R E K L A M A :
 Newsletter >
 Wyślij znajomym >
 Dodaj do ulubionych
  Szukaj na stronie.
Jesteś 22537351 gościem na naszej stronie
Aktualizowano: 2018-01-17
Maraton 1150 kolarzy w Poznaniu

 

Takiej kolarskiej imprezy Poznań jeszcze nie widział. W niedzielę 2 września w Grodzie Przemysła i jego okolicach odbył sie maraton kolarzy górskich. Wzięło w nim udział 1150 osób - pań i mężczyzn, młodszych i starszych pasjonatów MTB z całego kraju. Tylu kolarzy w jednym miejscu, ścigających się na serio od startu do mety na trzech dystansach (29 km, 63 km, 96 km), Poznań jeszcze nie widział.
 

 

 



Bohaterów tej imprezy było kilkunastu. To ci, którzy wygrywali wyścigi na różnych dystansach, to także ci (firma Grabek Promotion z Jeleniej Góry), którzy zorganizowali wyścigi kolarskie na wielką skalę. Niestety, z przykrością trzeba stwierdzić, że władze miasta, które ponoć stawia na sport, były kompletnie nieobecne.

Nie było prezydenta Ryszarda Grobelnego, nie było jego zastępców. Nie było nikogo z władz miasta. Ani na starcie, ani na mecie, ani podczas dekoracji najlepszych zawodników.

1150 zawodników z całego kraju, od Rzeszowa po Szczecin, dziwiło się bardzo, aż nadto, że w Poznaniu organizuje się wielką imprezę, pod patronatem prezydenta miasta, ale nikt z ogromnego gmachu na placu Kolegiackim nie pofatygował się choć na chwilę nad Maltę, gdzie był start, gdzie była meta, gdzie wręczano nagrody.

Impreza była w sensie sportowym fantastyczna. Nad Jezioro Malańskie przyjechali najlepsi kolarze górscy z naszego kraju.

Start został zaplanowano na godzinę 11, ale przesunął się o kilka minut. W pierwszym sektorze stanęli najlepsi, ci zatem, którzy na poprzednich edycjach Mio Fujifilm Bike Maraton wygrywali i stawali na podium. Za nimi wąska grupa VIP-ów i dziennikarzy (prezes Radia Eska Leszek Kozioł i autor tych słów Piotr Kurek), i znowu doskonali zawodnicy MTB.

Jazda na pierwszych siedmiu kilometrów (do wiaduktu w Antoninku), do przejścia pod drogą Poznań-Warszawa, to było prawdziwe kolarskie szaleństwo...


Fot. Roman Krzywiński

Znad Malty kolarze jechali asfatową drogą do ulicy Krańcowej, skręcili w prawo i pędzili w stronę ulicy Browarnej. Każdy z nich wiedział, że trzeba być jak najszybciej przed wiaduktem w Antoninku, by tam przy przechodzeniu pod drogą Poznań-Warszawa nie stracić cennych minut.

Nie dziwi zatem, że od startu zawodnicy jechali po wąskiej szutrowej drodze na całego, łokieć w łokieć, i to z prędkością ponad 40 km/h. Kamienie leciały spod kół, niekiedy słyszało się trzask łamanych patyków. Od startu jechałem za Leszkiem Koziołem, prezesem Radia Eska - wielkim fanem kolarstwa MTB.

Przy przejściu niektórzy zawodnicy próbowali je na różne sposoby sforsować. Po nim zrobiło się już luźniej na drodze. Od startu kolarzom dmuchał wiatr w plecy, nie dziwi zatem, że ta pierwsza godzina jazdy była szybka dla każdego zawodnika.

Po 54 minutach jazdy zostałem wyprzedzony przez Wojciecha Gogolewskiego, głównego organizatora imprez MTB w Wielkopolsce. Jechał razem z Martą Gogolewską - studentką i zarazem czołową zawodniczką MTB w naszym regionie.

Po pierwszej godzinie jazdy zanotowałem na swym liczniku dystans 26 kilometrów. W lesie spotykam Dariusza Szkudlarczyka, pasjonata MTB i lekarza zarazem. Jest ortopedą i składa innych ludzi. W niedzielę miał pecha. Widzę go z podkurczoną prawą reką i pytam co się stało. Upadek, konieczna była pomoc lekarska, gdyż zerwane zostały więzadła barku.


Fot. Zdzisław Szreder

Na 27 kilometrze wyprzedza mnie Piotr Rakowski, główny informatyk Oficyny Wydawniczej Wielkopolski. Jeździ dużo na rowerze i pięknie fotografuje. Ma swoją stronę w internecie i wspaniały zapis zdjęciowy wszystkich jazd w ostatnich kilku latach.

Pedałowanie w okolicach Kociałkowej Góry, Jankowa przypomina mi, że tu właśnie corocznie na szosie ścigają się mastersi z całego kraju, zawsze w czerwcu.

Jankowo to 40 kilometr trasy i zawodnicy zjeżdżają na polną drogę. W tym miejscu przygląda się im Maciej Grabek, główny organizator Mio Fujifilm Bike Maratonu. I w tym to miejscu, tak na dobrą sprawę, rozpoczyna się wielokilometrowa jazda pod wiatr. Dmucha mocno, prawie przygina zawodników do kierownicy.

I jeszcze jeden zawodnik mnie wyprzedza. To Przemysław Grajzer, poznaniak, sędzia Sądu Apelacyjnego w Grodzie Przemysła. Ma na swym koncie wiele maratonów MTB, także poza granicami naszego kraju.

Po dwóch godzinach jazdy sprawdzam licznik: 47 km. A zatem drugie 60 minut było wolniejsze - tylko 21 km przejechałem.

Na skrzyżowaniu dróg (mega w lewo, giga w prawo) widzę Piotra Pawlaka, szefa poznańskiego Corratec Teamu. Ma przygotowane bidony dla swych zawodników, wystartowało ich aż 37. Niektórzy, jak jego ojciec Ryszard (rocznik 1941 - chyba najstarszy uczestnik niedzielnego maratonu), jadą dystans mini, inni mega lub giga.

Przez pola, przez łąki prowadzi droga. I nagle ostrzeżenie - stromy zjazd w dół. Wyprzedza mnie Wojtek Ratajczak (rocznik 1949) z Wrześni, pasjonat MTB i windsurfingu. I nie boi się zjeżdżać stromizną w dół, choć wielu zawodników ostrożnie schodzi po zboczu. Schodzą lewą stroną, ja za Wojtkiem zjeżdżam w dół i za chwilę skręcamy w lewo.


Fot. Zdzisław Szreder

Trzecia godzina mej jazdy. Przed startem założyłem sobie, że 63 kilometry przejadę w czasie 3.15-3.30 h. Dojeżdżam do Swarzędza, skręt w prawo, kilkaset metrów po asfalcie, skręt w lewo i zaczyna się pedałowanie na ostatnich kilometrach.


Fot. Zdzisław Szreder

Naciskam mocno, gdyż wiem, że mam szansę na dojechanie do mety w czasie 3 godzin. O 14.07 jestem na mecie. Mój licznik pokazuje: czas - 02:58;57 h, dystans - 66,193 km, maksymalna prędkość - 42,3 km/h, średnia prędkość - 22,2 km/h.

Jestem na mecie i wiem, że za chwilę pojawią się pierwsi kolarze pokonujący dystans giga. Zawsze na tego typu imprezie uwaga widzów i zawodników koncentruje się na tym kolarzu, który jako pierwszy dociera na metę na najdłuższym dystansie.

W niedzielę był nim Marcin Piecuch z Rzeszowa, reprezentant Eska Team/Piecuch, który dystans 96 kilometrów (trasa wiodła znad Malty przez Antoninek, Gruszczyn, Uzarzewo, Biskupice, Promienko, rezerwat Dębiniec, Zbierkowo, Kociałkową Górkę, Promno, Górę, Jankowo, Święcinek, Gortatowo, Gruszczyn, Swarzędz, Zieliniec i dalej nad Maltę) przejechał jako pierwszy. Zajęło mu to 3 godziny 10 minut 7 sekund. Jako drugi, o sekundę później, zameldował się na mecie utalentowany Krzysztof Maciejewski z Wrześni, startujący w ekipie Corratec Team Poznań. Trzecie miejsce zajał Paweł Wiendlocha z Gliwic, jeżdżący w barwach DHL-Author, gorszy na mecie o 8 sekund od zwycięzcy.

Wśród pań na tym dystansie triumfowała utytułowana Justyna Frączek z Krakowa (Bikeboard) - czas 03:37;39 h. Jako druga przyjechała Adriana Urbanowicz z Poznania (MTBChallenge.com), trzecia była Magdalena Hałajczak (Corratec Team Poznań).

Na dystansie mega (63 km) triumfował Bartosz Brzeziński (Corratec Team), wśród pań najlepsza była Agnieszka Gulczyńska (Corratec Team).

Wyścig mini (29 km) wygrali - Wojciech Baranowski (Corratec Team) i Małgorzata Mielniczyn z Gorzowa Wielkopolskiego.

Niedzielny maraton MTB w Poznaniu okazał się wielkim sukcesem tutejszych kolarzy Corratec Team. Wystartowało ich aż 37 i wielu z nich triumfowało w swych kategoriach wiekowych (Jolanta Gałązka - mega, K3; Artur Spławski - mega, M4; Zdzisław Baran - giga, M5). Corratec Team, kierowany przez Piotra Pawlaka, wygrał klasyfikację drużynową. Klasyfikację rodzinną wygrał team Głodkiewiczów z Nowego Targu.


Fot. Roman Krzywiński

Po raz pierwszy w maratonie startowały tandemy. Udanie, choć ci, którzy na nich pedałowali mieli momentami trochę problemów.

Cóż, maraton 2007 w Poznaniu był nadzwyczajnie udany. Trasa była bardzo dobrze oznakowana i zabezpieczona. Było jednak kilku pechowców, jak choćby wyżej wspomniany lekarz Dariusz Szkudlarczyk i Kinga Zozulińska, potrącona przez jednego z zawodników na pierwszych kilku kilometrach.

Losowanie nagród było szczęśliwe dla wielu, wielu osób. Zdzisław Ratajczak z Poznania otrzymał smar do smarowania roweru, autor tych słów - okulary przeciwsłoneczne.

Puchary i nagrody najlepszym wręczali: prezes Radia Eska Leszek Kozioł, prezes firmy organizującej Mio Fujifilm Bike Maraton Maciej Grabek, dyrektor public relations w tejże firmie Adam Orczykowski.

Wyniki maratonu w Poznaniu na stronie http://bikemaraton.com.pl/main
 

 

Oficjalny komunikat trochę się różni: czas - 03:00;49 h. Okazuje się zatem, że o 11.07 zacząłem swe pedałowanie minutę i 3 sekundy po strzale startera.

 

 

 

Logo BCM Nowatex - Producent odzieży rowerowej, sportowej, kolarskiej

EUROBIKE

 

 
WSTECZ HOME E-MAIL