R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 6119397 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2014-07-22

Witamy na stronie Kurek-Rowery.pl
Sam zbuduj rower
 

Mordercze zmagania w Żerkowie
Upał zrobił swoje, czyli dlaczego
Gabriela Wojtyła nie stanęła na podium


Maja Włoszczowska wygrywa wyścig elity kobiet. Żerków, 20 lipca 2014.
Fot. Piotr Kurek

Miała około 200 metrów do mety. Była już na zjeździe po kamieniach, pozostało jej jeszcze trochę trudnego pokonywania nierówności, gdy nagle zachwiało jej rowerem. I błyskawicznie się z niego zsunęła, delikatnie przysiadła na ziemi. Podniosła się, próbowała wyprostować swego "górala" i jechać dalej. Nie dała już rady. Osunęła się bezwładnie na trawę. Ratownicy natychmiast przyszli jej z pomocą.

Miała około 200 metrów do mety. Jechała na drugim miejscu, pedałowała po tytuł wicemistrzyni Polski juniorek. Gabriela Wojtyła (Goodman Sokół Zator) nie dotarła do mety, nie wywalczyła drugiego miejsca, nie stanęła na podium.

Okrutny upał. Pokonała ją pogoda, przegrała z okrutnym upałem, który dokuczał w niedzielę wszystkim kolarkom i kolarzom startującym w Mistrzostwach Polski MTB 2014 w Żerkowie. Gabriela Wojtyła (rocznik 1997) jest pierwszoroczną juniorką i przed startem zapewne nie przypuszczała, że tak to się dla niej w niedzielę skończy. Uprawia kolarstwo górskie od kilku lat i to z sukcesami. Przed rokiem w tymże Żerkowie wywalczyła w imponującym stylu tytuł mistrzyni Polski wśród juniorek młodszych. Rok wcześniej również zdobyła w tej samej kategorii mistrzowski tytuł.

Dramat sympatycznej zawodniczki Goodman Sokół Zator nie był czymś wyjątkowym, pojedyńczym. W tejże kategorii Natalia Nowotarska (UKS Jedynka Limaro Kórnik) także zrezygnowała z dalszej jazdy, choć nie tak dramatycznie jak zawodniczka z Małopolski.


Efektowny skok Kasi Solus-Miśkowicz.
Fot. Piotr Kurek

Upał, upał, upał. W niedzielę słońce grzało niemiłosiernie i nie dziwi wcale, że po dojechaniu do mety, po zdobyciu mistrzostwa Polski w elicie kobiet Maja Włoszczowska usiadła na trawie, prosząc o wodę. To samo czynili inni startujący - mężczyni i kobiety, juniorzy i juniorki, orliczki i orlicy, zawodniczki elity i zawodnicy elity.

Kto w niedzielę dojechał do mety, bez względu na miejsce, może czuć się kompletnym kolarzem górskim. Takich warunków pogodowych, takiego trudu i mozołu nie było w latach poprzednich na Mistrzostwach Polski MTB, trzeba zaś wiedzieć, że trasa w Żerkowie (4,3 km) jest naprawdę trudna.

Mistrzowie. W niedzielę ścigało się prawie dwadzieścia pań elity i U23 i ponad 60 mężczyn - elity i orlików. Rywalizowali także juniorzy i juniorki. Co tu dużo mówić, oczy licznie zgromadzonej publiczności skierowane były na naszych championów MTB - Maję Włoszczowską i Marka Konwę.

Oboje przyjechali dobrze przygotowani i świetnie zmotywowani, by znów sięgnąć po tytuły mistrzowskie. Oboje dali z siebie wszystko, by wygrać, by być pierwszymi na mecie. Tak też się i stało, choć oboje mieli za plecami swych groźnych rywali: Majka - Kasię Solus-Miśkowicz, Marek - Bartka Wawaka.

Majkę dopingował brat Michał Włoszczowski - startuje w Skandia Maraton Lang Team (dystans Medio), Marka - zaś liczna rodzina z rodzicami na czele. Oboje demonstrowali swą radość z powtórnego, rok po roku, sukcesu i zapowiedzieli, że w Norwegii dzielnie powalczą na Mistrzostwach Świata MTB.

Pamięć o Marku Galińskim. – Swoje zwycięstwo, swój sukces, swój medal dedykuję Markowi Galińskiemu - powiedziała Maja Włoszczowska dziennikarzom na konferencji prasowej.


Michał Kowalczyk okazał się najlepszym kolarzem MTB z Wielkopolski w wyścigu elity mężczyzn. Zajął 14. miejsce i był czwarty wśród orlików - za Bartkiem Wawakiem, Piotrem Konwą i Maciejem Jeziorskim.

Fot. Anna Olszańska

Maja Włoszczowska wzięła, tak na dobrą sprawę, na siebie ciężar odpowiedzialności, by w imieniu całego polskiego środowiska MTB pamiętać, mówić i przypominać o sukcesach "Diabła", o jego treningowych dokonaniach, o tym, jakim był człowiekiem.

To Maja Włoszczowska jakiś czas po śmierci Marka napisała wzruszający tekst o czterokrotnym olimpjczyku z Mroczkowa Gościnnego, w niedzielę na zakończenie Mistrzostw Polski MTB wypowiedziała te słowa o tym, że dedykuje swój sukces "Diabłowi". Byli w Żerkowie jego przyjaciele z Gielniowa, pamiętali także o nim organizatorzy tegorocznego championatu. Można zatem powiedzieć, że duch Marka unosił się w okrutnym upale na żerkowskim padole trudu i kolarskich łez.

Nowe twarze. Każdy dzień miał inne sportowe oblicze, ale kiedy się ogląda imprezę od początku do końca, to można dostrzec nowe obiecujące nazwiska polskiego MTB.

Bracia Tomasz i Marcin Budzińscy (1998) oraz Marceli Bogusławski oraz Marta Turoboś (Integral Collections LKK Luks Sławno) zwrócili na siebie uwagę już w pierwszym dniu Mistrzostw Polski MTB 2014, gdy zdobyli srebrny medal w wyścigu sztafet drużynowych. Ten ich zespołowy sukces przełożył się fantastycznie na ich wyniki indywidualne. 


Marceli Bogusławski mistrzem Polski juniorów.
Fot. Piotr Kurek

W sobotę Tomasz Budziński wygrał rywalizację juniorów młodszych, jego brat bliźniak Marcin był drugi. W niedzielę Marceli Bogusławski (1997) w imponujący sposób zdobył tytuł mistrza Polski juniorów, zaś Marta Turoboś (1993) sięgnęła po srebrny medal wśród orliczek. Mówiąc krótko, by sięgnąć po sukces w sztafecie - trzeba dobrze pojechać indywidualnie.

Do tej listy nowych twarzy koniecznie trzeba dopisać Marlenę Drozdziok (Bioam Racing Team) z Legnicy, która zdobyła tytuł mistrzyni Polski juniorek. Urodzona w 1996 roku zawodniczka od kilku lat mieszka w Irlandii Północnej (Dublinie). – Tam trenuję, tam ścigam się z chłopakami. Na Mistrzostwa Polski specjalnie przyleciałam z Wysp Brytyjskich - powiedziała za linią mety.

Marlena Drozdziok dystans 12,9 km pokonała w czasie 1 godziny 8 minut 52 sekund. Druga zawodniczka miała do niej 10 minut 38 sekund straty.

Żerków na polskiej mapie MTB. Zawodnicy startujący w MP MTB 2014 chwalili organizatorów za sposób przygotowania imprezy. Piotr Brzózka i jego koledzy z JBG-2 byli pozytywnie zaskoczeni, że w Środzie, w jej centrum, udało się przeprowadzić w spektakularny sposób nocny eliminator. Zmagania kolarzy obserwowały tysiące ludzi, także wyścigi sztafet.


Trójka najlepszych w wyścigu elity mężczyzn: Bartłomiej Wawak (od lewej - 2. miejsce), Marek Konwa (1. miejsce) i Marcin Kawalec (3. miejsce).
Fot. Piotr Kurek

Sobotnio-niedzielne wyścigi XC w Żerkowie znaczone wysiłkiem i zwycięstwami Mai Włoszczowskiej i Marka Konwy potwierdzają trwałe miejsce Żerkowa na polskiej mapie MTB. Przez dwa lata poznali to miasteczko nasi olimpijczycy, nasi reprezentanci, obiecująca młodzież. Wszyscy oni wiedzą już, że w Wielkopolsce dzięki samorządowej władzy i wysiłkowi pasjonatów sportu i rekreacji powstał piękny teren do walki o bycie najlepszym kolarzem górskim w Polsce. Jeśli zaś słońce idzie zbyt wysoko w górę i mocno grzeje, okazuje się, że Żerków staje się areną morderczych zmagań.

                                                                                      Piotr Kurek 

 
Maja Włoszczowska i Marek Konwa
mistrzami Polski w kolarstwie górskim
Ekstremalnie upalne XC w Żerkowie


Maja Włoszczowska jedzie po tytuł mistrzyni Polski. Żerków, 20 lipca 2014.
Fot. Anna Olszańska


Mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim miały w niedzielę w Żerkowie ostatnią, ale i najważniejszą odsłonę. Ścigali się najlepsi z najlepszych, na trudnej trasie i w ekstremalnie upalnych warunkach. Maja Włoszczowska (Liv Pro XC Team) i Marek Konwa (Superior Brentjens MTB Racing Team) uporali się  z gorącem i rywalami i, jak przed rokiem, sięgnęli po tytuły mistrza Polski MTB 2014.

W niezwykle udanej imprezie ścigało się w niedzielę prawie dwadzieścia pań elity i U23 i ponad 60 mężczyn - elity i orlików. Rywalizowali także juniorzy i juniorki. Wrogiem wszystkich był dojmujący upał, z którym jedni sobie poradzili, inni - nie. Były zasłabnięcia, prawie omdlenia i rezygnacja z jazdy. Niekiedy dramatyczna, na ostatnich metrach przed metą.

Wytrwali najlepsi. Przyjechali przygotowani i zmotywowani, by sięgnąć po tytuły mistrzowskie. Tak można opisać postawę Mai Włoszczowskiej i Marka Konwy, którzy - jak przed rokiem - znów wygrali. Ale nie przyszło im to łatwo. Naszą najbardziej utytulowaną kolarkę górską naciskała w pierwszej połowie trasy, cztery rundy po 4,3 km, bardzo mocno Katrzyna Solus-Miśkowicz (KK Kross Racing Team). Maja prowadziła, Kasia podążała za nią jak cień. Dopiero w końcówce Majka uzyskała przewagę liczoną w kilkudziesięciu sekundach, by po godzinie 23 minutach 15 sekundach być na końcowej kresce przed Kasią wcześniej o 58 sekund. Trzecia Paula Gorycka (4F Racing Team) zameldowała się na mecie 2 minuty 11 sekund za Mają Włoszczowską. 

- Swój sukces, swoje mistrzostwo, swój medal dedykuję tragicznie zmarłemu Markowi Galińskiemu - powiedziała Maja Włoszczowska na konferencji prasowej.

Wśród orliczek (U23) po tytuł mistrzyni Polski sięgnęła Monika Żur (4F Racing Team) przed Martą Turoboś (Integral Collection LKK Luks Sławno) i Stefanią Staszel (Sante-BSA Whistle Team).


Trzech najlepszych w wyścigu elity mężczyn: Bartłomiej Wawak (2. miejsce), Marek Konwa (1. miejsce) i Marcin Kawalec (3. miejsce). Z lewej burmistrz Żerkowa Jacek Jędraszczyk.
Fot. Anna Olszańska

Do wyścigu elity mężczyn i orlików zglosiło się 67 panów, ale ostatecznie wystartowało 61 zawodników. Klasą dla siebie był Marek Konwa, który od początku podyktował mocne tempo, zyskał przewagę nad konkurentami w granicach minuty i utrzymał ją do końca rywalizacji.

Na drugim miejscu jechał Bartłomiej Wawak (JBG-2) i w którymś momencie odrobił swe starty do prowadzącego, ale nigdy nie były one poniżej minuty. Ostatecznie Wawak przyjechał na metę 69 sekund za Konwą. Trzecie miejsce, wielka niespodzianka, zajął Marcin Kawalec (Sante-BSA Whistle Team) - strata do mistrza 3 minuty 42 sekundy.

Wśród orlików pierwsze trzy miejsca zajęli: 1. Bartłomiej Wawak, 2. Piotr Konwa (4F Racing Team), 3. Maciej Jeziorski (Sante-BSA Whistle Team).

Mistrzowie cieszyli się z sukcesów, ale widać było, że jazda po prestiżowy tytuł championa kraju kosztowała ich sporo, jak i juniorki i juniorów, którzy ścigali się przed elitą kobiet i mężczyn. Najlepszą juniorką okazała się Marlena Drozdziok (Bioam Racing Team), juniorem - Marceli Bogusławski (Integral Collection LKK Luks Sławno).

Cztery dni Mistrzostw Polski w kolarstwie górskim 2014 w ocenie zawodniczek i zawodników trzeba uznać za bardzo udane.

                                                                                      Piotr Kurek   

Jutro relacja z czterech dni MP MTB 2014
na stronie Wielkopolskie Rowerowanie

Zdjęcia Anny Olszańskiej z MP MTB 2014 do obejrzenia pod adresem:
https://www.facebook.com/annaolszanskafotografia



Kapitalna szarża Polaka
Rafał Majka wygrywa na Tour de France


Triumfujący Rafał Majka. Polak wystartuje w tegorocznym 71. Tour de Pologne.

Koncert jazdy polskiego kolarza. Rafał Majka wygrał w sobotę etap na Tour de France. Polak po samotnej akcji wygrał 14. etap, z Grenoble do Risoul (177 km).

To największy sukces w karierze kolarza grupy Tinkoff-Saxo. Dzień wcześniej Rafał Majka zajął drugie miejsce i można było się spodziewać, że nie jest to jego ostatnie słowo w tegorocznej Wielkiej Pętli. - Postaram się pojechać równie agresywnie. Pierwszy podjazd będzie bardzo ciężki, ale może być przy tym znakomitym miejscem do ataku, gdy pojawi się dobry na to moment - zapowiadał Polak na swoim profilu na Facebooku.

Rzeczywiście Majka załapał się do pierwszej akcji. Polak uciekał w grupie przez około 170 km i na ostatnim podjeździe, na 9 km przed końcową kreską, zdecydował się na samotny atak. Co prawda w pogoń za Majką rzucił się Vincenzo Nibali (Astana). Jednak lider wyścigu nie dał rady i na metę wjechał o 24 sekundy za kolarzem grupy Tinkoff-Saxo.

- To moje pierwsze zwycięstwo w Tour de France w karierze. Wcześniej zawsze byłem drugi czy trzeci. Wiedziałem, że muszę zaatakować, gdyż tylko tego rodzaju atak był w stanie doprowadzić mnie do wygranej. Musiałem atakować, musiałem walczyć i zwyciężyłem - stwierdził urodzony w Zegartowicach kolarz.

To drugie w historii zwycięstwo polskiego kolarza w największym wyścigu kolarskim na świecie. W 1993 roku na 16. etapie Tour de France wygrał Zenon Jaskuła. 



Zbigniew Krzeszowiec na podium
Mastersi walczyli o tytuły mistrzowskie


Najlepsi i zarazem najstarsi mastersi: Zbigniew Krzeszowiec (od lewej - 2. miejsce), Waldemar Banasiński (1. miejsce) i Jan Dymecki (3. miejsce). Z lewej Wojciech Ziętkowski - burmistrz Środy Wielkopolskiej, obok niego Jacek Jędraszczyk - burmistrz Żerkowa, z prawej Michał Główczewski - prezes Superior MTB Energy Team.
Fot. Anna Olszańska

Trzeci dzień Mistrzostw Polski w kolarstwie górskim 2014 upłynął pod znakiem walki o tytuły najlepszych wśród mastersów. Ścigali się mężczyzni po trzydziestym roku życia, jak i panowie pod siedemdziesiątkę. W sobotę w Żerkowie stanął na podium Zbigniew Krzeszowiec, najstarszy zawodnik tegorocznych MP MTB, przed laty reprezentant kraju, czterokrotny uczestnik Wyścigu Pokoju.

Co tu dużo mówić, trasa w Żerkowie jest trudna i do jej przejechania trzeba mieć siłę i kolarskie umiejetności. Mastersi, w zależności od wieku, pokonywali ją cztery razy - 17,2 km (najmłodsi), trzy razy - 12,9 km (kategorie MII i MIII) lub dwa razy - 8,6 km w przypadku panów po sześćdziesiątym roku życia.

W najliczniej obsadzonej kategorii MI triumfował Piotr Sułek ze Świdnicy przed Tomaszem Pierwochą (JBG-2) i Rafałem Nogowczykiem z Bielska-Białej. W MII pierwsze trzy miejsca zajęli: 1. Jarosław Miodoński (Bieniasz Team), 2. Krzysztof Podolski (Kraków) i Marcin Przybylski (Łask).

W kategorii MIII pewnie triumfował Jacek Brzózka (JBG-2), ojciec Piotra (olimpjczyka z Londynu) i Adriana - naszych znakomitych kolarzy górskich. Drugi był Krzysztof Gierczak z Przemyśla, trzeci Bogusław Ostrowski (Bieniasz Team).

W najstarszej kategorii wiekowej MIV, 60 lat i więcej, triumfował Waldemar Banasiński z Kielec przed Zbigniewem Krzeszowcem z Gliwic i Janem Dymeckim z Czaplinka.

Zbigniew Krzeszowiec (rocznik 1948) był najstarszym uczestnikiem MP MTB 2014. Ten znakomity przed laty polski kolarz debiutował 44 lata temu w reprezentacji Polski na Wyścig Pokoju. W majowej imprezie startował cztery razy, w biało-czerwonych barwach objechał cały świat. W ostatnich kilku latach wygrywa regularnie zawody mastersów na szosie, maratony MTB i swą osobą potwierdza, że rower to jest to.

W sobotę o puchar prezesa PZKol ścigali się także młodzicy/ młodziczki oraz juniorzy młodsi/ juniorki młodsi. W poszczególnych kategoriach triumfowali: młodziczka - Natalia Jeruzalska (KKW Jama Wałbrzych), młodzik - Maciej Biedrończyk (KS Luboń Skomielna Biała), juniorka młodsza - Magdalena Zielińska (UKS Sokół Kęty), junior młodszy - Tomasz Budziński (Integral Collection LKK Luks Sławno).

W sobotę także ścigały się na rowerach dzieci w wieku od 3 do 12 lat. Było ich prawie sto. Wszystkie one otrzymały medale, dyplomy i nagrody.

W niedzielę 20 lipca główne wyścigi Mistrzostw Polski MTB 2014: juniorów, juniorek, U23 oraz elity kobiet i mężczyn. Tytułów sprzed roku bronią w elicie kobiet Maja Włoszczowska, w elicie mężczyn Marek Konwa.


Aleksandra Dawidowicz i Piotr Brzózka
mistrzami Polski w sprintach
Eliminator w nocnej scenerii Środy Wielkopolskiej


Ogromna radość trójki najlepszych zawodników: Tomasza Drożdża (od lewej), Tomasza Dygacza i Piotra Brózki. Środa Wielkopolska, 18 lipca 2014.
Fot. Piotr Kurek

Aleksandra Dawidowicz (SGR Srebrna Góra) i Piotr Brzózka (JBC-2 Professional MTB Team) zostali mistrzami Polski w wyścigach eliminacyjnych, które w piątek wieczorem zostały rozegrane w czasie MP MTB w Środzie Wielkopolskiej.

To była niesamowicie zacięta rywalizacja na ulicach wielkopolskiego miasta. Na trasie liczącej około 800 metrów rywalizowało sześć kobiet i trzydziestu siedmiu mężczyzn. Ścigali sie także amatorzy.


Finał wyścigu mężczyn: Tomasz Dygacz (od lewej), Piotr Brzózka, Tomasz Drożdż i Borys Góral.
Fot. Piotr Kurek

W jeździe eliminacyjnej mężczyn najlepsze trzy czasy uzyskali Patryk Adamkiewicz (Sante-BSA Whistle Team), Mariusz Gil (Kwadro-Stannach) i Piotr Kurczab (SGR Srebrna Góra). Wyłoniono w ten sposób 32 zawodników, później 16, 8 i ostatecznie czterech, którzy w finale stoczyli walkę o tytuł mistrza Polski. Wygrał ją Piotr Brzózka przed kolegą klubowym Tomaszem Drożdżem i Tomaszem Dygaczem (Cyclo Trener Team). Czwarte miejsce, wielki pech - zerwany łańcuch, zajął Borys Góral (Superior MTB Energy Team), ubiegłoroczny mistrz Polski w tej kolarskiej specjalności.

Wśród pań zdecydowanie wygrała Aleksandra Dawidowicz przed Moniką Żur (4F Racing Team) i Elżbietą Figurą (MTB Silesia Rybnik) i Iwoną Kurczab (SGR Srebrna Góra).


Monika Żur (od lewej), Aleksandra Dawidowicz i Elżbieta Figura. Z lewej Andrzej Piątek - dyrektor sportowy PZKol, z prawej Wojciech Ziętkowski - burmistrz Środy Wielkopolskiej.
Fot. Piotr Kurek

Rywalizację amatorów wygrał Jakub Zaworski (Środa Wielkopolska) przed Michałem Nawrockim (Ostrów Wielkopolski) i Rafałem Iwanem (Bolesławiec).

Zawodnicy ścigali się po średzkiej Starówce i przylegających doń ulicach, ich zaś zmagania obserwowały tysiące kibiców w wieczornej scenerii miasta. 

 

Podążajmy za Markiem
Maja Włoszczowska wspomina "Diabła"


Podczas uroczystej inauguracji Mistrzostw Polski MTB uczczono minutą ciszy pamięć Marka Galińskiego. Środa Wielkopolska, 17 lipca 2014.
Fot. Anna Olszańska

W czwartek w Środzie Wielkopolskiej rozpoczęły się Mistrzostwa Polaki w kolarstwie górskim 2014. Ich organizatorzy nie zapomnieli, że tego roku, w nocy z 16 na 17 marca, na drodze pod Jędrzejowem zginął w wypadku drogowym Marek Galiński. Wybitny kolarz górski, czterokrotny olimpijczyk, mąż i ojciec, ostatnio trener olimpijskiej reprezentacji Rosji MTB. Minuta ciszy na średzkiej Starówce, zdjęcie "Diabła" na scenie opatrzone numerem startowym 001/1, to przykre przypomnienie, że rodzime MTB straciło znakomitego sportowca i człowieka. Oto jak wspomina go Maja Włoszczowska.


Oficjalne rozpoczęcie Mistrzostw Polski MTB 2014. Poczet sztandarowy zawodników: Dariusz Batek, Maja Włoszczowska i Borys Góral. Środa Wielkopolska, 17 lipca 2014.
Fot. Anna Olszańska


Przyjaciel dał mi ostatnio dobrą radę na życie: "Staraj się być taką osobą, za którą ludzie będą dobrowolnie podążać. Nawet jeśli nie masz tytułu, pozycji, nazwiska... Przeprowadź ocenę samego siebie i zadaj sobie pytanie: czy podążałbym za sobą?"

"Diabeł" nie musiał zadawać sobie tego pytania. On po prostu taki był. Nie zależało mu na tytułach, nagrodach, wyróżnieniach. Pomagał zupełnie bezinteresownie, bo lubił pomagać.

Gdy w maju 2011 roku przyszłam do niego z pytaniem czy poratuje mnie i pomoże ułożyć trening powiedział: "Spoko Majka, nie ma problemu. Potrzebujesz pomocy, to Ci pomogę. Ale nie chcę żadnego stanowiska, nie chcę żeby ktokolwiek o tym wiedział". Nie chciał też słyszeć o żadnych pieniądzach za tę pomoc. A dodam, że wcale aż tak dobrze się nie znaliśmy i bynajmniej nie narzekał na nadmiar wolnego czasu, w którym mógłby pisać moje plany treningowe. 


Ostatni start Marka Galińskiego w Mistrzostwach Polski w maratonie MTB. Obiszów, wrzesień 2013.

Fot. Piotr Kurek

Bieg wydarzeń sprawił, że Marek ostatecznie objął stanowisko trenera kadry. Nie dla tytułu, prestiżu, pieniędzy. Tym bardziej, że przy swoich "papierach" nie miał co liczyć na wysoką pensję, a wdepnął w takie bagno, że niejeden by się poddał po dwóch tygodniach. Marek został trenerem kadry, bo prosili go o to zawodnicy, prosił prezes PZKol. Z pełną szczerością mogę stwierdzić, że Marek nas wtedy uratował.

Dzięki niemu, po nienajlepszym początku sezonu, odbiłam się i zdobyłam srebro mistrzostw Europy i świata. Za te wyniki dostałam solidne premie. Oczywistym było dla mnie, że część z nich należy się "Diabłowi". Nie przyjął.

Jemu należały się bardziej niż mi! Nie przyjął, bo dla niego nagrodą było to, że pomógł. Nagrodą były dla niego emocje jakie przeżywał, gdy jego zawodnicy odnosili sukcesy. Satysfakcja, że stłukliśmy potęgi takie jak Szwajcaria, Włochy, Francja... Satysfakcja z wykonanej pracy i tego, że jest dobrym trenerem.

"Diabeł" wprowadził do kadry wspaniałą atmosferę. Wszystkim wróciła chęć do pracy. Do kadry wrócili chłopcy z obsługi (tj. mechanik, masażysta, asystent), którzy zrezygnowali ze współpracy z poprzednim szkoleniowcem. Też nie dla kasy, nie dla stanowisk. Dla frajdy z pracy z "Diabłem". Dla celu jakim była wspólna walka o medal na Igrzyskach.

Mimo iż presja była olbrzymia, Markowi udało się wprowadzić niesamowity luz. Pracowaliśmy bardzo ciężko. Z Olką Dawidowicz spałyśmy w każdym możliwym momencie, ledwo podnosząc powieki gdy trzeba było iść na drugi trening. Ale każdy trening dawał nam mnóstwo radości i satysfakcji.


Marek Galiński na Mistrzostwach Polski w maratonie MTB. Obiszów, wrzesień 2013. Od lewej: Piotr Kurczab, Aleksandra Dawidowicz, Marek Galiński, Dariusz Noceń i Bogdan Czarnota. 
Fot. Piotr Kurek  

Wujek, jak go czasem nazywaliśmy, był profesjonalistą w kwestii treningu, regeneracji, diety, ale też strasznie mieszał czym nas potrafił mocno irytować. Żartowaliśmy z niego: "No..., ciekawe jaką dzisiaj 'Diabeł' weźmie łyżkę do mieszania ;)". Milion pomysłów na minutę. Cały on. Ciężko było nadążyć za jego myśleniem. Co chwilę nowe treningi, nowe ćwiczenia. Całe życie kombinował, uczył się, szukał, podpatrywał innych, słuchał profesorów, wymyślał sam. Wszystkie pomysły najpierw testował na sobie. Uwielbiał się zmęczyć, "upodlić", jak zwykł mawiać. Trening, rower górski to była jego pasja. Na poziomie, którego sama chyba nigdy nie będę w stanie osiągnąć.

Nikt nie wiedział skąd on bierze te wszystkie pomysły. Jeśli sport można nazwać sztuką, to plany treningowe Marka były arcydziełami. Sam zresztą dowcipkując ze swoimi współpracownikami w kadrze Rosji (Hubertem Grzebinogą i Mariuszem Miśkowiczem) mówił: "Bo wiecie... Ja jestem jak Picasso".

Miałam wrażenie, że czuje on organizmy swoich zawodników lepiej, niż oni sami. Gdy napisał mi plan treningowy, patrzyłam na liczby (czas, waty) i w myślach mówiłam: "Ile? Czy on oszalał? Nie ma szans, żebym to przekręciła!" Ale zawsze podejmowałam rękawicę i okazywało się, że te 260 watów, to było dokładnie tyle, ile mogłam przekręcić. Nie 10 więcej, nie 10 mniej. I dokładnie przez zadane 5 minut.

Z drugiej strony, gdy po kontuzji napisał mi 120 watów przez godzinę i 15 minut, myślałam: "No bez przesady... przecież tyle to przedszkolak przejedzie". NIE. To było dokładnie tyle, ile w tamtym czasie byłam w stanie zrobić. Po czym spałam pół popołudnia...

Przez trzy lata pracy z Markiem nauczyłam się więcej niż w trakcie całej swojej kariery, ale nigdy ani ja, ani nikt inny nie będzie w stanie jego modelu powtórzyć, skopiować. Bo ten się stale zmieniał...

"Wujek" podniecał się tymi treningami jak młodzik. Podobnie jazdą w terenie. Gdy miałyśmy wolne popołudnie, on brał rower i jechał szukać nowych tras. Wracał podekscytowany: "Ale znalazłem zjazd! Takie dropy! Jedziemy jutro!". Potem pytał: "Fajny, co? Fajny?"


Mistrzostwa Polski w maratonie MTB. Dąbrowa Górnicza, wrzesień 2012. Startuje elita polskiego kolarstwa górskiego. Marek Galiński (nr startowy 12) z prawej strony.
Fot. Piotr Kurek

Zanim zaczęłam współpracę z Markiem, miałam wbite do głowy, że najważniejsze jest by "od linijki" wykonać trening. Cyferki mają się zgadzać, wykres tętna czy mocy ma być "kreską". U "Diabła" cyferki też się miały zgadzać, choć ważniejsze było zawsze samopoczucie. Uczył nas czuć swój organizm. Ale oprócz tego zawsze dbał o to, by przy okazji czerpać z jazdy przyjemność. Nowe miejsca, nowe trasy, nowe widoki...

Pamiętam, jak w trakcie robienia interwałów na podjeździe podjechał do mnie i powiedział: "Chodź, chodź, pokażę Ci coś". Trochę byłam zła, że "zakłóca mi trening". Ale założyłam, że pewnie chodzi mu o jakiś fajny podjazd, z dużym nachyleniem. Poza tym - "Wujek" każe, to jadę. Zjeżdżamy wąskimi uliczkami Benissy, a on: "I co? I co? Ładnie tu, nie?". Wtedy popatrzyłam na niego jak na idiotę. Ja tu robię swoją robotę, koncentruję się na watach i czasie, a ten mi przeszkadza pokazując kawałek morza i skałę.

Teraz - robię to samo.

Marek uczył ciężkiej pracy, ale uczył też jak z tej pracy czerpać przyjemność.

Jako trener nie unikał żadnego zajęcia. Zajmował się absolutnie wszystkim. Układał plany, naprawiał rowery, jechał na trening, doradzał w kwestii diety, suplementów. Rezerwował hotele, zajmował się papierologią. Dbał o zawodników, ale zupełnie nie miały znaczenia jego wygody. Swojej pracy oddawał całe serce. Do tego był nie tylko trenerem, którego wszyscy darzyli wielkim szacunkiem. Był przede wszystkim dobrym kumplem, mającym dystans do siebie i wiecznie żartującym - z siebie i innych. Gdy któraś z dziewczyn zrobiła coś nie tak - mówił wprost: "Ty głupia babo". Niedawno borykałam się z różnymi problemami zdrowotnymi. Gdy coś mu ponarzekałam, zamiast rozczulać się nade mną, zażartował: "To ty się do niczego nie nadajesz". Pamiętam też, jak podekscytowana po zwycięstwie w Pucharze Świata w RPA (i spektakularnym wyprzedzeniu Emilly Batty na rock gardenie) podjechałam do "Diabła", gdy ten był już na starcie swojego wyścigu. Piszczałam: "Widziałeś!? Widziałeś, jak to zrobiłam!?". A on na to: "Dobra, dobra, tylko na cholerę tak je ciągałaś na płaskim! Trzeba było się oszczędzać na kole!". Wiedziałam jednak, że był dumny. Gdy trzeba było, potrafił też chwalić, potrafił wesprzeć na duchu.


Anna Szafraniec, Marek Galiński i Paweł Ziemba. Skandia Maraton Lang Team. Szczawno-Zdrój, 3 maja 2008.
Fot. Piotr Kurek

To, za co wszyscy cenili Marka najbardziej, to jego zasady. Nie bawił się nigdy w politykę. Kogoś lubił bardziej, kogoś mniej - nie miało to znaczenia. Gdy powoływał zawodników na zawody mistrzostw Europy i świata, jechać miał najlepszy. Bardzo przejmował się tym, by nikogo nie skrzywdzić. Niezależnie, czy chodziło o przyjaciela, czy wroga. Czy kogoś lubił, czy nie.

Nad kryteriami wyjazdu na igrzyska olimpijskie pracował kilka dni. Wymyślał systemy punktowe, nie takie, które będą faworyzowały jego zawodników, tylko takie, które będą sprawiedliwe. I nie po to, by nikt się do niego później nie przyczepił. Dla Marka najważniejsze było by nie skrzywdzić żadnego trenującego zawodnika. Na swoim stanowisku nie mógł oczywiście uniknąć krytyki. Przyjmował ją jednak zawsze ze spokojem. Odpowiadał podpierając się merytorycznymi argumentami. Z nikim się nie kopał, nie wdawał w dyskusję, nie odbijał piłeczki. Skupiał się na pracy. Robił swoje.

Świat jest teraz tak skonstruowany, ludzie tak wykorzystujący innych, że niestety "Diabeł" często przez to podejście tracił. W trakcie całej swojej kariery - zarówno zawodniczej, jak i trenerskiej, wiele razy miał ciężko. Nigdy jednak nie chował honoru w kieszeń. Nawet, gdy miał zostać bez pracy, bez kontraktu, bez pieniędzy - trzymał się swoich zasad. Nie politykował, nie układał. Robił swoje. Do wszystkiego, co osiągnął doszedł tylko i wyłącznie swoją ciężką pracą.

"Diabeł" nie zabiegał też nigdy o media, sławę, splendor. Przez to o wielu jego osiągnięciach i działaniach mało kto wie. Dla mnie najbardziej przykre jest to, że po trzech latach wspólnej pracy, przejściu razem przez wiele trudnych momentów, ale i po przeżyciu wspaniałych chwil gdy odnosiliśmy sukcesy, nie mam ani jednego fajnego, wspólnego zdjęcia. Nikt nigdy nie myślał o tym, by fotografować się wspólnie ze zdobytymi medalami, pucharami.

Marek poprosił o zdjęcie jeden, jedyny raz - po mistrzostwach świata w RPA w 2013, gdzie zdobyłam srebro, a prowadzona także przez niego Irina Kalentiewa była czwarta. Powiedział: "Muszę sobie z Wami obiema zrobić zdjęcie". Ale albo nie było mnie, albo Iriny... Zdjęcia nie zrobiliśmy...

To był bezprecedensowy, wielki sukces trenerski Marka. Od lutego 2013 pracował już dla innego kraju, ale mimo to zawsze służył mi dobrą radą. Dzięki niemu tak szybko podniosłam się po kontuzji, wróciłam do sportu i dokonałam, zdawało się niemożliwego, wracając od razu na podium mistrzostw świata. Irina - po dramatycznej pierwszej części sezonu, za namową koleżanki z kadry Rosji Very Andreevy, zaufała Markowi. Pracowała z nim ciężko przez sześć tygodni w Livigno i odbiła się od dna do... czwartego miejsca MŚ. Dwa tygodnie później wygrała zawody Pucharu Świata.

Znajdźcie mi drugiego takiego trenera. Znajdźcie drugiego, który jak go pochwalisz i podziękujesz powie: "Majka, ty to jesteś koń. Masz zdrowie i talent. Z każdym trenerem będziesz wygrywać. A zresztą wszystko wiesz. Nie potrzebujesz trenera...".

Guzik! To czemu nigdy wcześniej nie stawałam regularnie na podium Pucharu Świata? I co z innymi zawodnikami? Z Markiem Konwą, który pod okiem "Diabła" zdobył srebro mistrzostw świata. Też talent, a jednak nie zawsze dobry. Czy Piotrkiem Brzózką - pierwszym polskim medalistą mistrzostw świata MTB wśród mężczyzn.

Co z Anią Szafraniec, która po kilku bardzo słabych latach, pod okiem Marka rozwinęła znów skrzydła w 2009 roku zajmując czwarte miejsce na mistrzostwach Europy, piąte na mistrzostwach Świata i stając na podium Pucharów Świata w Champery i Schladming...?

Co z Iriną i wieloma innymi polskimi i rosyjskimi sportowcami, którzy odnieśli sukces pod okiem Marka?

Śmiem twierdzić, że "Diabeł" był jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym trenerem kolarstwa górskiego na świecie. Zresztą doceniali go i szanowali za granicą wszyscy zawodnicy i trenerzy. Mam wrażenie, że bardziej niż w Polsce...

Zanim jednak został trenerem był też świetnym zawodnikiem. Nigdy nie dbał o media i co tu ukrywać - był trochę w cieniu damskiej kadry, przez co o tych sukcesach nie zawsze było słychać. Do tego miał wyjątkowego pecha w momentach, gdy mógł zrobić życiowy wynik. W 2003 roku na mistrzostwach Europy w Grazu jechał w czołowej trójce z dużą przewagą nad czwartym zawodnikiem. Medal miał już w garści... i pół rundy do końca wyścigu złapał gumę...

2004 rok. Mistrzostwa Świata w Les Gets. "Diabeł" wystartował chory. Charczał, kaszlał, pluł flegmą. Mimo to stanął na starcie i... jechał genialnie. Cały czas na pierwszej-drugiej pozycji. Gdyby wyścig skończył się w przepisowym czasie dwóch godzin wygrałby! No, w najgorszym razie zdobyłby srebro. Ale tego dnia potwornie lało, trasa była wolniejsza, wyścig trwał 20 minut więcej. Choroba pewnie też zrobiła swoje i osłabiła Marka. Zabrakło mu 15 minut. Osłabł. Skończył na piątym miejscu.

Pecha miał zresztą też będąc moim trenerem. W Champery w 2011 na mistrzostwach świata złapałam gumę. Byłam zdecydowanie najlepsza, ale zamiast złota skończyłam ze srebrem. To oczywiście też sukces ale co tęcza to tęcza...

Co się wydarzyło przed IO w Londynie wiecie..

Nie jestem w stanie zrozumieć, czemu taki gość, mający całe życie pod górę, a ciągle dobry dla innych, z zasadami i wartościami, bezinteresowny, pomocny, energiczny, ma największego pecha w momencie, gdy najbardziej potrzebuje odrobiny szczęścia...

Byliśmy na miejscu wypadku. Jedno cholerne drzewo! Kolejne kilkadziesiąt metrów dalej. Gdyby Marek wypadł z drogi o jeden metr wcześniej, czy dalej zrolowałoby go na szerokim polu i zapewne wyszedłby bez szwanku....
...
W tym momencie zatrzymałam się z pisaniem na dwa dni...

Cały czas dźwięczą mi w uszach słowa Huberta Grzebinogi usłyszane nad ranem w nocy z niedzieli na poniedziałek: "Nie mam dla Ciebie dobrych wieści... "Diabeł" zginął w wypadku...".

To jest jak koszmarny sen.

Ostatni tydzień nie spałam, nie trenowałam (próby kończyły się fiaskiem). Równie ciężko przeżywali stratę Marka wszyscy, którzy go bliżej znali. Bardzo współczuję żonie i córkom Marka. Szczere kondolencje.

Dużo rozmawialiśmy. Wszyscy chcemy, by pamięć o Marku nie umarła. Dlatego będziemy działać, przypominać, jak fantastycznym był człowiekiem, jeździć dla niego i kontynuować jego działania. Na pewno zorganizowany zostanie memoriał "Diabła". Najpewniej w jego rodzinnych stronach - Gielniowie. Na trasie, którą sam projektował.

Tymczasem chciałam jeszcze napisać o kilku wspaniałych dokonaniach Marka.

Jako zawodnik - to nie tylko czterokrotny olimpijczyk i dziewięciokrotny mistrz Polski MTB XC. Nie wiem, czy pamiętacie - w 2003 roku jako jedyny w historii Polak stanął na podium Pucharu Świata w St Wendel. Przegrywając jedynie z Christophem Sauserem (ledwo o 8 sekund), za nim na trzecim miejscu legenda MTB - Julien Absalon. Tydzień później - w Fort William był piąty, a klasyfikację generalną Pucharu Świata skończył na dziewiątym miejscu. Wielokrotnie plasował się w czołowej ósemce mistrzostw Europy. Przecierał też szlaki Polakom za granicą. W 2003 roku jako pierwszy reprezentant naszego kraju podpisał kontrakt z zagranicznym teamem - Orbea.

W tamtym czasie jeździł też z sukcesami na szosie. Istotnie zaznaczał swoją obecność w takich wyścigach jak Bałtyk-Karkonosze (drugi na jednym z etapów w 2000), Wyścig Pokoju (11. w klasyfikacji generalnej 2003), czy w Małopolskim Wyścigu Górskim.

O trenerskich sukcesach Marka na szczeblu międzynarodowym już pisałam. Warto jednak zaznaczyć, że "Diabeł" dbał też o młodzież. Razem z panią Marzeną Osicką założył w Żywcu Szkołę Mistrzostwa Sportowego.

Dbał też o rozwój dyscypliny. Gdy objął stanowisko trenera kadry, reaktywował serię Pucharu Polski. W 2012 jedną z edycji zorganizował na swoim terenie w Gielniowie. Osobiście, przy dużej pomocy znajomych, budował trasę wyścigu XC. Do wyścigu rzecz jasna dokładał własne pieniądze, a od startujących w maratonie amatorów nie pobierał opłaty startowej. Cały Marek...

Cholernie przykro, że tak cenny człowiek tak szybko od nas odchodzi. Wielu rzeczy można teraz żałować. Żałuję, że tak późno zaczęłam z nim współpracować, że nie zrobiłam zdjęcia z nim i Iriną, że nie udało się zrealizować wspólnych planów, jakie się pomału tworzyły. Tak naprawdę jednak jestem wielką szczęściarą, że miałam okazję Marka poznać i tak wiele dobrego wniósł do mojej kariery sportowej i życia.

Przeczytajcie jeszcze raz cytat z początku moich wspomnień. Podążajmy za Markiem, żyjmy, jeździjmy jak on. Byłby dumny.

                                                                         Maja Włoszczowska 



Powtórzyli sukces sprzed roku
Ekipa Sante-BSA Whistle Team 2
mistrzami Polski w wyścigu sztafet


Trzy najlepsze ekipy w wyścigu sztafet drużynowych. Środa Wielkopolska, 17 lipca 2014.
Fot. Piotr Kurek

Ekipa Sante-BSA Whistle Team 2 wygrała w Środzie Wielkopolskiej wyścig sztafet mistrzostw Polski w kolarstwie górskim. Srebrne medale wywalczył Integral Collections LKK Luks Sławno, a brązowe - KKW Jama Wałbrzych.

Rywalizacją drużynową zainaugurowano Mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim, które organizowane są przez dwa wielkopolskie miasta - Środę i Żerków. W pierwszej konkurencji wystartowało 10 sztafet.

Najszybciej trasę prowadzącą ulicami centrum Środy pokonali zawodnicy z Sante-BSA Whistle Team 2 w składzie: Patryk Adamkiewicz, Adrian Siarka, Aleksandra Podgórska i Dariusz Batek. Wyprzedzili o 36 sekund ekipę Integral Collections Luks Sławno i o ponad minutę KKW Jama Wałbrzych.


Czekanie na zmianę.
Fot. Piotr Kurek

To był niezwykle ciekawy wyścig. Zawodnicy ścigali się po średzkiej starówce i ulicami doń przylegającymi. Po starcie najszybciej ruszył Marcin Kawalec (Sante-BSA Whistle Team 1), ale kiedy kończyła się pierwsza runda na czele był Patryk Adamkiewicz (Sante-BSA Whistle Team 2). Klepnął w ramię kolegę z drużyny Adriana Siarkę i drugie okrążenie było również zwycięskie dla tej ekipy. Aleksandra Podgórska jechała na trzeciej zmianie i zdążył ją wyprzedzić Mikołaj Dziewa (KS KTM Racing Team Złoty Stok).

Na ostatnią zmianę jako pierwsza wjechała Karina Kruk (KS KTM Racing Team Złoty Stok), trzydzieści pięć sekund za nią jako drugi rozpoczął pedałowanie Dariusz Batek. Przed połową dystansu wyprzedził młodą zawodniczkę ze Złotego Stoku i tylko pech mógł odebrać zwycięstwo ekipie z Warszawy. Tak się jednak nie stało i Dariusz Batek, mistrz Polski w maratonie MTB z 2012 roku, z podniesionymi rękoma jako zwycięzca wjechał na linię mety. Tam już czekali na niego Aleksandra Podgórska, Patryk Adamkiewicz i Adrian Siarka oraz prezes Dariusz Noceń z butelką szampana.


Dariusz Batek dojeżdża do mety.
Fot. Piotr Kurek

Tymczasem za plecami Dariusza Batka trwała zacięta walka o drugie i trzecie miejsce. Marceli Bogusławski przyprowadził ekipę Integral Collections LKK Luks Sławno na drugie miejsce a kapitalną jazdą Filip Helta zapewnił drużynie KKW Jama Wałbrzych trzecie miejsce. Na czwartym miejscu uplasowała się ekipa MTB Silesia Rybnik a KS KTM Racing Team Złoty Stok zajął piąte miejsce.

Wyścig sztafet drużynowych - wyniki
1. Sante-BSA Whistle Team 2 (Patryk Adamkiewicz, Adrian Siarka, Aleksandra Podgórska, Dariusz Batek) - 00:39:49
2. Integral Collections LKK Luks Sławno (Tomasz Budziński, Marcin Budziński, Marta Turoboś, Marceli Bogusławski) - 00:40:25
3. KKW Jama Wałbrzych (Łukasz Winiarski, Mateusz Banaś, Patrycja Piotrowska, Filip Helta) - 00:40:50

Z kronikarskiego obowiązku informuję, że rundę na wyścigowej trasie najszybciej pokonał Patryk Adamkiewicz - 9 minut 6 sekund. Drugi czas uzyskał Marcin Kawalec (Sante-BSA Whistle Team 1) - 9 minut 10 sekund, trzeci Rafał Alchimowicz (KS KTM Racing Team Złoty Stok) - 9 minut 22 sekundy. Najszybszą kobietą była Elżbieta Figura (MTB Silesia Rybnik) - 00:10:49 przed Martą Turoboś ze Sławna - 00:10:56 i Aleksandrą Podgórską - 00:10:58.

Zmagania kolarzy oglądali mieszkańcy Środy Wielkopolskiej, którzy stworzyli w wieczornej scenerii miasta niesamowitą atmosferę pięknie kibicując zawodniczkom i zawodnikom. Na scenie koszulki mistrzowskie zwycięskiej ekipie zakładał prezes PZKol Wojciech Skarul w towarzystwie burmistrza Środy Wielkopolskiej Wojciecha Ziętkowskiego i burmistrza Żerkowa Jacka Jędraszczyka.


Zwycięska ekipa Sante-BSA Whistle Team 1 w centrum prasowym MP MTB. Patryk Adamkiewicz (od lewej), Aleksandra Podgórska, Adrian Siarka i Dariusz Batek. Z lewej szef teamu Dariusz Noceń.
Fot. Piotr Kurek

W tym miejscu trzeba przypomnieć, że ekipa Sante BSA Tour przed rokiem w Żerkowie zdobyła też tytuł mistrza Polski w wyścigu drużynowym sztafet. Jechała wówczas w składzie Aleksandra Podgórska, Patryk Adamkiewicz, Piotr Kurczab i Bartosz Banach.

W piątek, także w Środzie, rozegrane zostaną sprinty, a następnie rywalizacja przeniesie się na dwa dni do Żerkowa. Głównym punktem Mistrzostw Polski MTB będą wyścigi U-23 i elity kobiet i mężczyn, zaplanowane na niedzielne popołudnie. Udział w nich zapowiedzieli najlepsi zawodnicy - Maja Włoszczowska, Paula Gorycka, Anna Szafraniec i Marek Konwa.
 

                                                                               Piotr Kurek  

Get Adobe Flash player

Podążajmy za Markiem (2014-07-18)
Maja Włoszczowska wspomina "Diabła" Podczas uroczystej inauguracji Mistrzostw Polski MTB uczczono minutą ciszy pamięć Marka Galińskiego. Środa Wielkopolska, 17 lipca 2014. Fot. Anna Ols... [ więcej >> ]
 
Mordercze zmagania w Żerkowie (2014-07-21)
Upał zrobił swoje, czyli dlaczego Gabriela Wojtyła nie stanęła na podium Maja Włoszczowska wygrywa wyścig elity kobiet. Żerków, 20 lipca 2014. Fot. Piotr Kurek Miała około 200 metr&oa... [ więcej >> ]
 
Maja Włoszczowska i Marek Konwa
mistrzami Polski w kolarstwie górskim
(2014-07-20)
Ekstremalnie upalne XC w Żerkowie Maja Włoszczowska jedzie po tytuł mistrzyni Polski. Żerków, 20 lipca 2014. Fot. Anna Olszańska Mistrzostwa Polski w kolarstwie górskim miały dz... [ więcej >> ]
 
Kapitalna szarża Polaka (2014-07-19)
Rafał Majka wygrywa na Tour de France Triumfujący Rafał Majka. Polak wystartuje w tegorocznym 71. Tour de Pologne. Koncert jazdy polskiego kolarza. Rafał Majka wygrał w sobotę etap na Tour de Fra... [ więcej >> ]
 
Zbigniew Krzeszowiec na podium (2014-07-19)
Mastersi walczyli o tytuły mistrzowskie Najlepsi i zarazem najstarsi mastersi: Zbigniew Krzeszowiec (od lewej - 2. miejsce), Waldemar Banasiński (1. miejsce) i Jan Dymecki (3. miejsce). Z lewej Woj... [ więcej >> ]
 
Aleksandra Dawidowicz i Piotr Brzózka
mistrzami Polski w sprintach
(2014-07-19)
Eliminator w nocnej scenerii Środy Wielkopolskiej Ogromna radość trójki najlepszych zawodników: Tomasza Drożdża (od lewej), Tomasza Dygacza i Piotra Brózki. Środa Wielkopolska,... [ więcej >> ]
 
Powtórzyli sukces sprzed roku (2014-07-18)
Ekipa Sante-BSA Whistle Team 2 mistrzami Polski w wyścigu sztafet Trzy najlepsze ekipy w wyścigu sztafet drużynowych. Środa Wielkopolska, 17 lipca 2014. Fot. Piotr Kurek Ekipa Sante-BSA Whistl... [ więcej >> ]
 
Poznańscy szosowcy nie mają lipcowej przerwy (2014-07-17)
Dziś kolarski czwartek, w weekend dwa wyścigi - wszystkie na torze "Poznań" Szosowcy polubili ściganie na torze samochodowym "Poznań". Fot. Piotr Kurek Poznańscy szosowcy,... [ więcej >> ]
 
Dziś ruszają Mistrzostwa Polski MTB (2014-07-17)
Na starcie czołowi kolarze górscy na czele z Mają Włoszczowską! Trzy najlepsze zawodniczki ubiegłorocznych Mistrzostw Polski MTB w Żerkowie, 7 lipca 2013. Od lewej: Katrzyna Solus-Miśkowi... [ więcej >> ]
 
Aleksandra Klimczak i Tomasz Rzeszutek
pięknie jechali po mistrzowskie koszulki
(2014-07-16)
Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w MTB! Juniorki młodsze kończą pierwszą rundę. Na prowadzeniu Maja Drelak (17) reprezentująca UKS Stobrawa Kluczbork. Fot. Piotr Kurek Dzisiaj, 16 lipca... [ więcej >> ]
 
W środę w Górkowie koło Głogowa
rywalizują juniorki młodsze i juniorzy młodsi
(2014-07-15)
Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w MTB! Która z nich pójdzie śladami Mai Włoszczowskiej? Fot. MTB Obiszów Team Jutro, 16 lipca, w Górkowie koło Głogowa odbędzi... [ więcej >> ]
 
Aleksander Dorożała
najszybszy na finiszu
(2014-07-14)
Kolarze szosowi ścigali się w Strzyżewie Kościelnym koło Gniezna Aleksander Dorożała (z lewej) pędzi na końcową kreskę. Fot. Daniel Curul Aleksander Dorożała z Poznania wygrał w niedzielę w S... [ więcej >> ]
 
Andrzej Glesmann (2014-07-14)
Andrzeju, życzymy Tobie dużo zdrowia i szybkiego powrotu na rower Lipcowe spotkanie z kolegami i przyjaciółmi Andrzej Glesmann (siedzi przy stole, trzeci z prawej - z okularami na czole... [ więcej >> ]
 
Memoriał Jerzego Palickiego
w Strzyżewie Kościelnym
(2014-07-11)
Kolarski wyścig szosowy „Błękitna Pętla – Gniezno 2014”   W najbliższą niedzielę, 13 lipca, w Strzyżewie Kościelnym odbędzie się kolarski wyścig szosowy "Błękitna Pętla -... [ więcej >> ]
 
Szosowe święto już w niedzielę,
czyli osiem razy pod Prababkę
(2014-07-11)
II Międzynarodowy Wyścig Kolarski Zawonia 2014 W niedzielę, 13 lipca, na drogach gminy Zawonia i gminy Trzebnica rozegrany zostanie II Międzynarodowy Wyścig Kolarski oraz Mistrzostwa Polski Państ... [ więcej >> ]
 
W Krokowej równie trudno jak w Bukowinie Tatrzańskiej (2014-07-07)
Wielkopolanie licznie stawali na podium Kolarze górscy z JBG-2: Bartosz Wawak (od lewej - 2. miejsce), Mariusz Kowal (1. miejsce) i Adrian Brzózka (3. miejsce). Najlepsi zawodnicy na... [ więcej >> ]
 
Ponad pół tysiąca maratończyków MTB (2014-07-06)
Daria Kasztarynda i Kacper Szczepaniak najlepsi dziś na Mega w Mściszewie Ponad 530 osób wystartowało w niedzielę 6 lipca w maratonie MTB w Mściszewie pod Murowaną Gośliną. Fot. Pio... [ więcej >> ]
 
Start nad Wartą w Mściszewie (2014-07-04)
Binduga MTB Maraton 2014 Ciekawe, ilu tegorocznych mistrzów Wielkopolski w maratonie MTB wystartuje w niedzielę 6 lipca w Mściszewie? Fot. Piotr Kurek W najbliższą niedzielę, 6 lipca, o... [ więcej >> ]
 
W sobotę jedziemy prawie nad morzem (2014-07-04)
Skandia Maraton Lang Team w Krokowej Mariusz Kowal (2080) wygrał zawody Skandia Maraton Lang Team w Bukowinie Tatrzańskiej na dystansie Grand Fondo. Na prawo od niego koledzy z JBG-2 Professional ... [ więcej >> ]
 
Zawody na torze w silnej obsadzie (2014-07-04)
Grand Prix Polski w Pruszkowie   Reprezentanci 18 krajów, a także zawodowe grupy kolarstwa torowego wystartują w Grand Prix Polski, które odbędzie się w dniach 5-6 lipca na w... [ więcej >> ]
 
Bukowina Tatrzańska - idealne miejsce
by powalczyć o tęczową koszulkę
(2014-07-03)
Od Tour de Pologne do mistrzostw świata?   Ściana Bukovina na trasie kultowego podjazdu królewskiego etapu Tour de Pologne. Od lewej: Czesław Lang, Elżbieta Lang, Dariusz Maląg, Andrzej... [ więcej >> ]
 
 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL