R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 25347605 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-04-18
Najazd Wielkopolan na Wrocław

 

To był prawdziwy najazd Wielkopolan na Wrocław. Przyjacielski, sportowy, kolarski.


Wojciech Baranowski (niebieski kask) i Bartosz Brzeziński (biały kask) - obaj z ekipy Corratec Team Poznań - gotowi do jazdy we wrocławskim maratonie. Przed nimi autor Wielkopolskiego Rowerowania.

Co tu dużo mówić, Piotr Pawlak, juz drugi rok szefujący ekipie Corratec Team Poznań, przyjechał na wrocławski maraton o nazwie Mio Fujifilm Bike Maraton aż z dwudziestoma sześcioma zawodniczkami i zawodnikami. AZS Politechniki Poznańskiej, mający bardzo liczną sekcję kolarstwa górskiego, wystawił silną - kilkunastosobową reprezentację: Joanna Liszyńska i Barbara Macherzyńska dzielnie jechały w maratonie, mając wsparcie aż dziewięciu kolegów - Przemysława Czarnyszki, Łukasza Pytlewskiego, Sławomira Krasowskiego, Przemysława Barańskiego, Andrzeja Starosty, Szymona Kurkowiaka, Pawła Wacławka, Michała Sadowskiego i Piotra Kaszubiaka.

Poznań, Kalisz, Leszno, Buk, Września, Złotów, Piła, Konin, Jarocin - to nie wszystkie miasta i miejscowości w Wielkopolsce, których przedstawiciele uczestniczyli we wspaniałej sportowej imprezie, a która zgromadziła na starcie ponad 1200 pasjonatów MTB z całej Polski.


Ponad 1200 zawodników płci obojga wystartowało we wrocławskim maratonie MTB.

- Mam 52 lata, nie wstydzę się swego wieku, i po raz pierwszy w życiu startuję w maratonie na rowerze górskim - powiedziała pani Iwona Jankowska z Sulechowa kilka minut przed rozpoczęciem rywalizacji. I dodała: - Mój syn od lat jeździ na rowerze górskim, startuje w maratonach MTB, więc i ja dziś próbuję swych sił. Mam nadzieję, że dam radę ukończyć jeden z dystansów.

Jechałem, obserwowałem, fotografowałem. Pani Iwona ukończyła maraton na dystansie mega - 59 km. I nie była wcale ostatnia. Z oficjalnego komunikatu można przeczytać, że zajęła 629. miejsce na 678 kolarzy sklasyfikowanych w tej kategorii. Jej czas - 04:03:05,66 h.


Iwona Jankowska z Sulechowa chwilę przed startem.

Maratończycy, i ci prawie profesjonalni, i ci całkowici amatorzy, rozpoczęli jazdę kilka minut po godzinie 11 z terenu kąpieliska przy ulicy Kłokoczyckiej 2. Od początku była ostra jazda, nie tylko tych najlepszych zawodników. Na początku wyścigu był wielobarwny peleton, który rzedł z każdym kolejnym kilometrem. Pasjonaci MTB pedałowali w stronę Trzebnicy - na trzech dystansach - 28 km, 59 km, 86 km - i wracali na metę do Wrocławia.


Wielkopolanka Kinga Zozulińska (nr 479) na trasie niedzielnego maratonu.

Maraton wrocławski, w którym uczestniczyłem po raz pierwszy, ma przepiękną trasę. Prowadzi ona z Wrocławia w stronę Trzebnicy, jej niesłychanie widokowych pagórków, wzniesień i kwitnących teraz na biało sadów. Można pedałować na rowerze, ale nie sposób nie zachwycić się barwami wiosny w tych podwrocławskich wsiach i na polach, gdzie skowronki pięknie śpiewają i gdzie oziminy idą w górę.


Okolice Trzebnicy zachwycają swym pięknem.

W niedzielę nie było ani ciepło, ani zimno - kilka stopni Celsjusza. W sam raz, by jechać dynamicznie, odważnie, także w błocie i kałużach, jakie nie zniknęły po ulewach sprzed kilku dni.


Ten zawodnik, Bartosz Konrad (nr startowy 202), miał pecha.

Maraton wrocławski okazał się jednym wielkim sukcesem Wielkopolan. Wyścig pań na dystansie giga wygrała poznanianka Magdalena Hałajczak (Kons-Bet Fan Sport Zielona Góra), wśród mężczyzn na tym dystansie triumfował Albert Fokt z Kalisza (Strymann.com.pl).


Wiesława Grabek, Albert Fokt (zwycięzca maratonu na dystansie giga) i Maciej Grabek - główny organizator wrocławskiego maratonu MTB.

Zdzisław Baran ze Złotowa, Corratec Team, wygrał swą kategorię (M5) ma dystansie giga. Agnieszka Gulczyńska (Corratec Team), dziennikarka Wielkopolskiej Telewizji Kablowej, była druga na dystansie giga - za Magdalenę Hałajczak. Natalia Zubrzycka, obiecująca zawodniczka, też Corratec Team, sprawiła sobie wiele radości, jak również rodzicom, którzy jej tego dnia kibicowali: trzecie miejsce w kategorii K1.


Zawodnicy ekipy Kons-Bet Fan Sport Zielona Góra wygrali we Wrocławiu wyścigi w czterech kategoriach.

Zawodnicy z Piły, przynależność klubowa Kons-Bet Fan Sport Zielona Góra, od lat stają na podium i nie inaczej było we Wrocławiu. Michał Górniak był pierwszy na dystansie giga w kategorii M1, jego kolega klubowy Patryk Krause był drugi - w tej kategorii wiekowej i na tym dystansie.

W klasyfikacji akademickiego Pucharu Polski Piotr Kaszubiak (Politechnika Poznańska) zajął indywidualnie miejsce drugie. Drużynowo mężczyźni z PP zajęli 1. miejsce, kobiety natomiast 3.


 


Poznanianki - od lewej Małgorzata Zellner, Magdalena Hałajczak i Agnieszka Gulczyńska - we Wrocławiu stanęły na podium.

Kolarze z całej Polski fetowali sześćdziesiąte urodziny Zbyszka Krzeszowca, przed laty znakomitego kolarza szosowego - obecnie czołowego mastersa w maratonach MTB. Wręczono mu puchar, nie szczędzono ciepłych słów. Nie zabrakło także jakże gromkiego, bo odśpiewanego przez kilkaset osób, "Sto lat."

 


Wzruszonemu Zbyszkowi Krzeszowcowi kilkuset kolarzy odśpiewało "Sto lat."

Autor tej strony też brał udział w tym maratonie, dystans mega, i go ukończył - choć trasa była bardzo trudna i zarazem błotnista. Dyplom, który otrzymałem, podobnie jak wszyscy uczestnicy maratonu, informuje w kilku kolorach, że byłem 42. w swej kategorii wiekowej - z czasem 03:55:54,44 h. I byłem, jak Roland Listner z Berlina - rocznik 1945, mój rówieśnik, jedynym z najstarszych uczestników maratonu.


Wrocławianin Henryk Charucki, przed laty świetny kolarz, wygrał Tour de Pologne w 1979 roku, dziś jest jednym ze znaczących sponsorów Mio Fujifilm Bike Maraton.

Wyniki wrocławskiego maratonu na stronie http://2006.bikemaraton.com.pl/wynik.


Lekarka Katarzyna Kozioł na piaszczystym podjeździe.

Bardzo osobisty komentarz

Wrocław wygrał z Murowaną Gośliną. Tak można określić trudny wybór, którego dokonałem 20 kwietnia - wybierając się do stolicy Dolnego Śląska.

Przypomnę w tym miejscu, że trzynastego maja 2007 w Polsce odbyły się trzy maratony MTB: Czesława Langa w Warszawie, Macieja Grabka we Wrocławiu i Grzegorza Golonko w Murowanej Goślinie. W tym roku historia ze zderzeniem dat znów się w niedzielę 20 kwietnia powtórzyła, gdy maratony MTB odbyły się we Wrocławiu i Murowanej Goślinie właśnie.

Wybrałem Wrocław z powodów sentymentalnych, bardzo sentymentalnych. We wrześniu 1945 roku jako półroczne dziecko znalazłem się w tym mieście. Bardzo zniszczonym, zbombardowanym, gdzie potrzebny był trud odbudowy i stawiania miasta na nowo z ruin. Mój ojciec był budowlańcem z krwi i kości, który Wrocławiowi poświęcił siedem i pół roku swego pracowitego życia. Odbudowa Pafawagu, Archimedesa i innych zakładów - to Jego wkład w powojenny kształt tego miasta.

We Wrocławiu zacząłem stawiać pierwsze kroki, tutaj widziałem jako kilkuletnie dziecko rozwalone czołgi na Kozanowie i potworne skutki wojny na ulicy Legnickiej, która od swego początku, tuż za placem Solnym, aż po Pilczyce przypominała w końcu lat czterdziestych i na początku pięćdziesiątych XX wieku wielki wąwóz ruin, śmierci i destrukcji.

Wrocław mego dzieciństwa, to czyhająca prawie na każdym kroku śmierć (miny, bomby), to potworne cierpienie kolegi z sąsiedniego podwórka Staszka Świerszcza, któremu mina wydała się zabawką i eksplodowała mocno go raniąc, to układanie sobie życia z innymi Polakami, to mieszkanie przez ścianę z rodziną o nazwisku Nalewajko, to obecność żołnierzy radzieckich, to...

We Wrocławiu nauczyłem się chodzić, tutaj też rozpocząłem edukację w Szkole Podstawowej na Pilczycach, przy ulicy Krzysztofarskiej. Był wrzesień 1952 roku, gdy zacząłem składać litery po polsku, w marcu 1953 na porannym szkolnym apelu dowiedziałem się o śmierci Józefa Stalina.

Wrocław mego dzieciństwa to czas bardzo niebezpiecznych dziecięcych zabaw, to poznawanie tego rozległego miasta - i Hali Ludowej, i Zoo, i kompleksu olimpijskiego, i miejsc odpoczynku.

55 lat temu, w kwietniu 1953 roku, rodzice opuścili Wrocław - wracając do Wielkopolski. Ale moje serce na zawsze związało się z Wrocławiem. Także moje pasje dziennikarskie (historia, polityka i sport) swój rodowód wywodzą z tego miasta.

Wrocław - to najprawdziwszy tygiel polskiego losu, gdzie w 1945 roku spotkali się Wielkopolanie, ludzie zza Buga, z centralnej Polski, by budować, podnosić z ruin to, co powaliła wojna. Przez całe swe dorosłe życie, mieszkając w różnych częściach Polski - we Włoclawku, Zielonej Górze, Warszawie i Poznaniu - pilnie śledziłem, co dzieje się we Wrocławiu, jak się rozwija. I dość często go odwiedzałem.

20 kwietnia wybrałem się do miasta nad Odrę na maraton MTB, sportowe zawody. Pedałowałem przez prawie 60 kilometrów ciesząc się z jazdy i uczestnictwa w dużej imprezie sportowej. Kiedy barwny peleton ruszył z ulicy Kłokoczyckiej, przypomniał mi się Kozanów i ulica Dobrzańska, gdzie mieszkałem z rodzicami. Takie same domy, takie same ulice.

Czas bardzo szybko mija. Miesiąc temu skończyłem 63. lata i w niedzielę podczas imprezy kolarskiej okazało się, że z Niemcem Rolandem Listnerem z Berlina (rówieśnikiem) byliśmy jej weteranami. Życzę Rolandowi długich lat życia, sportowej formy i wyrażam nadzieję, że we Wrocławiu spotkamy się za rok. Na rowerach. I znów pojedziemy dystans mega.


 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL