R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 10708177 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2015-07-05

Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl
Sam zbuduj rower
 

Katarzyna Hendrzyk-Majewska
wygrała z Magdą Sadłecką
Lato wszędzie a Skandia Maraton Lang Team
w słonecznej nad wyraz Krokowej

 
Krokowa kolejny rok z rzędu gościła maratończyków MTB.
Fot. Szymon Gruchalski

Krzysztof Krzywy i Katarzyna Hendrzyk-Majewska zwyciężyli na dystansie Grand Fondo podczas Skandia Maraton Lang Team w Krokowej. Na starcie pojawiło się ponad tysiąc miłośników rowerowej przygody.

Jak na wakacyjną edycję Skandia Maraton Lang Team przystało, pogoda w Krokowej dopisała. Choć czy była sprzymierzeńcem kolarzy, trudno powiedzieć. Najszybszy na dystansie Mini Przemysław Mikołajczyk (Euro Bike Kaczmarek Electric Team) uwielbia ścigać się w takim ukropie. – Dla mnie palące słońce i wysoka temperatura to udogodnienie. Im cieplej, tym lepiej. Na jednym z podjazdów koledzy wyrwali do przodu, ale potem zaczęli się czarować, a ja się urwałem i jechałem swoje – dodał zwycięzca. Tak jechał, że drugiego Jacka Rogowskiego wyprzedziło niemal o minutę. Najszybsza wśród kobiet okazała się  Marzena Janczarska z Gdańska.

Trasa wszystkich dystansów prowadziła przez malownicze tereny wokół Góry Zamkowej i okolice Jeziora Żarnowieckiego. W całej gminie Krokowa nie brakuje pięknych terenów do jazdy na rowerze. - Dla nas to uzupełnienie sezonowej oferty dla urlopowiczów. Wiadomo, że każdy musi odpoczywać, ale niekoniecznie każdy lubi tylko leżeć na plaży. Rower do doskonały sposób na odstresowanie. Po prostu wskakuj i jedź  - zachęca wójt gminy Krokowa Henryk Doering, który ufundował specjalne nagrody dla najszybszych zawodników na każdym z dystansów. Z kolei Nadleśnictwo Wejherowo przygotowało nagrodę dla najmłodszego zawodnika.


Podium było usytuowane przed zamkiem w Krokowej.
Fot. Szymon Gruchalski

W sumie w Skandia Maraton Lang Team w Krokowej wystartowało ponad tysiąc osób. Jedni jechali dla przyjemności i satysfakcji, inni po to, by wygrać. Do samego końca trwała walka na dystansie Medio. Po 58 kilometrach rywalizacji Oskar Pluciński (Erkado RT Kraśnik) o sekundę wyprzedził Przemysława Rozwalkę (MW Invest Group). U pań zdecydowaną zwyciężczynią okazała się Elżbieta Wydrowska (Dext Old School MTB Gdańsk).

Niezwykle zacięta okazała się walka na Grand Fondo. W drugiej części dystansu uciekło trzech kolarzy – Krzysztof Krzywy (NEXUS Team), Michał Górniak (Duda Cars TP-Link Rybczyński Team) i Andrzej Kaiser (Euro Bike Kaczmarek Electric Team). Współpracując razem dojechali do mety, a na finiszu Krzywy o sekundę wyprzedził Górniaka. - Poziom jest wyrównany i ciężko odjechać samemu. Trzeba współpracować i walczyć na finiszu. Trasa była bardzo selektywna. Ponad 500 metrów przewyższenia na każdej rundzie. Do tego upał, ale taka pogoda mi odpowiada – mówił zwycięzca. Drugi na mecie Górniak przyznał, że w takim upale każda trasa wydaje się trudna. - Przez pierwsze rundy jechaliśmy większą grupą, później wszystko się rozerwało i zostaliśmy w trójkę. Na finiszu jechaliśmy koło w koło, byłem pierwszy wśród amatorów, więc to jest ważne – mówił Górniak. Kaiser był trzeci.

Królewski dystans wśród pań najszybciej pokonała Katarzyna Hendrzyk-Majewska (Duda Cars TP-Link Rybczyński Team). – Jestem w niemałym szoku. Wygrałam, pokonując Magdę Sadłecką, reprezentantkę Polski na tegoroczne Mistrzostwa Świata w maratonie MTB we Włoszech. To mój życiowy sukces - radowała się wobec kolegów z Duda-Cars sympatyczna zawodniczka z Poznania.

Także wobec autora Wielkopolskiego Rowerowania Piotra Kurka, który dziś jechał po raz 40., czterdziesty (wielce jubileuszowo) w maratonie MTB Skandii i Czesława Langa. Od kwietnia 2007, od pierwszej edycji w Chodzieży, wystartowałem i ukończyłem 40. maratonów Skandii i Czesława Langa. Zjechałem całą Polskę w maratonowym wysiłku (zawsze na Mini) w najbardziej medialnym i prestiżowym cyklu maratonów MTB. Dziś jechałem, robiłem zdjęcia na trasie i po drodze pozdrawiałem mistrzów polskiego MTB.

Wakacyjna pogoda przyciągnęła do Krokowej nie tylko rowerzystów, ale również wspaniałych kolarskich fanów. Miasteczko wyścigu pełne było żywiołowo dopingujących kibiców. Wielu z nich odwiedziło strefę Pozytywnych Obrotów, gdzie każdy mógł przejechać dowolny dystans na stacjonarnym rowerze. A każdy kilometr przejechany w ramach Pozytywnych Obrotów to pakiety odblasków i szkolenia wśród dzieci na temat bezpieczeństwa na rowerze. Charytatywna akcja Skandii i Lang Team cieszy się coraz większą popularnością. - Dziś do naszej strefy przychodzą przede wszystkim kibice i goście. Sami zawodnicy nie myśleli o rozgrzewce, raczej szukali cienia przed startem. Mamy za to mnóstwo tych najmłodszych kibiców, którzy dzielnie radzą sobie na rowerach  – mówił prowadzący strefę Pozytywnych Obrotów Piotr Bednarski.

Kolejna edycja Skandia Maraton Lang Team odbędzie się 19 września w Dąbrowie Górniczej. Natomiast już jutro, 5 lipca w Krokowej zostanie rozegrana czwarta w tym roku edycja Tauron Lang Team Race – cyklu szosowych wyścigów dla amatorów.

 

Pedałujemy dla Marka Galińskiego
7 sierpnia w Bukowinie Tatrzańskiej
Tour de Pologne Amatorów 2015 dedykowany
kolarzowi, trenerowi, wspaniałemu człowiekowi


Marek Galiński - niezapomniana postać polskiego kolarstwa. 7 sierpnia spotykamy się w Bukowinie Tatrzańskiej, by oddać mu hołd/ szacunek, by pamiętać o nim. Tu na zdjęciu w Dąbrowie Górniczej, rok 2012, podczas Mistrzostw Polski w maratonie MTB.
Fot. Piotr Kurek


Tour de Pologne Amatorów 2015 będzie dedykowany Markowi Galińskiemu – wspaniałemu kolarzowi, trenerowi i człowiekowi. Tegoroczny wyścig odbędzie się 7 sierpnia w Bukowinie Tatrzańskiej.

Marek Galiński był najbardziej utytułowanym polskim kolarzem górskim, prekursorem tej dyscypliny w Polsce. – Wygrywał właściwie wszystkie wyścigi Grand Prix MTB, które organizowaliśmy. Był świetnym kolarzem, a także trenerem – uczył młodzież tej pięknej dyscypliny, jaką jest kolarstwo – mówi Czesław Lang, dyrektor generalny Lang Team.

Galiński rozpoczął swoją karierę w klubie Start Tomaszów Mazowiecki, a później reprezentował barwy między innymi CCC Polsat, czy JBG-2 Professional MTB Team. Czterokrotnie uczestniczył w igrzyskach olimpijskich (Atlanta 1996, Sydney 2000, Ateny 2004, Pekin 2008), wielokrotnie w mistrzostwach świata i Europy. W Polsce nie miał sobie równych – dziewięciokrotnie zdobywał tytuł mistrza kraju w cross country, czterokrotnie w maratonie MTB. Był również świetnym trenerem – prowadził między innymi reprezentację Polski w kolarstwie górskim.

– To był nie tylko fantastyczny zawodnik, ale również wspaniały człowiek. Chcemy o nim przypomnieć poświęcając mu tegoroczny Tour de Pologne Amatorów – wielkie święto wszystkich sympatyków rowerów – dodaje Czesław Lang.

W tym roku Tour de Pologne Amatorów odbędzie się 7 sierpnia w Bukowinie Tatrzańskiej. Kolarze przejadą liczącą 38 kilometrów rundę królewskiego etapu Tour de Pologne. Do pokonania będą mieli między innymi bardzo trudne podjazdy pod Ząb i Ścianę BUKOVINA (Gliczarów). Zwycięzcy tej wyjątkowej edycji otrzymają Puchar im. Marka Galińskiego.



Robert Żmudzin wygrywa po raz szósty

Dzisiaj było 10 rund na torze "Poznań"


Każdy czwartek kolarski gości kilkudziesięciu kolarzy. Dziś, 2 lipca 2015, wystartowało ich ponad osiemdziesięciu. Bartosz Mikler z Jarocina na prowadzeniu.
Fot. Piotr Kurek

Wystartowali punktualnie o godzinie 19.00 na torze samochodowym "Poznań", by zmierzyć się z dystansem prawie 41 kilometrów i rywalami. Dzisiaj, 2 lipca 2015, szosowcy Grodu Przemysła Wielkopolski, takze widziani byli fani cyklizmu z innych rejonów kraju, kontynuuowali tegoroczne "czwartki kolarskie". Wygrał Robert Żmudzin z Wolsztyna, wygrał po raz szósty z rzędu.

Dzisiaj, 2 lipca 2015, szosowcy  mieli do pokonania 10 rund na torze samochodowym "Poznań", którego długość wynosi 4086 metrów. Już na pierwszym okrążeniu nastąpił atak, którego inicjatorem byl Bartosz Mikler z Jarocina, tegoroczny mistrz Polski w kolarstwie przełajowym w kategorii U23.


Zwycięski Robert Żmudzin. Z lewej Franciszek Harbacewicz (2. miejsce).
Fot. Krzysztof Nowak

Zawodnik Victorii Jarocin przez ponad połowę dystansu prowadził, atakował, nadawał ton jeździe. Na ostatniej rundzie osłabł, a wówczas kapitalną pracę zespołową wykonała ekipa Artura Kozala, która w mistrzowski sposób doprowadzila Roberta Żmudzina do zwycięstwa. To już szósty jego sukces z rzędu w czwartkach kolarskich.


Janusz Przybysz (fan MTB był dziś kibicem), Robert Żmudzin, Artur Kozal i Łukasz Rakoczy.
Fot. Piotr Kurek

Zwycięzca pokonał dystans 41 km ze średnią prędkością 43,5 km/h. Drugi był (open) Franciszek Harbacewicz z Goleniowa, trzeci - Lech Ergang z Poznania, czwarty - Kacper Szczepaniak ze Zwierzyna, piąty - Artur Spławski z Bogdanowa.

Organizatorem całego tegorocznego cyklu jest Poznańskie Towarzystwo Cyklistów, przy współpracy firmy Speed Time Cycling oraz miasta Poznania. Dyrektorem wyścigu jest Romuald Szaj, sędzią imprezy Piotr Kożuch, pomiaru czasu dokonuje Speed Time Cycling.

 

Dozwolone na dwóch kółkach
Rowerowe święto w Krokowej


Tak było przed rokiem w Krokowej.
Fot. Szymon Gruchalski/www.skandiamaraton.pl

Krokowa to znakomite miejsce na rozpoczęcie tegorocznych wakacji i obowiązkowy przystanek dla wszystkich miłośników rowerów. W pierwszy weekend lipca odbędą się tu kolejne wyścigi dla amatorów – Skandia Maraton Lang Team (4.07) i Tauron Lang Team Race (5.07).

Nadmorski klimat rowerowych imprez Lang Team można już było poczuć w połowie czerwca w Gdańsku. Tym razem odwiedzamy Krokową – wspaniałe miejsce nie tylko dla rowerzystów, ale w ogóle turystów. Zwłaszcza, że turystyka rowerowa to nie tylko pokonywanie tras, ale również odwiedzanie ciekawych miejsc, jak przekonuje Henryk Doering, wójt Gminy Krokowa. – Na terenie naszej gminy z całą pewnością trzeba dotrzeć do Krokowej i zwiedzić zabytkowy Pałac wraz z pięknym parkiem, a także odwiedzić Muzeum Regionalne. Gmina Krokowa to również piękna i chroniona przyroda; jest tu wiele miejsc wyjątkowo uroczych w skali kraju - dodaje Doering.

Wyjątkowe są tu także kolarskie trasy, o czym doskonale wie Czesław Lang. – Świetnie jeździ się w Krokowej, jesteśmy tu już od kilku lat. Na początku wakacji, to taki ukłon w stonę tych, którzy wypoczywają nad morzem - mogą przyjechać, wystartować i wspólnie pobawić się na rowerach - mówi dyrektor generalny Lang Team.

W sobotę maraton MTB

Sobotni Skandia Maraton Lang Team (4 lipca) będzie już piątą tegoroczną edycją jednego z najpopularniejszych maratonów MTB w Polsce. Dla wszystkich chętnych mamy zostały różnorodne trasy, które umożliwiają walkę zarówno tym najlepiej przygotowanym, jak i kolarskim nowicjuszom. Najmłodsi miłośnicy rowerów mogą sami albo razem z rodzicami przejechać Paradę Rodzinną o długości 8 kilometrów. Kolejne dystanse są rozgrywane na bardzo malowniczej rundzie wokół Góry Zamkowej. Trasa jest zróżnicowana technicznie z licznymi podjazdami i prowadzi w większości po ścieżkach i drogach leśnych, miejscami piaszczystych. Dystans Mini liczy 31 kilometrów, Medio 58 km, a Grand Fondo aż 86 kilometrów.

Każdy z uczestników Skandia Maraton Lang Team dostanie pakiet startowy, a najlepsi otrzymają atrakcyjne nagrody. Do 1 lipca można się zapisywać przez internet, a dzień przed zawodami i w dniu wyścigu zapisów można dokonywać w Biurze Zawodów w miasteczku wyścigu przy zamku w Krokowej. Wszystkie szczegółowe informacje znajdują się na stronie www.skandiamaraton.pl, a także w darmowej aplikacji mobilnej dostępnej na iOS, Android i Windows Phone.

Skandia Maraton Lang Team to również wyjątkowa okazja do tego, by pomóc innym. W tym roku w ramach akcji Pozytywne Obroty wspólnie z Fundacją Doroty Stalińskiej Nadzieja promujemy bezpieczną jazdę na rowerze. A najlepiej promować ją poprzez edukację. Stąd szkolenia prowadzone przez Dorotę Stalińską, a także pakiety odblasków dla dzieci z całego regionu. Także wy możecie się do tego przyczynić zaglądając do miasteczka zawodów. Stanie tam strefa Pozytywnych Obrotów, gdzie będzie można przejechać dowolny dystans na rowerze stacjonarnym. Każdy przejechany kilometr to pakiet odblasków dla dzieci. Można więc połączyć przyjemne z pożytecznym!

Poczuć wiatr na szosie

– Kolarstwo górskie to taka walka z samym sobą, w kolarstwie szosowym mamy już taktykę, a przede wszystkim możemy poczuć się jak najlepsi z najlepszych – Michał Kwiatkowski czy Rafał Majka – mówi Czesław Lang, który nie może się doczekać startu w niedzielnym wyścigu szosowym Tauron Lang Team Race (5 lipca). – Nie jechałem w Gdańsku, bardzo chciałbym wystartować w Krokowej. Przygotowuję się do wspólnego startu z kolegami, z którymi kiedyś się ścigałem. To wielka frajda przejechać taki dystans – dodaje Lang. Dystans, który także można sobie wybrać – Mini liczy 57 kilometrów, a Maxi aż 114. Frajda będzie więc podwójna, bo to niemalże tyle samo, ile liczy pierwszy etap tegorocznego Tour de Pologne UCI World Tour! Nasz narodowy wyścig rozpocznie się 2 sierpnia w Warszawie, gdzie najlepsi kolarze świata pokonają 122 kilometry.


Franciszek Harabacewicz z Goleniowa (na pierwszym planie) jest jednym z najlepszych szosowych mastersów w Polsce. W roku 1997 zdobył  w Austrii tytuł mistrza świata mastersów właśnie.
Fot. Tomasz Wienskowski

Dodatkową atrakcją będzie sama runda, która prowadzi przez piękne tereny wokół Jeziora Żarnowieckiego. Trasa jest w większości płaska, na rundzie są tylko dwa podjazdy. Dokuczać może natomiast wiatr, ale taka jest specyfika nadmorskich wyścigów. A w Krokowej można jeździć wyczynowo i rekreacyjnie, o czym świadczą turyści na dwóch kółkach odwiedzający ten region. – Popularnością cieszy się ścieżka rowerowa między gminą Krokowa i gminą Puck. Powstała na dawnym szlaku kolejowym i świetnie wpisała się w krajobraz i potrzeby turystyczne – mówi Henryk Doering, Wójt Gminy Krokowa.

Premie finansowe dla najlepszych

Tauron Lang Team Race w Krokowej to czwarta tegoroczna odsłona nowego cyklu wyścigów szosowych dla amatorów. Cyklu, który powstał dla coraz większej rzeszy fanów kolarstwa szosowego. W Krokowej będą mogli poczuć się jak uczestnicy Tour de France, którzy swoje zmagania rozpoczną dzień wcześniej. Ale też będą walczyć o niezwykle atrakcyjne nagrody rzeczowe oraz finansowe. Zwycięzcy w każdej kategorii wiekowej wśród kobiet i mężczyzn na dystansie Maxi otrzymują 500 złotych, a na Mini 350 zł. Łączna pula nagród finansowych w tym roku przekracza 100 tysięcy złotych! Do Tauron Lang Team Race w Krokowej można się zapisywać przez internet do środy 1 lipca, a dzień przed zawodami i w dniu zawodów zapisy będą możliwe w Biurze Zawodów w miasteczku wyścigu. Wszelkie szczegóły znajdują się na stronie www.tauronlangteamrace.pl

 

Adwokat w roli sędziego
Piotr Kożuch kocha nad wyraz kolarstwo


Piotr Kożuch, licencjonowany sędzia kolarski, od przedwczoraj jest adwokatem. Aula Uniwersytecka UAM, 29 czerwca 2015.

Fot. Tamara Kożuch 

Piotr Kożuch jest licencjonowanym sędzią kolarskim, od wczoraj adwokatem. Ma do dyspozycji pięć rowerów, jednym z nich dojeżdża codziennie do pracy. Trzeci rok z niezwykłą sumiennością, starannością i oddaniem sędziuje czwartki kolarskie w Poznaniu.

Jest ciut starszy od swego rówieśnika Macieja Paterskiego - znakomitego polskiego szosowca, obaj z rocznika 1986. Poznaniak z urodzenia od dzieciństwa, za sprawą ojca Ryszarda - wybitnego paraolimpijczyka i propagatora kolarstwa tandemowego, zainteresował się cyklizmem.

Nie zdał jeszcze matury, a już pojawiał się na imprezach kolarskich, pomagając sedziom - Jerzemu Plackowi, Alojzemu Kamelowi i Zenonowi Skrzypczakowi. Było to w roku 2004. Uczył się pilnie, skończył szkołę średnią (VII LO w Poznaniu), dostał się na studia prawnicze (UAM) i sędziował imprezy kolarskie. W tej ostatniej roli nabierał doświadczenia, pewności siebie i zaufania zawodników oraz organizatorów zawodów.

Studiował prawo na UAM i specjalizował się w analizie podpisów. – To poważna sprawa, by odróżnić podpis trzeźwego lub pijanego, coś więcej niż grafologia (wróżenie z fusów). W 2011 kończy studia i otrzymuje licencję sędziego kolarskiego.

– Mam za sobą 200 wyścigów, szosowych i na torze - łącznie z Mistrzostwami Polski w Pruszkowie tandemów - mówi Piotr Kożuch, od wczoraj adwokat.

– Trzeba się w czepku urodzić, by w dniu swych imienin i imienin patrona Poznania, 29 czerwca 2015, otrzymać nominację adwokacką. W latach 2012-2015 byłem aplikantem do adwokatury (Kancelarii Adwokacka Michałek i Partnerzy pod okiem patrona mecenas Zuzanny Michałek-Strzelewicz), wczoraj uroczyście odebrałem powołanie do tego stanu w Auli Uniwersyteckiej UAM. Byłem jednym z 118 młodych ludzi, którzy na to zasłużyli - mówi nie bez dumy Piotr Kożuch.

Pracuje jako prawnik w Urzędzie Skarbowym Poznań Nowe Miasto, gdzie zajmuje się sprawami podatkowymi. Mieszka na Sołaczu, skąd na Warszawską 183 dojeżdża codziennie do pracy. W jedną stronę 10 km, z powrotem 10 km. I tak dzień po dniu, tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu. – Przez półtora roku tylko dwa dni zrezygnowałem z roweru - podkreśla.

Ma do swej dyspozycji pięć rowerów, także szosowy. Siostra Natalia w tym roku skończyła studia na Politechnice Poznańskiej i też sędziuje kolarstwo. Jutro wyjeżdża do Holandii na staż, jej sympatią jest aktualny mistrz świata w tandemach na torze (jeździ jako pilot) na dystansie 4 km - Patrick Bos (rocznik 1987). Wraz z ojcem Ryszardem, który pokazał im świat cyklizmu, stanowią - jak mówi z humorem i dumą - Kolarski Klan Kożuchów (KKK).

Pan Piotr, 17 kwietnia tego roku ukończył 29 lat, uznaje starą prawdę, że ludzie dobrze zorganizowani mają wiele czasu. Pracuje, jeździ na rowerze dla zdrowia, sędziuje imprezy kolarskie. I jeszcze ma czas, by kibicować piłkarzom Lecha Poznań.

Na Stadionie Miejskim przy Bułgarskiej pojawia się, by dopingować futbolistów i podziwiać Panią Martę, która w przerwach meczów prowadzi i tańczy w zespole Kolejorz Girls.

Piotr Kożuch trzeci rok, wspólnie z Anną Szaj, sędziuje czwartki kolarskie na torze samochodowym "Poznań". I pilnuje, by wyniki tych zawodów trafiły do mediów oraz na Facebooka. – To już ponad trzydzieści imprez - mówi Piotr Kożuch, od wczoraj adwokat. – W najbliższy czwartek, 2 lipca, po raz pierwszy jako adwokat wystąpię w roli sędziego (kolarskiego) - śmieje się poznaniak z krwi i kości, mieszkaniec Sołacza, syn wybitnego polskiego paraolimpijczyka (cztery medale na Igrzyskach Paraolimpijskich w Toronto i w Arnhem).

                                                        Piotr Kurek
 

 

Zaskoczył rywali na finiszu
Tomasz Marczyński  szosowym mistrzem Polski 


Tomasz Marczyński zaskoczył rywali na finiszu i wygrał.
Fot. Łukasz Huzarski

Tomasz Marczyński zdobył złoty medal mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Zawodnik grupy Torku Sekerspor wygrał wyścig elity ze startu wspólnego w Sobótce. Srebrny medal wywalczył Michał Gołaś (Etixx – Quick Step), a brązowy Paweł Bernas (ACTIVEJET TEAM).

Niedziela powitała kolarzy ołowianymi chmurami, a porannym zmaganiom zawodników startujących w wyścigu amatorów towarzyszył deszcz. Nie odstraszył on jednak miłośników kolarstwa, których pojawiło się około trzystu. Na starcie wielkie gwiazdy - Jan Brzeźny, Dariusz Baranowski, Czesław Lang. Dyrektorowi Lang Team jechało się tak dobrze, że zamiast dwóch przejechał trzy rundy. Trasa nie jest może niezwykle ciężka, ale na pewno wymagająca. Po 200 kilometrach każdy będzie czuł to w nogach. Największe szanse ma ten, kto lepiej rozłoży siły i rozegra wyścig taktycznie – mówił o zbliżającym się wyścigu elity.

Tłumek kibiców zebrał się przed sceną krótko po godzinie dziesiątej, kiedy zawodnicy podpisywali listy startowe. – Wolałbym upał, ale wszyscy mają takie same warunki – mówił Bartosz Huzarski (Bora Argon 18). – Będzie show – zapowiadał Rafał Majka (Tinkoff-Saxo). Jako jeden z ostatnich listę podpisał Michał Kwiatkowski (Etixx – Quick Step). Na sobotniej konferencji mówił: – Chciałbym być w lepszej formie, choćby w takiej jak w pierwszej części sezonu. Koszulka mistrza Polski to coś szczególnego, więc się nie poddaję i będę walczył. Otoczeni wianuszkiem fotoreporterów i dziennikarzy kolarze znaleźli się na linii startu. Deszcz przestał padać i kwadrans po jedenastej peleton wystartował na trasę liczącą w sumie 234 kilometry.


Trzech najlepszych w Sobótce: Michał Gołaś (od lewej - 2. miejsce), Tomasz Marczyński i Paweł Bernas.
Fot. Łukasz Huzarski

Sprawy potoczyły się szybko. Już na końcu pierwszego okrążenia zaatakował Michał Gołaś. W ucieczkę zabrało się w sumie piętnastu zawodników – w tej grupie byli między innymi Tomasz Marczyński, Marek Rutkiewicz (CCC Sprandi Polkowice) i Przemysław Niemiec (Lampre Merida). Za nimi uformowała się grupa pościgowa, w której ton nadawali Majka i Huzarski. Różnica między tymi grupkami wynosiła około 2 i pół minuty. Pięć minut tracił peleton prowadzony przez pomarańczowy pociąg CCC Sprandi Polkowice. W czubie tej grupy był Kwiatkowski. Robiło się coraz goręcej, nie tylko z powodu rosnącej temperatury.

Po kilku kolejnych rundach na czele została dziesiątka, która mocno pracowała na każdym okrążeniu. Jednak grupa pościgowa systematycznie zmniejszała stratę. Na dwie rundy przed metą ta wynosiła tylko nieco ponad minutę. Główne pytanie brzmiało – czy uda się doścignąć uciekinierów. Peleton nie miał już na to szans tracąc około 9 minut. Mimo to jadący na jego czele Kwiatkowski i Paterski byli nagradzani gromkimi brawami za każdym razem, kiedy mijali linię mety.

Z przodu sprawy w swoje ręce wzięli Majka, Huzarski, a także Kamil Gradek, Łukasz Owsian i Paweł Franczak. Wskoczyli na wyższe obroty, oderwali się od grupki pościgowej i dołączyli do prowadzącej ucieczki. Na ostatnią rundę wjechało więc piętnastu zawodników, ale po kolejnym ataku na prowadzeniu została piątka – Gołaś, Huzarski, Marczyński, Bernas i Rutkiewicz. Na finałowym podjeździe w Sobótce najwięcej sił zachował Marczyński, który wyrwał do przodu i z uniesionymi rękami minął linię mety. Chwilę później wpadli na nią Gołaś i Bernas. Miejsca na podium były rozdzielone.

Dla Marczyńskiego to trzeci w karierze tytuł mistrza Polski. Poprzednio zwyciężał w 2007 i 2011 roku. – Wiedziałem, że jeśli dojedziemy z ucieczką do końca, to mogę powalczyć o zwycięstwo. Cieszę się, bo polskie kolarstwo zrobiło ostatnio wielki krok do przodu. Poziom ścigania z takimi zawodnikami jak Majka czy Kwiatkowski jest niezwykle wysoki. Ten rok jest dla mnie bardzo ważny. Startuję w nowej ekipie, która bardzo we mnie wierzy. Miałem sporo do udowodnienia sobie i innym. To najcenniejszy tytuł spośród tych, które zdobywałem – mówił po dekoracji Marczyński.

Michał Gołaś, srebrny medalista Mistrzostw Polski: – Nie było dziś przeliczania. Cała grupa, która odjechała na pierwszej rundzie dawała się z siebie wszystko. Wierzyłem, ze dojedziemy, ale wiedziałem, że z tyłu kontratakują groźni zawodnicy. Ich też sporo to kosztowało, a ja z Tomkiem cały czas byliśmy we wszystkich akcjach. Trochę jestem rozczarowany, bo do ostatniego kilometra wierzyłem, że to wygram. Tomek pilnował mnie przez cały dzień. Nie sądziłem, że będzie tak mocny na finiszu. Wygrał ze sporą przewagą. Żal mi, że koszulka nie pojedzie ze mną na Tour de France, ale taki jest sport.

Paweł Bernas, brązowy medalista Mistrzostw Polski: – To są moje trzecie Mistrzostwa Polski w elicie. Przełamałem swego rodzaju niemoc, bo dwa poprzednie występy to nie był mój popis. Do złota trochę zabrakło, ale myślę, że na początek kariery może być brązowy medal.

Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym Sobótka – Strzelin Kondratowice 2015 były organizowane przez Lang Team oraz KS Ślęża Sobótka. Sponsorem głównym zawodów był TAURON.

I jeszcze jedno: końcową fazę wyścigu transmitowała na żywo Telewizja Polska w pierwszym programie, co jest godne odnotowania, pochwalenia publicznego i kontynuowania w latach następnych.



618 maratończyków nie zmokło w Mosinie
Niezwykle udana edycja Bike Cross Maraton


To była piękna impreza. Za Mateuszem Mrozem (2206) jedzie Katarzyna Hendrzyk-Majewska - triumfatorka na dystansie Mega.
Fot. FOTOMTB.pl

618 kobiet i mężczyzn z całego kraju ścigało się w niedzielę na swych rowerach górskich w podpoznańskiej Mosinie - w trzeciej edycji Bike Cross Maraton Gogol MTB 2015. Uniknęli oni deszczu, choć przez kilka godzin taka groźba wydawała się realna.  Triumfowali na trasie Mega: Katarzyna Hendrzyk-Majewska z Poznania i Paweł Górniak z Piły (oboje Duda-Cars TP-LINK Rybczyński Rowery). Na Mini najszybsi byli Marta Gogolewska z Wągrowca i Hubert Semczuk z Wyrzyska.

618 startujących.
Jechałem dziś do Mosiny, na polanę Pożegowską, z przekonaniem, że frekwencja w trzeciej edycji cyklu Bike Cross Maraton Gogol MTB będzie zadawalająca. Skończył się rok szkolny, dla młodych ludzi rozpoczęły się wakacje, więc niektórzy z nich może już gdzieś wypoczywają - tak sobie myślałem. 
 


Paweł Górniak już po starcie, na ulicy Pożegowskiej, odjechał rywalom.

Fot. Piotr Kurek

O 9 byłem w miejscu, gdzie od lat odbywają się zawody XC i maratony MTB. Z minuty na minutę przybywało samochodów i po godzinie wiedziałem, że frekwencja będzie więcej niż przyzwoita, prawie rekordowa. Ostatecznie okazało się, że 20 kilometrów od Poznania, w sercu Wielkoposlkiego Parku Narodowego, zechciało się ścigać w maratonie MTB 618 osób z całego kraju. Z Białegostoku, Radziejowa, Bydgoszczy, Czaplinka, Szczecina, Świnoujścia, Torunia, Gdańska, Szczecinka, Skwierzyny oraz z Wielkopolski.

Na jazdę na dystansie Mini zdecydowały się 462 osoby, na Mega - 156.

Faworyci nie zawodzą na Mega. Ozdobą każdego maratonu MTB są zawodniczki i zawodnicy o głośnych już nazwiskach, którzy mają za sobą sukcesy w najbardziej znanych w kraju imprezach, jak choćby Skandia Maraton Lang Team.


Nie zabrakło bruku, jak na Paryż - Roubaix. Na pierwszym planie Sylwia Stachowiak z Poznania.
Fot. Piotr Kurek

Do takich należą studenci Politechniki Poznańskiej - Paweł Górniak z Piły i Bartosz Kołodziejczyk z Chodzieży. Już po starcie, na pierwszym podjeździe na ulicy Pożegowskiej, obaj znaleźli się na czele stawki zawodników. I choć po pierwszej rundzie nie byli na prowadzeniu, to jednak oni dwaj jako pierwsi pokonali dystans 57 kilometrów. Zwycięzcy Pawłowi Gorniakowi (rocznik 1992) zajęło to 1 godzinę 48 minut 54 sekundy. Bartek Kołodziejczyk (1993) był drugi - jego czas 1:49:15. Na trzecim uplasował się Rafał Szturo z Torunia (1977) - 1:51:05. Miejsca od czwartego do dziesiątego zajęli: 4. Błażej Surowiec ze Stęszewa, 5. Tomasz Wachowiak z Gniezna, 6. Rafał Łukawski z Poznania, 7. Artur Zarański z Piły, 8. Daniel Lorenz z Poznania, 9. Robert Dulęba z Radziejowa, 10. Mateusz Nowicki z Poznania.

Wśród pań na Mega zdecydowanie wygrała Katarzyna Hendrzyk-Majewska z Poznania (Duda-Cars TP-LINK Rybczyński Rowery), która w tym roku wygrała już spektakularnie kilka maratonów i czyni to zawsze z błogim uśmiechem.

Prawie pół tysiąca na Mini. To był imponujący start. W pierwszym sektorze ci, którzy pedałują szybko, za nimi ci z mniejszym doświadczeniem i debiutanci. Kibice jakby nie wierzyli, że aż tylu fanów MTB zaczyna pedałowanie na krótszym z dystansów po leśnych terenach Wielkopolskiego Parku Narodowego.


Architekt Jerzy Briks oraz znani przed laty kolarze - Mateusz Mróz i Bernard Bocian.
Fot. Piotr Kurek

Hubert Semczuk (rocznik 1995) z Wyrzyska zachował dziś najwięcej zimnej krwi na finiszu, gdyż do końcowej kreski jechał razem z Wojciechem Czeterbokiem ze Śremu i Dorianem Karczewskim (1997) z Wągrowca. Zwycięzca uzyskał czas 57:17, taki sam miał drugi Dorian Karczewski, Wojciech Czeterbok był trzy sekundy później na mecie.

Wśród pań na Mini triumfowała Marta Gogolewska z Wągrowca. W sobotę zdecydowała się na start w Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym w Sobótce - w elicie kobiet. – Jechałem cztery z siedmiu rund (po 18 km każda) na Dolnym Śląsku, przeżywałam pogodowe piekło i miałem okazję poznać siłę naszych najlepszych kolarek: Małgorzaty Jasińskiej, Kasi Niewiadomej i innych.


Kibice Lecha Poznań coraz liczniej startują w maratonach MTB.

Fot. Piotr Kurek

Dziś Marta Gogolewska wyprzedziła o ponad 4 minuty następną zawodniczkę - Annę Wysokińska z Plewisk. Wadziło się z tym dystansem ponad 50 kobiet, co jest rosnącą i wielce pozytywną tendencją.

Pogoda. Groźba deszczu i ulewy cały czas wisiała nad mosińskim Pożegowem, ale jakoś, na szczęście, udało się uniknąć przemoczenia strojów kolarskich i pogorszenia nastrojów startujących.

Byli wśród nich kibice Lecha Poznań (coraz lepsze rezultaty), małżeństwa państwa Stachowiaków, Czajków, Jarosów, Łąckich i innych, uznanych teamów i nowych grup, jak Dziki Puszczykowa, Mama Witkowa, czy też Chemia i Słodycze z Niemiec.


Piotr Marciniak z lewej, Roman Kołodziejczyk z prawej. Za nim Tomasz Jaworski ze Świnoujścia.

Fot. FOTOMTB.pl

Nagrody. Było ich kilkanaście, najcenniejsza (rower marki Euro Bike) trafiła w ręce Magdaleny Czajki z Poznania (wylosował ją Wojtek Reck). Nagrody nie otrzymał, choć na słowa pochwały zasłużył najmłodszy maratończyk dnia dzisiejszego Wiktor Pluciński (10 lat) z Konina, który spokojnie trasę Mini pokonał w asyście ojca Sławomira Plucińskiego. Nie pierwszy zresztą raz.

Radości na mecie nie krył Arkadiusz Bednarek z Murowanej Gośliny (Urząd Miasta i Gminy), który dotąd startował na trasach Mini, a dziś pedałował po raz pierwszy na Mega. Dojechał do końca i swe upragnione dotarcie do końcowej kreski celebrował z namaszczeniem.

Na maratonowe zmagania zdecydował się Andrzej Kaczmarek (trzykrotny uczestnik Wyścigu Pokoju), pierwszy raz po ubiegłorocznym upadku i kontuzji odniesionej w Kargowej.


Najmłodsi losowali nagrody. Rower trafił w ręce Magdaleny Czajki z Poznania. Dyrektor Waldemar Demuth czuwał jako gospodarz i reprezentant władz Mosiny nad całą imprezą.
Fot. Piotr Kurek

Na listę nagrodzonych wpisuję Arkadiusza Białego. Startował, dojechał do mety, wziął udział w konkursie wiedzy o Mosinie i otrzymał książkę "Szkoła życia" Mai Włoszczowskiej z jej dedykacją.

Na medal. Pani Marta i jej koledzy z Domtel Sport mierzyli czas startującym, zestawiali wyniki bezbłędnie. Waldemar Demuth - dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji w Mosinie - był gospodarzem imprezy: witał maratończyków na starcie, życzył im bezpiecznej jazdy, miłych wrażeń i honorował najlepszych. Kinga Cenkier, Joanna Michalska, Weronika Golińska i Ziemowit Maląg ze Starostwa Powiatowego w Poznaniu (Wydział Promocji i Aktywności Społecznej) reprezentowali władzę, która wspomaga ten rodzaj ludzkiej aktywności, jaką są imprezy rowerowe. Dopisać do tej listy trzeba koniecznie sędziów i wielu jeszcze innych ludzi - także strażaków i policjantów.

Ich zbiorowy wysiłek sprawił, że Bike Cross Maraton Gogol MTB 2015 w Mosinie windujemy bardzo wysoko, jako bardzo dobrze zorganizowaną imprezę, w naszej zbiorowej, kolarskiej świadomości.                                               

                                            Piotr Kurek 



Nadmorskie klimaty
Do Gdańska i na Półwysep Helski z rowerem


Wydmy helskie w całej okazałości.
Fot. Piotr Kurek

Pięć dni natężałem się sportowo i rekreacyjnie - w Gdańsku i na Półwyspie Helskim. Na rowerze i pieszo. Nigdy bym jednak nie przypuszczał, że przyjdzie mi spędzić pięć niesamowitych godzin... Ale po kolei.

Piątek

Wjedżałem autem do Gdańska w godzinach popołudniowych, by następnego dnia wystartować w Skandia Maraton Lang Team.

Z obwodnicy trójmiejskiej szurnąłem w dół, aleją Armii Krajowej, by dojechać do centrum miasta i dalej do hotelu Dal, przy ulicy Czarny Bór - niedaleko od morza. Przebrałem się w kolarskie ciuchy i na rower, by dotrzeć do Miasteczka Zawodów.


W niedzielę szosowi amatorzy ścigali się w Gdańsku.
Fot. Piotr Kurek

To całych dwanaście kilometrów, w większości pod górę. Ale po gdańskich ścieżkach rowerowych. Są dobrze zaprojektowane, dobrze wykonane, łączą się logicznie w jedną całość. Inne polskie miasta, także Poznań, winny czerpać inspirację z miasta nad Motławą, jak ułatwić życie zwolennikom dwóch kółek.

Dojechałem do Wiolinowej (spotykając po drodze Adama Jagłę - uczestnika Wyścigu Pokoju), zarejestrowałem się, by w sobotę wystartować w maratonie Skandii i Czesława Langa już po raz trzydziesty dziewiąty. I później jazda w dół - przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, obok kościółka w Matemblewie i ulicą Jaśkową Doliną. I dalej w stronę Brzeźna, Jelitkowa, Sopotu.


Jest się czym zachwycić między Helem a Juratą.
Fot. Piotr Kurek

Prawie 50 kilometrów na rowerze dzień przed maratonem po gdańskich ścieżkach rowerowych. Jazda po nich jest prawdziwą przyjemnością, tym bardziej, jeśli się lubi Miasto Wolności - jego historię i dzień dzisiejszy, jego niepowtarzalny klimat.

Sobota

Maraton. Jest ciepło, gorąco. Startujemy, my-maratończycy, o godzinie 11.

Trudziłem się ponad trzy godziny na dystansie Mini, wspierany na ostatnich kilku kilometrów przed metą przez Paulinę Codę z Gdańska (absolwentka Wydziału Prawa UAM, szykuje się do aplikacji adwokackiej). Ryszard Bróździński (Duda-Cars TP-LINK Rybczyński Team) podał mi życzliwie bidon w końcówce jazdy.


Czesław Lang życzył w Gdańsku szosowcom dobrej jazdy.
Fot. Piotr Kurek

Był to mój trzydziesty dziewiąty maraton Skandii i Czesława Langa. Pamiętam ten pierwszy z tego cyklu, w kwietniu 2007, w wielkopolskiej Chodzieży. Startowało nas na Mini niewielu, dziś zostałem sklasyfikowany tym dystansie (33 km) na 605. miejscu. Formy sportowej od lat nie tracę, ale co roku pojawiają się nowi fani MTB, na coraz lepszych rowerach i zdecydowanie silniejsi od 70-letniego pasjonata kolarstwa górskiego.

Startowałem po raz kolejny w Gdańsku. Pamiętam maratony w tym mieście w latach 2008 i 2009. Ten dzisiejszy był jednym z trudniejszych w dziewięcioletniej już historii imprez Pawła Ziemby i Czesława Langa. Kto go dziś przejechał, ukończył - może wpisać do swego sportowo-amatorskiego cv dwa tylko słowa: twardziel MTB.

Niedziela

Tauron Lang Team Race - to nazwa wyścigu szosowego dla amatorów. O poranku wsiadam na rower i jadę w stronę alei Armii Krajowej, gdzie o 11 rozpocznie się sportowa rywalizacja.


Żaglowki w okolicach Helu.
Fot. Piotr Kurek

Kiedy już docieram w okolice startu i mety, Adam Siluta proponuje, bym wystartował. Zapisuję się, otrzymuję numer startowy 3168 i wiem, że jedną rundę (17 km) przejadę z dziennikarskiej ciekawości.

Kiedy w piątek zjeżdżałem z trójmiejskiej obwodnicy w stronę centrum Gdańska, ani przez moment nie mógłbym sobie imaginować, że dwa dni później aleja Armii Krajowej zostanie zamknięta na kilka godzina dla ruchu drogowego, że zostanie udostępniona dla kolarzy, i że ja będę brał w tym udział.

Przyjechało prawie 500 kolarzy, w tym Rosjanie. Po starcie jazda pod górkę, ale po nawrocie niesamowita radość jazdy. Z górki na pazurki, całe 7,5 kilometra. Jadę na rowerze górskim - z prędkością ponad 50 kilometrów na godzinę.


Jazda po Półwyspie Helskim maksymalnie dotlenia organizm.
Fot. Urszula Kuźnicka

Po nawrocie robię zdjęcia kolarzom. Z poziomu ulicy, także z wysokości wiaduktów.

Trzy dni w Gdańsku podsumowałbym tak: w piątek radość z jazdy po tutejszych ścieżkach rowerowych; w sobotę dojazd do ulicy Wiolinowej, start w maratonie MTB i powrót do hotelu Dal; w niedzielę uczestnictwo w imprezie szosowej. Jeśli dodam, że 14 czerwca w Gdańsku odbyła się Parada Rowerowa z udziałem tysięcy ludzi, to mam obraz Miasta Wolności, którego władze dbają o rowerzystów, o imprezy kolarskie najwyższej rangi, owocnie współpracując z Czesławem Langiem i jego ekipą.

Po południu melduję się w Helu, wynajmując na trzy dni domek przy klonie na ulicy Kuracyjnej 5.

Poniedziałek

Siadam na rower i w drogę. Z Helu w stronę Juraty i dalej przez Jastarnię, Kuźnicę i Chałupy do Władysławowa i z powrotem. Ale nie po linii prostej, w każdych w tych miejscowości zaglądam tu i tam, dostrzegam niespodzianki...


Filmowcy pojawili się w Kuźnicy.
Fot. Piotr Kurek

W Kuźnicy w miejscu, gdzie od lat funkcjonuje Centrum Informacji Turystycznej, widzę napis na budynku Komenda Policji w Helu. Przed nim tłum ludzi. Pytam o ten napis. Okazuje się, że filmowcy wzięli obiekt w posiadanie, kręcą mroczny horror. Jesienią będzie można go obejrzeć w telewizji AXN.

Dwadzieścia lat temu odpoczywałem w Kuźnicy u pani Wandy Budziszowej przy Kotwicznej 10. Objechałem wówczas na swym rowerze turystycznym cały Półwysep Helski oraz okolice i dałem temu wyraz w "Głosie Wielkopolskim". Gdyby ktoś chciał sięgnąć po egzemplarze z roku 1995, znajdzie mój tekst "Kometą po Helu".

Zaglądam na Kotwiczną, syn Ryszard Budzisz informuje mnie: – Mama zmarła kilka miesięcy temu, miała 87 lat.


Komfortowe składy pociagów kursują do Helu. Można w nich przewozić rowery.
Fot. Piotr Kurek

Zaglądam do Cetniewa - jednego z siedmiu ośrodków przygotowań olimpijskich w Polsce. Wypiękniał, tętni życiem. Niedaleko stąd, we Władysławowie, znajduje się aleja sław polskiego sportu. Idę i czytam nazwiska. Dużo pięściarzy, dużo lekkoatletów. I trzy nazwiska kolarzy: Ryszard Szurkowski, Henryk Łasak i Czesław Lang. Gdybym ja miał decydować, dopisałbym dwa nazwiska: Stanisław Szozda i Lech Piasecki.

Kiedy z Władysławowa ruszam w stronę Helu licznik rowerowy pokazuje 55 km. Jadę z wiatrem, ruch jest spory na jednej z najbardziej znanych ścieżek rowerowych w Polsce. Widać z niej ruch w Zatoce Puckiej, którą bez reszty opanowali już zwolennicy wody i powietrza: windsurferzy i kitesurferzy. Kiedyś ośrodek ich szkolenia był w Chałupach, dziś jest ich mnóstwo i rozciągają się od Władysławowa do Juraty.

Dojeżdżam do Juraty i szukam ośrodka wczasowego, w którym wypoczywałem w pamiętnym roku 1989. Wybory czerwcowe przeżywałem w Moskwie, po powrocie do kraju trafiłem tu wypoczynkowo z żoną i córką. Było gorące lato: piasek parzył w stopy, słońce grzało niemiłosiernie, nadchodził czas polskiej transformacji ustrojowej.


Autor Wielkopolskiego Rowerowania na plaży w Juracie.
Fot. Marcin Częstochowski

Znalazłem, dawny ośrodek Budimexu stoi odnowiony i należy do Portów Lotniczych. Nazywa się Muza i obok powstały nowe obiekty kompleksu, także pływalnia dostępna dla ludzi z zewnątrz.

Z Juraty do Helu mam do pokonania jeszcze dwanaście kilometrów. Jadę na rowerze górskim i daję radę, ale ścieżka w lesie jest pełna dziur. Piszę o tym, by rodzice z dziećmi i dorośli niezbyt wprawieni w pokonywanie trudnych tras mieli świadomość, że mogę tu wpaść w piaszczysty dołek. Tu i ówdzie widzę, że ktoś próbuje łatać nierówności.


Drzewa przewrócone przez morze.
Fot. Piotr Kurek

Wieczorem, już po godzinie 21, jestem u siebie - w domku pod klonem. Dziś przejechałem 95 kilometrów. Sumuję kilometry: piątek - 45 km, sobota - 60 km, niedziela - 55 km.

Wtorek

Po czterech dniach na rowerze, po przejechaniu na swym niezawodnym Wheelerze Pro 59 ponad 250 kilometrów, postanowiłem dokonać rekreacyjnego płodozmianu. Czyli przejść się wzdłuż bałtyckiej plaży. Z miejsca, które uznawane jest za początek Polski.


Kopiec Kaszubów. Hel, 16 czerwca 2015.
Fot. Piotr Kurek

Jest godzina 10. Stoję przed Kopcem Kaszubów w Helu, w miejscu, gdzie zlewają się wody Zatoki Puckiej i Bałtyku. Fotografuję ten symbol polskiej obecności, stoi tu zaledwie od kilku lat, od zawsze w tym miejscu na świecie.

I rozpoczynam spacer po piasku. Słońce nieśmiało przebija się zza chmur, jest ciepło. Plażowiczów jak na lekarstwo. Biorę kurs na Juratę i zastanawiam się nad tym, jak długo będę szedł...

Po godzinie niespiesznego dreptania w wodzie znikają z mego pola widzenia ludzie. Spotkam ich dopiero za dwie godziny, o trzynastej godzinie. – Jak długo jeszcze pójdziemy do Helu? - pyta mnie para ludzi w średnim wieku, ubrana na sportowa i godna okładki pisma dla ludzi aktywnych. – Trzy godziny - odpowiadam. – Skąd państwo idziecie? - pytam. – Z Jastarni - odpowiadają. Życzymy sobie wzajemnie miłych wrażeń i w drogę: oni w stronę Helu, ja - w kierunku Juraty.


Pięć godzin marszu z Helu do Juraty.
Fot. Jerzy S. Majewski

Idę, idę, idę. I czym bardziej oddalam się od Helu, tym bardziej pięknieją przed moimi oczami wydmy. Raz za razem sięgam do swego plecaka po Nikona i uwieczniam piękno bałtyckiego krajobrazu.

Kiedyś nie można było tędy chodzić (teren należał do Wojska Polskiego), ale teraz doświadczam pięknej samotności w nadmorskim krajobrazie. Spotykam kolejną parę i proszę mężczyznę, by moim aparatem fotograficznym zrobił mi zdjęcie: świadectwo wielogodzinnego marszu po brzegu Bałtyku.

Jerzy S. Majewski z Warszawy przyklęka, czyni to w wodzie, by jakość ujęcia była artystycznie godna mego wysiłku.

Widzę kolejną parę. Idą z psem, który agresywnie mnie obszczekuje, choć jest tyci i wiem, że żadnej krzywdy mi nie zrobi. Pytają mnie, ile godzin zajmie im marsz do Helu, ja pytam o godziny wysiłku do Juraty.


Spotkania na plaży były bardzo sympatyczne. Pani Mariola, pan Maciej i ich "Pitt".
Fot. Piotr Kurek

I ta para i poprzednie, które spotkałem, są w lepszej ode mnie sytuacji: idą z wiatrem. A ten nieźle dmucha mi w twarz. Po czterech godzinach spaceru czuję, że moje stopy jakby nabierały innego czucia podłoża. Wypatruję Juraty, pierwszego zejścia z plaży w tym kurocie. Ale, jak się ostatecznie okaże, do kompleksu Bryza dojdę o godzinie 15.

Pięć godzin marszu. Wysiłek większy niż dzień wcześniej, gdy prawie 100 kilometrów przejechalem na rowerze. Ale warto było to zrobić, zajrzeć w nadmorską przestrzeń między Helem a Juratą, w ulubione okolice Aleksandra Kwaśniewskiego, który za swej prezydentury bywał tu często, i który tym terenom przydał znaczenia.

Znam polskie wybrzeże bardzo dobrze, od Świnoujścia na zachodzie do Piasków na wschodzie. Dziś odkryłem coś nowego: kilkanaście kilometrów prawie dziewiczej plaży, za którą rozciągają się chronione prawem helskie wydmy.


Domek przy klonie. Hel, ul. Kuracyjna 5.
Fot. Piotr Kurek

Wracam pociągiem z Juraty na Hel. Ładnym składem Przewozów Regionalnych po odnowionych torach. Bilet kupuję u konduktora (5,30 złotych) i ani się obejrzałem, po dziewięciu minutach, jestem u celu. Jeszcze kilometr spaceru i jestem w domku pod klonem, który na trzy dni stał się moim miejscem wypoczynku.

                                                                       Piotr Kurek 
  

Get Adobe Flash player

Zaskoczył rywali na finiszu (2015-06-28)
Tomasz Marczyński szosowym mistrzem Polski Tomasz Marczyński zaskoczył rywali na finiszu i wygrał. Fot. Łukasz Huzarski Tomasz Marczyński zdobył złoty medal mistrzostw Polski w kolarstwie szo... [ więcej >> ]
 
Dzisiaj 10 rund na torze Poznań (2015-07-02)
Szosowcy kontynuują czwartkowe wyścigi Każdy czwartek kolarski gości kilkudziesięciu kolarzy. Fot. Anna Olszańska Wystartują punktualnie o godzinie 19.00 na torze samochodowym "Poznań"... [ więcej >> ]
 
Adwokat w roli sędziego (2015-06-30)
Piotr Kożuch kocha nad wyraz kolarstwo Piotr Kożuch, licencjonowany sędzia kolarski, od wczoraj jest adwokatem. Aula Uniwersytecka UAM, 29 czerwca 2015. Fot. Tamara Kożuch   Piotr Kożuch j... [ więcej >> ]
 
Dozwolone na dwóch kółkach (2015-06-30)
Rowerowe święto w Krokowej Tak było przed rokiem w Krokowej. Fot. Szymon Gruchalski/www.skandiamaraton.pl Krokowa to znakomite miejsce na rozpoczęcie tegorocznych wakacji i obowiązkowy przystan... [ więcej >> ]
 
618 maratończyków nie zmokło dziś w Mosinie (2015-06-28)
Niezwykle udana edycja Bike Cross Maraton To była piękna impreza. Za Mateuszem Mrozem (2206) jedzie Katarzyna Hendrzyk-Majewska - triumfatorka na dystansie Mega. Fot. FOTOMTB.pl 618 kobiet i m... [ więcej >> ]
 
Wspaniała walka i tytuł dla Małgorzaty Jasińskiej (2015-06-27)
Jutro w Sobótce ściga się elita polskiej szosy Szczęśliwa Małgorzata Jasińska. Fot. Łukasz Huzarski Małgorzata Jasińska (Ale Cipollini) zwyciężyła w wyścigu ze startu wspó... [ więcej >> ]
 
Mastersi ścigali się w okolicach
pięknych sadów czereśniowych
(2015-06-27)
Szosowy wyścig o Puchar Polski w Krzywiniu Mastersi z całej Polski ścigali się dziś w Krzywiniu. Fot. Piotr Kurek Dzisiaj w Krzywiniu odbył się szosowy wyścig o Puchar Polski w kategoriach maste... [ więcej >> ]
 
Szymon Krawczyk i Agnieszka Skalniak mistrzami Polski juniorów (2015-06-26)
W sobotę ścigają się młodzieżowcy i elita kobiet Szymon Krawczyk z Kalisza szosowym mistrzem Polski juniorów. Fot. Łukasz Huzarski Szymon Krawczyk (KTK Kalisz) oraz Agnieszka Skalniak (T... [ więcej >> ]
 
Mosina czeka na fanów MTB (2015-06-26)
W niedzielę 28 czerwca Bike Cross Maraton   Bike Cross Maraton zbliża się do Poznania - w niedzielę 28 czerwca w oddalonej o 20 km od stolicy Wielkopolski Mosinie odbędzie się trzecia edyc... [ więcej >> ]
 
Mastersi jadą do Krzywinia (2015-06-26)
W sobotę szosowy wyścig o Puchar Polski Tak było przed rokiem. Krzywiń, czerwiec 2014. Fot. Piotr Kurek W sobotę 27 czerwca w Krzywiniu odbędzie się szosowy wyścig o Puchar Polski w kategoriach... [ więcej >> ]
 
Niespodzianka na początek (2015-06-24)
Pierwsze tytuły na Mistrzostwach Polski w kolarstwie szosowym 2015 Pierwsza niespodzianka! Marcin Białobłocki mistrzem Polski elity mężczyzn w jeździe indywidualnej na czas. Miejsce drugie - Kami... [ więcej >> ]
 
Dziś rozpoczyna się walka o tytuły (2015-06-24)
Mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym Sobótka - Strzelin - Kondratowice 2015 Maciej Paterski z Jarocina (CCC Sprandi Polkowice) jest jednym z kandydatów do tytułu mistrzowskiego ... [ więcej >> ]
 
Pięćdziesiąt dekoracji w sprzyjającej aurze (2015-06-24)
Maraton MTB w Strzelcach Krajeńskich Za chwilę rozpocznie się maraton MTB w Strzelcach Krajeńskich. Fot. Karolina Chmiel To była niezwykle udana impreza. II Maraton MTB o Puchar Burmistrza S... [ więcej >> ]
 
Klaudia Janik i Michał Górniak
z pucharami i premiami w rękach
(2015-06-21)
Mistrzostwa Kleczewa w kolarstwie górskim Michał Górniak na ostatnich metrach. Fot. Piotr Kurek Pilanie w rolach głównych. Klaudia Janik i Michał Górniak triumfo... [ więcej >> ]
 
400 kilometrów w jeden dzień (2015-06-19)
Piotr Rakowski i Tomasz Karwowski dokonali niezwykłego wyczynu Tomasz Karwowski (od lewej) i Piotr Rakowski pokonali dwa razy Poznański Pierścień Rowerowy, czyli 400 kilometrów, w ciągu d... [ więcej >> ]
 
Nadmorskie klimaty (2015-06-19)
Do Gdańska i na Półwysep Helski z rowerem Wydmy helskie w całej okazałości. Fot. Piotr Kurek Pięć dni natężałem się sportowo i rekreacyjnie - w Gdańsku i na Półwyspie Helskim. Na ... [ więcej >> ]
 
Szosowy maraton w Poznaniu (2015-06-18)
21 czerwca start i meta na torze samochodowym 21 czerwca 2015 odbędzie się Poznań Cycling Maraton, otwarta impreza sportowa, której głównym celem jest promocja zdrowego trybu życia, ... [ więcej >> ]
 
W niedzielę jedziemy do Kleczewa (2015-06-18)
Przed rokiem niebo zapłakało nad XC...   W najbliższą niedzielę (21 czerwca) pasjonaci MTB z Wielkopolski jadą w okolice Konina, by rywalizować w II Otwartych Amatorskich Mistrzostwach Klecze... [ więcej >> ]
 
Leszek Brunke wygrał u siebie (2015-06-15)
Tauron Lang Team Race w Gdańsku To był bardzo ładny wyścig. Fot. Tomasz Wienskowski Aleksandr Fadiejew (Kaliningrad) i Agnieszka Sikora (Legion Serwis Active Jet) na dystansie Maxi oraz Leszek B... [ więcej >> ]
 
Maraton dla twardzieli (2015-06-13)
Wielkopolanie triumfowali na Mini i Medio Wojciech Halejak wygrał dziś w Gdańsku na najdłuższym dystansie. Fot. Piotr Kurek Zawodnicy JBG-2 Professional MTB Team zdominowali Skandia Maraton Lang... [ więcej >> ]
 
Ruszają na trasę o północy
z piątku na sobotę
(2015-06-11)
400 kilometrów w jeden dzień Tomasz Karwowski (na pierwszym planie) i Piotr Rakowski. Sołacz, 10 czerwca 2015. Fot. Krzysztof Chłopkowiak Są fizycznie i psychcznie przygotowani do czekaj... [ więcej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL