R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 21762425 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2017-12-12
Filip Kaczanowski

 

Z bezpieczną szybkością
zawsze za pan brat
Filip Kaczanowski lepszy od ponad dwustu rywali


Filip Kaczanowski z córką Zuzą, żoną Joanną i Michałem Kwiatkowskim.
Fot. archiwum Filipa Kaczanowskiego 

Filip Kaczanowski dał przed tygodniem, w niedzielę 9 kwietnia, pokaz kolarskiej mocy i umiejętności zwyciężania. Mieszkaniec podpoznańskiego Lubonia podczas maratonu MTB w Dolsku, pod organizacyjnymi skrzydłami Wojciecha Gogolewskiego, miał za rywali ponad dwustu fanów kolarstwa górskiego i okazał się od nich lepszy w swej kategorii wiekowej - M3.

W listopadzie ukończy 37 lat. Jak na swój wiek, ma bardzo bogaty życiorys - znaczony nauką, pracą, aktywnością, dobrem rodzinnego miru i dojrzałą miłością do kolarstwa. Ściga się od kilku sezonów na szosie, także w maratonach MTB.

– Przyjechałem w niedzielę, 9 kwietnia, do Dolska dobrze przygotowany do jazdy na dystansie Mini, 24 kilometrów - mówi mistrz jazdy autem, czyli instruktor doskonalnia techniki jazdy w firmie Skoda Auto-Szkoła. – Fizycznie i psychicznie - podkreśla.


Filip Kaczanowski podczas zwycięskiego dla niego maratonu MTB w Dolsku.
Fot. FOTOMTB.PL

Moralną pewność do zwycięskiego pedałowania dał mu udział trzy dni wcześniej w wyścigu szosowym na torze samochodowym "Poznań", podczas inauguracji czwartków kolarskich sezonu 2017. Ponad stu zawodników miało do pokonania dystans 40830 metrów. Byli wśród nich i ci z tytułami mistrzów świata mastersów (Paweł Rychlicki, Franciszek Harbacewicz, Artur Spławski), jak i obiecująca młodzież z Sobótki, Kórnika (Wojciech Bystrzycki i Jan Łamaszewski) i Tarnowa Podgórnego. Wygrał Tobiasz Pawlak z Raszkowa w czasie 55 minut 07 sekund.

Bohater naszej opowieści, Filip Kaczanowski, stracił tylko 49 sekund do zwycięzcy. – To mi dało poczucie, że w Dolsku mogę coś zwojować, choć maraton MTB to coś innego niż jazda na rowerze szosowym.

W Dolsku wystartował najszybciej ze swego sektora (M3). Za nim uformowała się kilkuosobowa grupa. Po pierwszych pięciu kilometrach rywale nie widzieli już ich pleców. Zdarzyła się jednak im, prowadzącym, przykra niespodzianka. Pomylili trasę, ale po około 500 metrów zorientowali się, że trzeba się cofnąć i wrócić we właściwe miejsce.


Filip Kaczanowski i kolarze na torze samochodowym "Poznań".
Fot. archiwum Filipa Kaczanowskiego

Wrócili i rozpoczęło się wówczas uciążliwe wyprzedzanie innych. Jednego za drugim. I tak przez wiele kilometrów. Na ostatnich kilku byli już znów na prowadzeniu: Filip Kaczanowski, Grzegorz Podgórski (FSD - Strzelce Krajeńskie), Robert Gacioch i Dariusz Tarczyński (Lewa Wolna - Poznań).

– Wszystko rozegrało się na ostatnim podjeździe. Był dość długi, stromy jak na Wielkopolskę i wiedziałem, że na szczycie muszę być pierwszy, by stamtąd mocno zjechać w dół - mówi człowiek, który od lat innych uczy bezpiecznej jazdy samochodem. Jest instruktorem doskonalenia techniki jazdy w znanej i cenionej firmie, jaką jest poznańska Skoda Auto-Szkoła.

– Pędziłem do mety, za mną moi rywale. Wygrałem z czasem 1:00:06, sekundę za mną był Grzegorz Podgórski, Robert Gacioch dwie sekundy - mówi mieszkaniec Lubonia, który w niedzielę wchodził na podium w towarzystwie swej córki Zuzy z ogromną radością.


Jeździ na szosie, maratony MTB i kolarskie przelaje. Ma w domu cztery rowery.
Fot. archiwum Filipa Kaczanowskiego

– 202 zawodników w kategorii M3 i ja pierwszy - cieszy się 36-latek z Lubonia. Urodził się w listopadzie 1980 we Wrocławiu, tutaj skończył szkołę podstawową i Technikum Budowlane. Ulica Szkocka na Muchoborze Małym w mieście nad Odrą była jego pierwszą ojczyzną prywatną: tutaj nauczył się chodzić, mówić po polsku i pedałować na rowerze.

Na poważniej sportową jazdą na rowerze zainteresował się w roku 2013. Namówił go do tego kolega z pracy, Radosław Jaskulski, który miłość do cyklizmu odziedziczył po ojcu Mieczysłąwie - kolarzu Klubu Sportowego Chrobry Gniezno.

– Pamiętam mój debiut w maratonie MTB. 1 maja 2013 w Murowanej Goślinie odbywała się impreza organizowana przez Grzegorza Golonko. Wystartowałem na Mini, dystans około 30 kilometrów, i się dramatycznie męczyłem. Jechałem, pedałowałem niezbyt szybko i i myślałem tylko o tym, by dotrzeć do mety. Na wszelki wypadek zaopatrzyłem się w przednie i tylne lampki i zapasowe żarówki - śmieje się krotochwilnie w kwietniowy czas roku 2017 sympatyczny Dolnoślązak, którego do Pyrlandii ściągnęła wielka miłość do jej mieszkanki - Joanny.


Podczas zawodów przełajowych w Skokach. 5 marca 2017.
Fot. Justyna Kubiak 

Ma ma swym sportowym koncie start w około trzydziestu maratonach MTB, ściga się także w wyścigach szosowych. – Kilka lat temu paliłem papierosy i potrafiłem przed imprezą wypalić jednego lub dwa. Amatorskie kolarstwo zmieniło moje życie: trenuję dość intensywnie, zdrowo się odżywiam, nie palę papierosów (rzuciłem je dzięki rowerowi), rzadziej sięgam po kieliszek dobrego wina - mówi.

I dodaje: – Pracuję intensywnie w firmie Skoda Auto-Szkoła, jestem kierownikiem poznańskiego autodromu tej marki samochodu przy ulicy Głogowskiej 425 w Poznaniu. Gdy mam czas wolny od zawodowych obowiązków, regularnie siadam na rower i pedałuję. Na szosie moja ulubiona trasa wiedzie z Lubonia przez Puszczykowo, Rogalinek, Rogalin, Kórnik, Zaniemyśl, Śrem, Czempiń, Mosinę do domu: wychodzi tego około 100 kilometrów. Kiedy siadam na rower górski, jeden kilometr od domu mam Nadwarciański Szlak Rowerowy i prostą drogę w stronę Wielkopolskiego Parku Narodowego - podkreśla.

Filip Kaczanowski z Lubonia i Radosław Jaskulski z Gniezna - to rozpoznawalni w wielkopolskim środowisku ludzie kolarstwa amatorskiego. Nie wszyscy jednak wiedzą, że są to bardzo znani w Polsce instruktorzy doskonalnia techniki jazdy samochodem. Od kilkunastu lat pracują w firmie Skoda Auto-Szkoła. Uczą innych bezpiecznego poruszania się po drogach.


Team Skoda Auto-Szkoła z Poznania.
Fot. archiwum Filipa Kaczanowskiego

– Mamy wiele pracy. Szefowie wielu firm - Żywiec, Żabka, Wavin, czy też Ikea - kierują do nas kierowców, byśmy ich przekonali, jak można poruszać się po drogach: zgodnie z przepisami i bezpiecznie. Od 13 września 2016 czynimy to w bardzo nowoczesnym centrum doskonalenia nauki jazdy przy ulicy Glogowskiej. W swym cv mamy obaj szkoleniowe jazdy samochodami z mistrzami sportu: Mają Włoszczowską, Annę Rogowską, Mariuszem Pudzianowskim, Czesławem Langiem i Lechem Piaseckim - to słowa Filipa Kaczanowskiego. Uczą tego także wszystkie chętne osoby indywidualnie.

Obaj też związani z marką Skoda, widoczna nie tylko jako sponsor na Tour de France), zachęcili do rowerowej aktywności kolegów z pracy: Michała Cabaja, Marcina Gruszczyńskiego (obaj z Poznania), Dariusza Woźniaka (Luboń) i Damiana Śmigielskiego (Warszawa). Ich przyjacielem wielce serdecznym jest Ireneusz Bielenienik, od prawie dwudziestu lat będący bardzo blisko polskiego kolarstwa górskiego.

Filip Kaczanowski ma jedno wielkie marzenie. Gdy będzie miał kiedyś więcej czasu, chętnie powróci do Norwegii. Trafił tutaj na początku XXi wieku w poszukiwaniu pracy i dobrego zarobku. Mieszkał w Oslo i w okolicach. Przez wielokrotne pobyty poznał dość dobrze ten kraj: ciszy, spokoju, pogodnych ludzi, dobrych zarobków.


Radosław Jaskulski (z lewej) i Filip Kaczanowski. Łączy ich praca, milość do samochodów i rowerów.
Fot. Piotr Kurek

Chętnie powróci na rowerze do Norwegii (by z wysokości siodełka rowerowego smakować bajeczne widoki nie tylko fiordów), gdzie w tym roku we wrześniu odbędą się szosowe Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym, podczas których Słowak Peter Sagan będzie bronił swej tęczowej koszuli championa globu.

To marzenie rozciąga na czas, kiedy jego córka Zuza (10 lat, gra w siatkówkę w Energetyku Poznań) i jego wielka miłość życia (żona Joanna) będą gotowe mu towarzyszyć w sentymentalnej podróży na rowerach po pięknym kraju północnej Europy. Wie, że to nastąpi, choć jeszcze nie teraz.

                                  Piotr Kurek 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL