R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22540103 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-17
14 kwiecień - 94.833 metrów

 

Trasa: Poznań, Luboń, Puszczykowo, Puszczykówko, Mosina, Sowiniec, Sowinki, Baranówko, Żabno, Grzybno, Iłówiec, Pecna, Borkowice, Dymaczewo Stare, wzdłuż Jeziora Dymaczewskiego, Wielkopolski Park Narodowy (piękna jazda wokół Jeziora Góreckiego), Jeziory, Komorniki, Plewiska, Poznań (Grunwaldzka, Szylinga, Bukowska, Kaponiera, Roosvelta, Pułaskiego, Za Cytadelą, osiedle Pod Lipami, osiedle Kosmonautów)

Dystans - 94.833 m, prędkość maksymalna - 48,7 km/h, prędkość średnia - 14,7 km/h, czas jazdy - 6:27;01 h, ODO - 258,03 km

Piękny dzień i cudna jazda. Na nowym rowerze. Od 29 marca testuję produkt firmy Wheeler, PRO 59. Osprzęt Deore, dziewięć trybów z tyłu, trzy z przodu, hamulce tarczowe, amortyzator o strzałce ugięcia 80 milimetrów. Opony - 2,1 cala gwarantują jazdę po piachu, po lesie, po bezdrożach. Szeroka kierownica i dobre siodło - cóż więcej można pragnąc.

Dziś pięknie świeciło słońce i po raz pierwszy w tym roku wybrałem się na dłuższą jazdę, by pokonać dystans 100 kilometrów. Niestety, do spełnienia tego szlachetnego zamierzenia zabrakło, jakby nie liczyć, 5167 metrów.

Po raz pierwszy w tym roku pedałowałem bez długich spodni, tylko w krótkich i w krótkiej kolarskiej koszulce. Oczywiście, z kaskiem na głowie. Jechałem, pedałowałem i spotykałem ludzi. Znanych sobie i nieznanych, ale bardzo sympatycznych.

Na dobrze oznakowanej ścieżce rowerowej z Lubonia do Puszczykowa, biegnącej wzdłuż Warty, spotkałem Renatę Szkudlarczyk, która szybko pedałowała na swym rowerze marki Juliana Santa Cruz. Jest ona dyrektorem Przedszkola nr 75 im. Przyjaciół Włóczykija w Poznaniu, najbardziej chyba usportowionego w Grodzie Przemysła. Maluchy od 3 do 6 lat uczą się jazdy na nartach na poznańskiej Malcie, grają w piłkę nożną w Arenie, także w koszykówkę. Placówka na Spornej 4 dba o to, by przedszkolaki miały od najmłodszych lat właściwy poziom rozwoju intelektualnego i sportowego.

A Pani Dyrektor. Kieruje od lat dobrą placówką oświatową i szybko jeździ na rowerze górskim. Dba o zdrowie i potrafi dotrzymać koła swemu mężowi Dariuszowi Szkudlarczykowi, kolarzowi MTB i przede wszystkim chirurgowi i lekarzowi z powołania.

Każdy kto jedzie na rowerze przez Sowiniec, w niewielkiej odległości od Mosiny, i czyni to po raz pierwszy zastanawia się i stawia pytanie: kto mieszka za tym murem? Ogród jak w Wersalu, faceci w uniformach pilnują olbrzymiej kutej bramy, za ogrodzeniem stoi samolot gotowy do lotu. Kiedyś, przed laty, dokładnie w 1974, po swym olbrzymim sukcesie w Montrealu - w innym budynku, ale na tym terenie Janusz Kowalski, wspaniały kolarz, na konferencji prasowej opowiadał dziennikarzom jak zdobył tytuł mistrza świata. I jak w Kanadzie wygrał z Ryszardem Szurkowskim. Ale właściciel pałacu o tym pewnie nie wie, jak i o tym, że w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych entuzjaści kolarstwa tańczyli tu na balu.


Dziś za kutą bramą jest spokój, bogactwo, prywatność. I stadnina koni.

W Żabnie, na 40 kilometrze od Poznania, pora na jedzenie. Każdy kto zamierza pokonać dłuższy dystans na rowerze, wie doskonale, że trzeba jeść i pić. Głód nie sprzyja pedałowaniu. Nieraz może być przyczyną poważnego osłabienia, czy wręcz utraty świadomości.

Grzybno, niewielka wioska - siedziba szkoły rolniczej, ale okolice piękne. Na każdym kroku. Godne fotografowania.

 

 

W Grzybnie na asfaltowej drodze dołączyły do mnie, samotnego cyklisty, dwie panie. I jedna z nich próbowała, jak w wyścigu, ostro jechać i pokazać na co ją stać. Wyprzedziłem dwie rowerzystki i, za ich zgodą, wykonałem zdjęcie.

 

 

Do Iłówca prowadzi z Grzybna piękna, jedna bodaj z najładniejszych w Wielkopolsce, aleja kasztanowa.


W samym Iłówcu, niewielkiej wsi, piękny kościół - wiekowy, patronuje mu święty Andrzej. I obok niego cmentarz. Nieduży, zadbany, gdzie widać, że pamięć o zmarłych i ks. Kazimierzu Rakowskim, siedział w obozie koncentracyjnym w Dachau, nie pozwala na to, by choćby jeden grób był zaniedbany.

 

W Iłówcu spotykam Dawida, nastolatka, i jego trzy koleżanki. Stoją z rowerami i pytają, dokąd jadę? Odpowiadam: do Poznania. Ale widzę, że w ich głowach nie mieści się taka oto możliwość, że do Poznania można pojechać (dojechać) rowerem. Dawid wsiada na rower jednej z koleżanek i asystuje mi przez prawie kilometr drogi.

Po drodze mijam miejscowości Pecna, Borkowice i wjeżdżam do Dymaczewa Starego. I w lesie, między powalonymi drzewami, pedałuję wzdłuż tutejszego jeziora - w stronę rezerwatu Czapliniec. Jest dużo zjazdów i podjazdów, ale Wheeler PRO 59 spisuje się bez zarzutu. Pięknie świeci słońce i robię całą serię zdjęć.

I później jazda przez Wielkopolski Park Narodowy, mocne pedałowanie wokół Jeziora Góreckiego. Spotykam tu piękne dziewczyny z Niemiec i młodego dżentelmena, który robi nam pamiątkowe zdjęcie.

I powrót do Poznania. Po betonowych płytach, po drodze stworzonej dla hitlerowskiego namiestnika Artura Greisera. Na zjeździe przed wiaduktem mój licznik notuje prędkość - 48,7 km/h. Całkiem nieźle, zważywszy fakt, że Wheeler PRO 59 ma opony o grubości 2,1 cala.

Komorniki, Plewiska, Poznań. Jazda obok samochodów. Coraz łatwiejsza, gdyż Polska w tym względzie się cywilizuje: z każdym dniem więcej posiadaczy samochodów jeździ na rowerach. I jakby zaczyna rozumieć tych, którzy pedałują.

Ładny dzień, ładna jazda, ale bariera stu kilometrów w tym roku nie została, jak na razie, przekroczona. Spotkałem dziś wielu rowerzystów, zrobiłem ponad 39 zdjęć w okolicach, które od lat regularnie na rowerze odwiedzam i, po prostu, kocham.

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL