R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 31722244 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2019-08-18
Bezgraniczna przyjemność

 

Pedałowałem w kwietniu nad Odrą


Autor Wielkopolskiego Rowerowania nad Odrą, po niemieckiej stronie granicy.
Fot. archiwum Piotra Kurka


Jedenaście dni temu, w sobotni popołudniowy czas, przez blisko trzy godziny pedałowałem na swym rowerze górskim nad Odrą. Po jej zachodniej stronie, między Frankfurtem a miasteczkiem Lubusz (po niemiecku Lebus). To była bezgraniczna przyjemność z kwietniowej jazdy, podziwianie widoków rozległych krajobrazów, podmokłych łąk torfowisk, jak również smakowanie kuchni zachodnich sąsiadów.


Tylko niecałe czterdzieści kilometrów pokonałem 13 kwietnia na swym niezawodnym Wheelerze Pro 59, uzbrojonym w karbonowe koła marki DT Swiss. Na asfaltowej ścieżce szlaku rowerowego Nysa Łużycka - Odra niosły mnie znakomicie po nowe wrażenia na znanej mi trasie.


Odra o każdej porze roku zachwyca swą urodą.
Fot. Piotr Kurek

Był rok 2008, trwały Igrzyska Olimpijskie w Pekinie, gdy z grupą znajomych mi fanów dwóch kółek (Grażyna i Ryszard Głowaccy, Ireneusz Rutkowski i inni) rozpoczęliśmy w czeskiej miejscowości Nova Ves wyprawę rowerową wzdłuż dwóch rzek i niemiecko-polskiej granicy do Ahlbecku na wyspie Uznam. Przez dziewięć dni pokonaliśmy ponad 700 kilometrów, podziwiając miasta na szlaku, piękno przyrody, zagłębiając się w starszą i nowszą historię tych terenów.

W sobotę 13 kwietnia, po niespełna jedenastu latach, znów pojawiłem się na trasie jednego z najbardziej uczęszczanych szlaków rowerowych w Europie. W jego środkowej części, między Frankfurtem nad Odrą a miasteczkiem Lubusz.


Historia miasteczka Lubusz (po niemiecku Levus) datuje się od roku 1226.
Fot. Piotr Kurek

Jechałem wolniuteńko, rozglądając się na prawo i na lewo, by niczego nie przeoczyć. Pierwsze kilometry za Frankfurtem szlak biegnie wzdłuż szosy, oddzielony od niej głębokim rowem. Później trzeba skręcić w prawo i można dość szybko zjeżdżać w stronę Odry. Ale po niecałym kilometrze wstążka asfaltu prowadzi nas w kwitnącą zieleń kwietnia. Tak docieram do miasteczka Lubusz.

Liczy kilka tysięcy mieszkańców i ma przepiękną przeszłość, liczoną na prawie tysiąc lat. Na początku mieszkali tu zachodni Słowianie, w następnych wiekach teren opanował żywioł niemiecki. Dziś prowadzone są tutaj intensywne badania archeologiczne, które mają przybliżyć dokładniej czas sprzed kilkuset lat.


Sympatyczna restauracja nad Odrą.
Fot. Piotr Kurek

W kwietniu 1945, a więc 74 lata temu, przez te tereny przetoczył się taran wojny. Jak podają żródła, ponad 90 procent miasta Lubusz legło w gruzach. Dziś nie widać tu śladów zniszczeń. Stąd do Seelow, miejsca największej bitwy w czasie II wojny światowej na terenie Niemiec, jest raptem 21 kilometrów. Na tamtejszych wzgórzach przez dwa tygodnie morderczego kwietnia 1945 zginęło ponad 100 tysięcy ludzi (Polaków, Rosjan i Niemców).

W sobotni czas spokojnie tu i cichutko. Bocian na wysokim słupie przy miejscowym kościele spogląda na rozległą panoramę Odry. Kwitną drzewa, obejścia utrzymane w porządku i czystości. Przejeżdżam obok czterech wielkich psów, żaden z nich nie podniósł się z ziemi ani też nie zaszczekał.


Te cztery psy nie zaszczekały nawet na mnie.
Fot. Piotr Kurek

Nad Odrą czynna jest restauracja. Trwa jakaś uroczystość rodzinna, ale znajduję miejsce, by zamówić hamburski sznycel i coś do picia. Długo nie czekam, danie jest w sam raz dla wygłodniałego rowerzysty. Rachunek nie przekracza 15 euro. Na stolikach "Restaurant Oderblick" pełno materiałów promocyjnych i reklamowych, informujących o tym, gdzie można znaleźć nocleg a gdzie coś zjeść.

Objeżdżam Lubusz. Kościół na wzgórzu króluje nad okolicą i z tej wysokości roztacza się piękny widok nad Odrę, na podmokłe torfowiska, które są rajem dla bocianów i niezliczonej rzeszy ptaków gniazdujących na ziemi.


Ładny budynek w niemieckim miasteczku.

Fot. Piotr Kurek

Jechałem tędy w sierpniu 2008 roku, ale w minioną sobotę odniosłem wrażenie, że ludzie tu mieszkający są bardziej zamożni, mają ładniejsze domy i rezydencje, z których mogą podziwiać Odrę, jej rozlewiska. Jedno się nie zmieniło. Cichutko tutaj, z szacunkiem dla przyrody, ptaków.

Warto tu zajrzeć, popatrzeć, zadziwić się nad meandrami historii.

                                      Piotr Kurek

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzie�y rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL