R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 29940743 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2019-02-22

 
Mariusz Gil w roli kibica

 

Mieszkaniec Strzelec Krajeńskich zaprasza
na 82. Mistrzostwa Polski w kolarskich przełajach


Mariusz Gil przez lata godnie reprezentował Polskę.
Fot. archiwum Mariusza Gila


Mariusz Gil zaprasza w najbliższy weekend do Strzelec Krajeńskich, gdzie w dniach 12 i 13 stycznia odbędą się 82. Mistrzostwa Polski w kolarstwie przełajowym. – Zapowiada się wielka impreza, będzie sporo kibiców, jednym z nich będę ja! - mówi wielokrotny mistrz Polski, wicemistrz świata z roku 2004, mieszkaniec miasta znanego z dobrych cyklistów.


– Łza się w oku kręci, powracają wspomnienia z pamiętnego dla mnie roku 2004 - nie kryje wzruszenia Mariusz Gil. – Miałem wówczas 20 lat, byłem młodzieżowcem, zaś Mistrzostwa Polski w kolarskich przełajach odbywały się właśnie w Strzelcach Krajeńskich. Jechałem zatem u sobie, dopingowany przez tysiące kibiców - nie tylko miejscowych. Zdobyłem wówczas tytuł mistrza Polski w orlikach i byłem drugi w elicie mężczyzn.

Przed startem młody strzelczanin otrzymał od Ryszarda Pawlaka koła karbonowe marki Shimano, które były oryginalnie zaplatane i ważyły niewiele. Ten dar od znanego poznaniaka, człowieka kolarstwa, wielce się przydał. – Jechało mi się na nich bardzo dobrze, na podbiegach nie czułem ciężaru roweru, byłem do tej imprezy znakomicie przygotowany.


Mariusz Gil (z przodu) i Marek Konwa, dwaj nalepsi polscy przelajowcy ostatnich dziesięciu lat.
Fot, archiwum Mariusza Gila

Opromieniony tytułem mistrza Polski pojechał dwa tygodnie później do Francji na Mistrzostwa Świata w przełajach. I w swej kategorii wiekowej zajął drugie miejsce: został wicemistrzem świata! – Miałem trochę pecha, mogłem zostać mistrzem. Cały czas jechałem w czołówce, w końcówce wyścigu ścigało się trzech zawodników: dwóch Belgów i ja. Pedałowałem za tym teoretycznie najsilniejszym, ale na ostatnich metrach zostałem przez niego zablokowany. Wyprzedził mnie Kevin Pauwels i on został mistrzem świata orlików. Przegrałem z nim o 8 sekund.

To  największy sukces w trwającej już od ponad 20 lat, dokładnie od 1996 roku, karierze sportowej Mariusza Gila. – Na przełomie lat 1995/1996 trafiłem do LKS POM Strzelce Krajeńskie. Zimą brałem udział w treningach bez roweru: siłownia, bieganie, ćwiczenia ogólnorozwojowe. Na swój pierwszy rower musiałem trochę poczekać. Miałem wówczas dwanaście lat, Chciałem się wcześniej zapisać, ale nie zostałem przyjęty. Musiałem swoje odczekać. Moim pierwszym trenerem był Józef Szymański.

– Mój pierwszy rower marki "Alan" otrzymałem po starszym bracie, Dariuszu - też wielokrotnym mistrzu Polski w kolarstwie. To była piękna przełajówka, znakomita jakościowa jak na tamte czasy. Nie będę ukrywał, że niektórzy zawodnicy zazdrościli mi tego bicykla.


Mariusz Gil, wiecznie uśmiechnięty kolarz.
Fot. archiwum Mariusza Gila

W tym roku mijają 23 lata od momentu, gdy Mariusz Gil rozpoczął swą przygodę z kolarstwem. Próbował sił na szosie, w MTB, ale tą wymarzoną specjalnością okazały się przełaje. Robił to od początku kariery, a więc poświęcił się całkowicie sportowej rywalizacji po śniegu, piachu i kałużach. Pytany wielokrotnie przez dziennikarzy o swą miłość do pedałowania w ekstremalnych warunkach, grzecznie i z uśmiechem odpowiadał, że przywykł do tego.

Od przełajów zaczynał. Przeszedł wszystkie grupy wiekowe. Cel był zawsze jeden: zostać dobrym seniorem. Bo kolarstwo, tak na dobrą sprawę, istnieje tylko w elicie. Wcześniej jest tylko zabawa. Potem zaczyna się ciężka praca. Taka w wymiarze kilku godzin dziennie.

Mariusz Gil 5 maja tego roku ukończy 36 lat. Ma w swym dorobku tytuł wicemistrza świata i wiele tytułów mistrza Polski. Pierwszy zdobył jako junior młodszy, później dwa jako junior. Jako młodzieżowiec wywalczył ich aż trzy. I cztery razy triumfował w elicie mężczyzn: Złoty Potok (2008), Szczekociny (2010), Gościęcin (2011) i Ełk (2012). Cztery raz był wicemistrzem: Koziegłowy (2013), Bieganów (2014), Bytów (2015) i Sławno (2017). Na początku swej kariery wygrał zawody MTB podczas Olimpiady Młodzieży.  Przez kilkanaście lat dumnie reprezentował Polskę na imprezach międzynarodowych. I ścigał się z powodzeniem przez kilka lat w belgijskiej grupie zawodowej Baboco Cycling Team.


Mariusz Gil podczas wyścigu przełajowego na zachodzie Europy.
Fot. archiwum Mariusza Gila


– Od roku 2005 miałem kontakt z belgijskimi przełajami. Te wyścigi w ojczyźnie Eddy Merckxa (najwybitniejszego kolarza w historii tego sportu) to prawdziwe szaleństwo. Kilkanaście tysięcy ludzi wokół trasy. Tłumy kibiców na każdym kroku, telewizja. Panuje taki tumult, taka wrzawa, że często nie słyszy się własnego oddechu. I kiedy staje się na starcie, to serce bije tak mocno, że czasem jakby chciało wyskoczyć z piersi. Atmosfera zawodów jest tak podniecająca, że poziom adrenaliny osiąga rekordowy pułap.

Mariusza Gila w niedzielę 13 stycznia zabraknie na starcie wyścigu elity mężczyzn 82. Mistrzostw Polski w kolarstwie przełajowym, które odbędą się w Strzelcach Krajeńskich. – Tutaj się urodziłem, tutaj zaczynałem przygodę z kolarstwem, podczas weekendu będę kibicował najlepszym przełajowcom, paniom i panom.

– Myślę, że w elicie mężczyzn nic nie jest przesądzone. Marek Konwa broni tytułu sprzed roku, bardzo mocny jest Bartosz Mikler z Jarocina (ubiegłoroczny wicemistrz), ale być może o zwycięstwo pokusi się Michał Paluta. To kolarz ze Strzelec Krajeńskich, jest zawodnikiem CCC Development Team i ma swym dorobku również tytuł mistrza Polski w przełajach. Zdobył go jako junior. W niedzielę miejscowi kibice wrzawą i dopingiem zagrzewać go będą równie gorąco, jak mnie w roku 2004, gdy zaczynałem sportową przygodę na najwyższym poziomie światowym.


Mariusz Gil - podpora poznańskiego teamu "Eurobajków".
Fot. archiwum Mariusza Gila

– Moi koledzy przygotowali trudną trasę. Jest na niej piach, nie zabraknie błota, ale największym wyzwaniem będą zakręty, Na każdej rundzie będzie ich kilkadziesiąt, co preferuje tych, którzy potrafią znakomicie jeździć technicznie.

Mariusz Gil, który w ostatnich kilku latach reprezentuje poznański Euro Bike Kaczmarek Electric Team, zaprasza kibiców podczas weekendu do Strzelec Krajeńskich. – Przyjeżdżajcie, stańcie wokół trasy i czyńcie wrzawę i doping. Niech się dzieje, niech będą to niezapomniane mistrzostwa! - podkreśla strzelczanin, który w ostatnich kilku latach startuje w maratonach MTB i jest podporą ekipy "Eurobajków".

                                                   Piotr Kurek

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL