R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 17751496 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-04-25
90 kilometrów na rowerze
po Ziemi Obornickiej

 

Dwa dni jazdy, spotkań i rozmów


Violetta Dura-Kolasińska (jak Michał Kwiatkowski), Artur Spławski (jak Peter Sagan) i Przemysław Gronostaj (jak Julian Alaphillipe) na drodze w stronę Śnieżycowego Jaru. 25 marca 2017. 
Fot. Piotr Kurek 
 

Skorzystałem z zaproszenia Przemysława Gronostaja, by odwiedzić jego gospodarstwo turystyczne we wsi Marszewiec. Była to znakomita okazja, by przez dwa dni - sobotę i niedzielę - popedałować w towarzystwie byłego kolarza, byłego starosty obornickiego po Ziemi Obornickiej i jej okolicach.

W sobotę pokonaliśmy 50 kilometrów na trasie Marszewiec, Śnieżycowy Jar, Mściszewo, Promnice, Biedrusko, Gołaszyn, Oborniki, Rożnowo, Marszewiec.

Nie jechaliśmy tylko we dwójkę: towarzyszyli nam Violetta Dura-Kolasińska, Artur Spławski, Radosław Gronostaj (syn Pana Przemka), Krzysztof Pawlak i Daniel Lubawy.


Rzeka Wełna w okolicach miejscowości Jaracz zachwyca swą urodą.
Fot. Piotr Kurek

Artur Spławski (rocznik 1960) jest aktualnym mistrzem świata mastersów na szosie. To postać wielkopolskiego i polskiego kolarstwa. Zaczynał przygodę z rowerem w wieku 14 lat. Po raz pierwszy koszulkę reprezentanta Polski założył jako 17-latek (junior) na Mistrzostwach Świata w USA. Tego trenerem w kadrze był niezapomniany Stanisław Szozda.

– Uczył nas, aż do bólu, pokonywania zakrętów prawie na granicy upadku - mówił w sobotni czas Artur Spławski, mieszkaniec Bogdanowa pod Obornikami. Ubrany w koszulkę mistrza świata jechał z nami na rowerze przełajowym.


W tych lasach Niemcy zamordowali poodczas II wojny światowej ponad 12 tysięcy ludzi.
Fot. Piotr Kurek

Powiem krótko, wiele razy prowadziłem, z mikrofonem w ręku, Artura Spławskiego do zwycięstwa. W różnych wyścigach szosowych. Ale w sobotę 25 marca po raz pierwszy pedałowałem w towarzystwie Profesora Cyklizmu Artura, który preferuje bardziej jazdę na rowerze szosowym niż górskim.

W Śnieżycowym Jarze Violetta Dura-Kolasińska i sześciu panów stanęło do pamiątkowej fotografii. Zrobił nam ją Daniel Antoniewicz, młody leśnik z Nadleśnictwa Łopuchówko, zachęcając nas byśmy także w kwietniu przyjechali tutaj podziwiać przyrodę.


Krzysztof Pawlak, Przemysław Gronostaj. Artur Spławski, Violetta Dura-Kolasińska, Piotr Kurek, Daniel Lubawy i Radosław Gronostaj. Śnieżycowy Jar, 25 marca 2015.
Fot. Daniel Antoniewicz

Niespodzianka czekała mnie po przejechaniu mostu na Warcie w Biedrusku. Najpierw dwieście metrów podjazdu pod wzniesienie i nagle skręt w prawo. Na szutrową drogę położoną między największą wielkopolską rzeką a znanym poligonem wojskowym. Toż to prawdziwa autostrada rowerowa.

Przemysław Gronostaj zna okolicę jak mało kto. Wie, gdzie jest ostoja zwierząt, gdzie są krzyże przy drodze, gdzie można spotkać jelenie. Jedziemy w sobotni, sprzyjający nam pogodowo czas, a nasz przewodnik nam opowiada. Urodził się po drugiej stronie rzeki, niedaleko od Śnieżycowego Jaru. Był wicestarostą obornickim w latach 2006-2010 i czuł nie tylko wówczas, że jako reprezentant władzy musi znać tą ziemię i jej historię. 


Starszy brat Adama Mickiewicza, Franciszek, spoczywa w Rożnowie. 
Fot. Piotr Kurek  

Wracamy przez Oborniki (odwiedzamy tam wystawę motocykli i aut) i Rożnowo do wsi Marszewiec.

W Rożnowie (największej wsi powiatu obornickiego) moją uwagę zwraca kościoł. Zadbany, wyniesiony nad poziom drogi. Lubię zawsze zajrzeć, popatrzeć i czegoś się dowiedzieć w okolicach świątyni kościoła rzymskokatolickiego,  cerkwi czy też synagogi, gdziekolwiek jestem w Polsce.


Fani MTB z Obornik testowali dziś trasę kwietniowego maratonu DT4YOU.
Fot. Piotr Kurek

Tym razem dostrzegam grób Franciszka Mickiewicza, brata Adama - autora "Pana Tadeusza", naszego narodowego wieszcza. Był starszy od Mistrza Adama o dwa lata, zmarł na Ziemi Obornickiej w roku 1864. Na ścianie kościoła dwie tablice: Krzyżanowskiego (negocjował dla USA pozyskanie Alaski od Rosji) i kogoś, kto był pierwowzorem Skrzetuskiego w powieści Henryka Sienikiewicza.

Niedziela była drugim dniem mojej jazdy i Przemysława Gronostaja. Agroturystykę Gronostaj (Marszewiec) do Puszczy Noteckiej dzieli dystans niecałych pięciu kilometrów. Jest chłodnawo, rześko, świeci słońce. 


Fani rowerów z Obornik podczas wystawy motoryzacyjnej.
Fot. Piotr Kurek

Dojeżdżamy do miejsca, gdzie w latach II wojny światowej Niemcy zamordowali ponad 12 tysięcy ludzi. Informują o tym tablice. Panuje cisza, przerywana śpiewem ptaków. To lasy rożnowieckie. Dorodne sosny pilnują pamięci o okrucieństwach hitlerowców.

A później zanurzamy się kolarsko w Puszczę Notecką. I spotykamy fanów MTB z Obornik i Rogoźna, którzy już przygotowują się do maratonu DT4YOU. Robię jednym i drugim zdjęcia, objeżdżamy fragment trasy imprezy o wymiarze ogólnopolskim: odbędzie się 29 kwietnia 2017.


Piotr Kurek i Przemysław Gronostaj - w dwa dni pokonaliśmy 90 km na rowerach po Ziemi Obornickiej.
Fot. Natalia Kabacińska

W sobotę 50 km, w niedzielę - 40 km. Razem z Przemysławem Gronostajem, byłym kolarzem LKS Wielkopolska, byłym wicestarostą obornickim (2006-2010), społecznikiem. Prowadzi agroturystykę we wsi Marszowiec (razem z żoną Jolantą) od roku 2014. Może tutaj się przespać czterdzieści osób, wkrótce więcej. Można dobrze zjeść (żurek, kapuśniak - wspaniałości, także inne dania). Można tu chwycić wędkę i łowić ryby w stawie o powierzchni pół hektara. Są kuce dla dzieci i pole dla paintballa. Jest cisza i sielskość polskiej wsi.

Dwa dni na rowerze po Ziemi Obornickiej. To także spotkania i rozmowy. Ta ziemia ma atuty. Warto tu przyjechać turystycznie: popedałować na rowerze, kajakiem popłynąć po Wełnie, czy zanurzyć się w wiejskiej ciszy we wsi Marszowiec. Ja to w ten weekend zrobiłem i polecam to z całego serca innym.

                                                       PIotr Kurek

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL