R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 31722314 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2019-08-18
Na obiad do Kołobrzegu

 

45 kilometrów z Unieścia na schabowego


Autor Wielkopolskiego Rowerowania (od lwej) oraz Paul i Andrew - dwaj Anglicy z wyspy Jersey.
Fot. Luiza Gryficka


Pojechałem do Kołobrzegu na obiad. Na rowerze. Z Unieścia do dobrej restauracji w centrum szacownego miasta miałem, bagatela, do pokonania dystans 45 kilometrów. Po drodze, jak to zwykle bywa podczas takich niespiesznych jazd, spotkałem amatorów dwóch kółek.


Dotarłem do Ustronia Morskiego, 27 km od początku mego pedałowania, i na ścieżce rowerowej widzę dwóch rowerzystów. Już na pierwszy rzut oka widać, że z niejednego pieca turystycznego chleb jedli. Wyciągam aparat fotograficzny, by zrobić im zdjęcie. A oni zatrzymują się i jeden z nich mówi: – Do you speak English? Odpowiadam: – I do.

Spoglądam na nich. Twarze ogorzałe od wiatru i opalone. To dwaj Anglicy w wyspy Jersey, którzy rozpoczęli swą rowerową wyprawę po Europie w Amsterdamie. Przejechali już kilkaset kilometrów, by zakończyć jazdę wTallinie. – Za nami piękne miasto Kolbreg - z trudem wypowiada jego nazwę jeden z nich. A później obaj nie kryją zachwytu, że jechali przepiękną ścieżką rowerową z Kołobrzegu do Ustronia Morskiego, mając cały czas po swej lewej stronie morze na widoku.

By zakończyć sympatyczną i krótkę wymianę myśli, stajemy wspólnie do zdjęcia i wzajemnie się przedstawiamy. – Andrew, Paul, Peter - padają imiona, fotkę robi nam młoda dziewczyna. 

Mówię im, że do Mielna, gdzie zaplanowali sobie nocleg, pojadą do drodze rowerowej, która jest w budowie. I na koniec nawiązuję do faktu, że we wtorek Liverpoool rozbił w rewanżu w piłkarskiej Lidze Mistrzów Barcelonę 4:0. Śmieją się obaj i zgodnie mówią, że dokonali to sportowcy mający w sobie brytyjski duch walki. 

Z Mielna trudno dojechać bicyklem do Ustronia Morskiego. Nie ma jeszcze prawdziwej ścieżki rowerowej, ale już powstaje. To będzie autostrada dla dwóch kółek o szerokości 4 metrów w najszerszych miejscach i 3 metrów w najwęższych. Paliki już stoją na długości kilkunastu kilometrów, maszyny drogowe w ciągłym ruchu, fachowcy tu pracujący chętnie informują, że położony zostanie asfalt. Nie czerwony, a czarny.

Zadałem sobie wiele trudu, by w drodze powrotnej z Kołobrzegu przejechać odcinek po piachu, gdzie powstaje szlak, Chłopy-Mielenko. Las tu piękny, widoki przecudne, morze z lewej strony na wyciągnięcie dłoni. Całość trasy Mielno-Plesna ma być gotowa w październiku tego roku, a więc już po zakończeniu sezonu turystycznego. Ale, jak mówili mi drogowcy, niektóre jej fragmenty będą już dostępne przed wakacjami 2019.

Kołobrzeg - perełka Zachodniopomorskiego. Ten region Polski w ubiegłym roku odwiedziło kilkanaście milionów ludzi i w rankingu popularności (destynacji - brzmi to bardziej współcześnie) bije Małopolskę i Pomorskie. Sam Kołobrzeg aż pięć milionów ludzi.

Wczoraj był 8 maja, gdy swym rowerem pomykałem obok Pomnika Zaślubin z Morzem. Z jego lewej i prawej strony ustawione biało-czerwone flagi, przypominające fakt zakończenia 74 lata temu II wojny światowej. Ta straszliwa zawierucha dziejowa mocno okaleczyła miasto nad Parsętą. Bronili je zawzięcie Niemcy, 18 marca 1945 roku wyzwolili je wspólnie żołnierze polscy i radzieccy.

Przy wejściu na wschodni falochron widnieje tablica poświęcona jednemu z wyzwolicieli. Franciszek Niewidziajło był tym, który w Kołobrzegu  dokonał symbolicznych zaślubin Polski z morzem. Po wojnie osiedlił się na Ziemi Lubuskiej, we wsi Lubogoszcz niedaleko Sławy. Żył  76 lat i był wielce szanowanym kombatantem.

Dojechałem do Kołobrzegu z Unieścia. To 45 kilometrów drogi. Zaslużyłem na dobry obiad w ładnym miejscu. Takim jest restauracja hotelu "Hanseatic" przy ulicy Morskiej 4, najbliżej kanału portowego. Zamawiam schabowego z ziemniakami i smażoną kapustą. Godna porcja dla rowerzysty, który jeszcze musi przejechać 45 km do Unieścia.

W niedzielę 5 maja prowadziłem z mikrofonem w ręku maraton MTB w Połczynie-Zdroju. Od poniedziałku do środy z Unieścia, gdzie przycupnąłem w pensjonacie "Słoneczko" (godny polecenia - wyraźne lokowanie produktu), ruszałem na rowerze w różne strony. Objechałem jezioro Jamno, poznałem Górę Chełmską i koszalińskie ścieżki, jazda do Kołobrzegu kończy mój nadmorski tryptyk poznawczo- wypoczynkowy.

W trzy dni przejechałem ponad 200 kilometrów, zobaczyłem wiele interesujących miejsc, ale najbardziej zachwyciła mnie perspektywa pedałowania po autostradzie rowerowej przez lasy między Mielnem a Plesną. To będzie jazda, równie piękna, jak między Kołobrzegiem a Ustroniem Morskim.

Generalna konstatacja jest taka: Zachodniopomorskie dba o rowerzystów, myśli o nich i buduje nowe, coraz piękniejsze ścieżki. Tak trzymać!

                                           Piotr Kurek


 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL