśli któryś z nich miałby ochotę na maliny, wystarczy pomóc gospodarzom w ich zbiorze na obszarze jednego hektara.

Pan Rysiu i żona Teresa prowadzą wzorowe gospodarstwo agroturystyczne, o czym przekonują dyplomy i wyróżnienia. Odwiedzają ich ludzie mediów, jak choćby Maja Popielarska z TVN. Mają króliki i gołębie, całość zamknięta (także podwórze) w soczystej zieleni.


Zaścianek Dąbrówka Teresy i Ryszarda Dybałów zaprasza chętnych wypoczynku przez cały rok.
Fot. Piotr Kurek

– Lato jest u nas piękne, ale lubię zimową porę. Kiedy spadnie śnieg, kiedy ziemię ściśnie mróz - organizuję kuligi. – To godzina jazdy na naszych kozłowieckich lasach. Jest herbata po drodze, jest bigos, smażenie kiełbasek. Jeśli ktoś zmarznie, mamy i coś na rozgrzewkę... - mówi krotochwilnie gospodarz. – Cały rok marzę o tych niezapomnianych kuligach w mroźny czas w kopnym śniegu.

Spędziłem pięć dni w Zaścianku Dabrówka. Gospodarze z lubelskiego lasu są ludźmi bywałymi na różnych kontynentach: byli w USA, Europę znają bardzo dobrze i wiedzą, że u nich standard goszczenia innych musi być także światowy. Zdobiony malinami na deser, ogórkami zielonymi i kiszonymi, czy też pasztetem i smalcem zrobionym z mistrzowską klasą. Jak ktoś ma ochotę, może zażyć kapieli w basenie lub pojść do lasu prosto po... prawdziwki.

W stronę Kocka. Być w tych stronach i nie odwiedzić Kocka - to byłby despekt. Każdy kto uczył się pilnie historii, wie aż nadto dobrze, że pod tym miasteczkiem na początku października 1939 roku rozegrała się ostatnia bitwa Wojska Polskiego z Niemcami.

Trwała trzy dni, byla zaciętym oporem wojsk Franciszka Kleeberga przed hitlerowskim najeźdzcą. Przypomina o tym pomnik polskiego generała. Stoi na skwerze przy skrzyżowaniu dróg. Niedaleko stąd jest cmentarz, na którym pochowani są polegli w bitwie nasi żołnierze i ich bohaterski dowódca.


Pomnik bohaterskiego polskiego dowódcy.
Fot. Piotr Kurek

Jechałem do Kocka częściowo drogami - aż do Kamionki. Kilka kilometrów za nią, w miejscowości o nazwie Ciemno, skręciłem w lewo w las. Do celu wiódł mnie GPS w moim telefonie komórkowym i świadomość, że pedałuję przez tereny na zawsze dobrze zapisane w polskiej historii.

Po drodze tu i tam podpytywałem ludzi o 1939. I młodzi i starzy wiedzą co tutaj się działo jesienią tego roku, kim był generał Kleeberg, gdzie jest muzeum pamięci o bitwie (szkoda, że w wakacyjny czas zamknięte).

Kozłówka. Poświęciłem kilka godzin, by przyjrzeć się muzeum Zamoyskich w tej miejscowości (wsi) pod Lubartowem. To panteon chwały tego rodu, bodaj najlepiej zachowana rezydencja arystokratyczna w Polsce.


Pałac w Kozłówce. 
Fot. Piotr Kurek  

Nie wszyscy może wiedzą, że w 1944 roku pałac w Kozłówce przeszedł na własność państwa. Na początku listopada tego właśnie roku utworzono tutaj pierwsze muzeum na terenach wyzwolonych spod okupacji hitlerowskiej.

W lipcowym słońcu widać piękno Kozłówki, jej parku. By poczuć atmosferę tego miejsca, na jedną noc zamieszkałem w Rządcówce - gospodarstwie agroturystycznym, które położone jest za pałacowym murem. Ładnie tu i cichutko, skrzypią schody na pierwsze piętro prowadzące od pokoju numer 5. A w nim sprzęty sprzed stu i więcej lat.

Być w Kozłówce oznacza także odwiedzenie budynku dawnej powozowni, gdzie mieści się Galeria Sztuki Socrealizmu. Każdy kto tu wchodzi doznaje uczucia gwałtownego wizualnego zderzenia między tradycyjną sztuką a arogancką doktryną artystyczną.


Ławka socrealizmu. W takiej ławce zaczynałem edukację w 1952 roku we Wrocławiu. Na zdjęciu z Genowefą Bagińską z Warszawy. Przed nami ezgemplarze "Świerszczyka" z lat 50-tych. Kozłówka, 21 lipca 2016.
Fot. archiwum Piotra Kurka

I kiedy już prawie opuszczam muzeum wypełnione popiersiami przodowników pracy, Stalina, Lenina, Bieruta i innych, moją uwagę zwraca ławka szkolna. Dwuosobowa, z otworem na kałamarz z atramentem. W takiej w roku 1952 zaczynałem edukację w szkole TPD na Pilczycach we Wrocławiu, by po pół roku być (w pierwszej klasie podstawówki) przodownikiem nauki! Siadam na niej i sentymentalnie myślą, że było to już ponad 60 lat temu. Jest się nad czym zamyślić, zadumać.

Kierunek Łęczna. Pojechałem na rowerze z obrzeży kozłowieckiego lasu (Łucka-Kolonia) w stronę lubelskiego węgla. Do Bogdanki jednak nie dotarłem, ale Łęcznej przyjrzałem się starannie.


Urząd Miejski w Łęcznej.
Fot. Piotr Kurek

Najpierw miałem okazję podeptać murawę stadionu piłkarskiego, później obejrzeć nową zabudowę miasta. W końcu dotarłem w okolice Starego Miasta, jego ciasnej zabudowy. Czuje się tutaj ducha historii, tym bardziej, że na placu przed Urzędem Miejskim wystawa zdjęć obrazuje przeszłość tego miasta. Widać na nich biedę początku XX wieku, prawdę o okresie międzywojennym i lata nadziei po II wojnie światowej.

W bardzo ładnie odnowionym Urzędzie Miasta Grzegorz Kuczyński (odpowiedzialny za promocję, także radny powiatu łeczyńskiego) radzi mi, jak mam wracać do w okolice Lubartowa, by nie rozjechały mnie ciężarówki jadące do i z kopalni piasku, jak i szybko pędzące auta.

W drodzę do Łęcznej, tuż przed jej rogatkami, spotkałem policyjny patrol drogowy. – Strach tu jechać! - mówię do stróżów prawa i porządku. – Panie, wariatów tu nie brakuje! - odpowiadają. – Są dni, że odbieramy kilka praw jazdy dziennie za zbyt szybką jazdę - sumują swe drogowe doświadczenia.


Tablica ku czci poległych partyzantów. Stary Tartak, serce Kozłowieckiego Parku Krajobrazowego.
Fot. Piotr Kurek

Wracam do siebie (Łucka-Kolonia) bocznymi drogami. Przez wioski i wioseczki, polnymi drogami. Widzę sady pełne wiśni i innych owoców, plantacje chmielu, obejścia dobrze utrzymane. I dużo ładnych domów, rezydencji. Bogata jest ta lubelska, podlublińska ziemia.

Zamiast podsumowania. Spędziłem na rowerze na Lubelszczyźnie dziewięć dni. Przejechałem w tym czasie 576 kilometrów (tyle ile wynosi droga z Kocka przez Lubartów, Lublin, Puławy, Radom, Gielniów, Piotrków Trybunalski, Koluszki, Stryków do Poznania), co zajęło mi dokładnie 36 godzin. Wychodzi półtora dnia pedałowania non stop. Trzeba mieć zdrowie, by dzień po dniu pedałować bez przerwy, w tym 26 lipca ponad 100 km. I to kiedy ma się już 71 lat na karku.

Urzekła mnie Kozłówka, także wieś Dąbrówka i jej "Zaścianek", kozłowieckie lasy. I gościnność lubelskiej wiary. Szczególne słowa podziękowania kieruję w stronę Teresy i Ryszarda Dybałów, Janusza Pożaka, leśniczego Wiesława Włoska, radnego Grzegorza Kuczyńskiego, lekarza Jana Wiesława Mazurka i pielęgniarki Marii Piskorskiej (przychodnia we wsi Firlej - opatrzyli mnie po upadku na rowerze), mistrza fotografii Marka Luniaka z Lubartowa. 


Kozłowiecki Park Krajobrazowy - perełka leśna na Lubelszczyźnie.
Fot. Piotr Kurek

To było dziewięć dni intensywnego poznawania Lubelszczyny. Od rana do wieczora. Zaglądałem tam gdzie można, kolekcjonowałem wrażenia. Zrobiłem wiele zdjęć. I opuszczałem Dąbrówkę z przekonaniem, że tutaj wrócę. W życzliwe progi wielu dobrych ludzi, których spotkałem na trasie swej wakacyjnej wędrówki.

                                                                              Piotr Kurek  

Get Adobe Flash player

Grzegorz Golonko super show (2016-08-15)
Organizator wielkich imprez sportowych poza zasięgiem rywali na torze "Poznań" Grzegorz Golonko przed Robertem Żmudzinem i Jakubem Najsem. Finisz wyścigu na dystansie ponad 80 km. ... [ więcej >> ]
 
173 kilometry na rowerach,
czyli Ring dookoła Poznania
(2016-08-22)
Jazda już w najbliższą sobotę Pasjonaci jazdy na rowerach, szczególnie ci, którzy są w stanie pedałować kilka godzin, mogą w najbliższą sobotę uczestniczyć w objeździe Poznańskieg... [ więcej >> ]
 
Błoto, błoto, bloto... (2016-08-21)
Bike Cross Maraton w Czerwonaku Pasjonaci MTB nie wystraszyli się deszczu, błota i Dziewiczej Góry. Fot. Piotr Kurek Niedzielny maraton MTB w Czerwonaku, wiadomo - nasz wielkopolski B... [ więcej >> ]
 
Brawo! Brawo! Brawo!
Maja Włoszczowska wicemistrzynią olimpijską!
(2016-08-20)
Znakomita jazda polskiej kolarki Maja Włoszczowska triumfuje w Gielniowie podczas Mistrzostw Polski w kolarstwie górskim. 16 lipca 2016. Fot. Piotr Kurek Maja Włoszczowska zdobyła dzi... [ więcej >> ]
 
Zmierzyć się z Dziewiczą Górą (2016-08-18)
W najbliższa niedzielę Bike Cross Maraton Gogol MTB w Czerwonaku Marek Konwa pędzi, po mistrzowsku, z Dziewiczej Góry. 18 września 2011. Fot. Jacek Głowacki Fani maratonów MT... [ więcej >> ]
 
Kolarskie propozycje na najbliższe dni (2016-08-13)
x Maraton MTB we Wschowie x Wyścigi szosowe na torze "Poznań" x Bike Challenge we Wrocławiu - odwołany Paulina Bielińska z Kargowej, reprezentantka Polski, staje się twarzą cyklu Gran... [ więcej >> ]
 
Jadą do Polaków na Litwie (2016-08-11)
Śladami wyprawy rowerowej po krajach nadbałtyckich i Skandynawii Jazda we mgle po litewskiej ziemi - w stronę Kiejdan. Fot. Piotr Kurek    Sześć lat temu grupa entuzjastów ... [ więcej >> ]
 
Niezwykle słoneczny maraton (2016-08-07)
628 fanów MTB ścigało się w Suchym Lesie Start na dystansie Mega. Fot. Piotr Kurek Słoneczna pogoda, temperatura na miarę lata, miejsce wymarzone do jazdy na rowerze (Biedrusko, teren... [ więcej >> ]
 
Brawo!!!Rafał Majka trzeci! Mamy brąz!
Pierwszy medal Polski w Rio!
(2016-08-06)
Niesamowity wyścig kolarski Rafał Majka, mistrz Polski w kolarstwie szosowym 2016, sięgnął dziś po brąz w Rio de Janeiro. To wielki dzień naszego cyklizmu. Fot. Szymon Gruchalski Przepiękny w... [ więcej >> ]
 
Spotykamy się w Suchym Lesie (2016-08-05)
W niedzielę Bike Cross Maraton Gogol MTB W czwartek startowali w wyścigu szosowym na torze samochodowym "Poznań", w niedzielę pojadą maraton MTB w Suchym Lesie. Fot. Piotr Kurek Po ... [ więcej >> ]
 
Szymon Krawczyk dał popis (2016-08-04)
Mistrz świata i Europy ścigał się dziś na torze samochodowym "Poznań" Bohaterowie dzisiejszego czwartku kolarskiego: Szymon Krawczyk (od lewej), Lech Ergang i Wojciech Sykała. Fot. Pi... [ więcej >> ]
 
Przemysław Wegner jedzie do Rio (2016-08-03)
Kolarz z Poznania wystartuje we wrześniowych Igrzyskach Paraolimpijskich Przemysław Wegner i Artur Korc (pilot) wygrali tegoroczny Puchar Świata w kolarstwie paraolimpijskim i jadą do Rio de Jan... [ więcej >> ]
 
Kto wygra tym razem? (2016-08-03)
Jutro dwadzieścia rund na torze samochodowym "Poznań" Sławomir Spławski wygrał 28 lipca już po raz piąty wyścig w ramach czwartków kolarskich 2016. Fot. Krzysztof Nowak/ Leczni... [ więcej >> ]
 
Co za dzień, co za emocje! (2016-07-31)
Wyścigi kolarskie na torze "Poznań"   Piotr Lis wygrał łączony wyścig kategorii cyklosport, M30 i M40. Fot. Krzysztof Nowak/ Lecznica Rowerów Co za dzień, co za emocje! G... [ więcej >> ]
 
Lubelszczyzna bliższa memu sercu (2016-07-29)
576 kilometrów na rowerze w dziewięć dni Jadę przez Kozłowiecki Park Krajobrazowy. 22 lipca 2016. Fot. Aleksander Kozłowiecki Lubelszczyzna bliższa memu sercu - tak w wielkim skr&oacu... [ więcej >> ]
 
Nie ma mocnych na Sławomira Spławskiego! (2016-07-28)
To już piąte jego zwycięstwo w czwartkach kolarskich sezonu 2016 Sławomir Spławski znów zwycięża. Fot. Piotr Kurek Nie ma mocnych na Sławomira Splawskiego z Bogdanowa. Do czterech te... [ więcej >> ]
 
Kto pokona Sławomira Spławskiego? (2016-07-27)
Jutro piętnaście rund na torze samochodowym "Poznań" Sławomir Spławski (z lewej - zielona koszulka) triumfuje 19 maja na torze samochodowym "Poznań". Zawodnik z Bogdanowa pod Ob... [ więcej >> ]
 
Rowerem po Lubelszczyźnie (2016-07-24)
Dzisiaj już mój siódmy dzień jazdy Jadę przez Kozłowiecki Park Krajobrazowy. Fot. Aleksander Kozłowiecki Rowerem po Lubelszczyźnie - tak w wielkim skrócie przedstawia s... [ więcej >> ]
 
Jolanda Neff triumfatorką
Tour de Pologne Women
(2016-07-20)
Paulina Brzeźna-Bentkowska najlepsza z Polek Jolanda Neff zdominowała pierwszy Tour de Pologne Women. Fot. Szymon Gruchalski Jolanda Neff (Swiss National Team) zdominowała pierwszy w historii T... [ więcej >> ]
 
Popis Jolandy Neff
na pierwszym etapie
(2016-07-19)
Ruszył Tour de Pologne Women Jolanda Neff wygrała pierwszy etap Tour de Pologne Women. Fot. Szymon Gruchalski Jolanda Neff (Swiss National Team) wygrała w Zakopanem pierwszy etap Tour de Polo... [ więcej >> ]
 
Tytuły pamięci o Marku (2016-07-19)
Trzy dni w mazowieckim Gielniowie Maja Włoszczowska w pięknym stylu, przy aplauzie kibiców, zdobyła kolejny tytuł mistrzyni Polski w kolarstwie górskim - w wyścigu cross country. G... [ więcej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL